czwartek, 28 lipca 2016

„KOLORY W OGRODZIE” WOLFGANG BORCHARDT

To bardzo ciekawa praca i należy do wyjątków na naszym rynku wydawniczym.

Prezentuje pewien techniczny aspekt tworzenia ogrodu, ponieważ przedstawia reguły i ich zastosowanie. Wyjaśnia, z jakich zjawisk te reguły się wywodzą, na czym polega ich działanie i jakie mogą być efekty stosowania ich w praktyce. 
Jeśli ktoś lubi rozumieć, dlaczego coś dzieje się tak, a nie inaczej albo potrzebuje wiedzy, jak osiągnąć określony efekt – w tej książce to znajdzie!
Nie jest to poradnik, który daje gotowe i proste recepty – to praca głęboko wnikająca w temat, ukazująca wzajemne powiązania przyczyn i skutków.  A wszystko to dotyczy kolorów w ogrodzie, czyli o tym, jak umiejętnie wykorzystać kolorystykę roślin! 

kompozycja kwiatowa na rabacie
jedna z omawianych kompozycji  kwiatowych
 
Jej autor jest profesorem architektury krajobrazu na uczelni w Erfurcie, książka  w Niemczech ukazała się w 2008 r. Mam ją od kilku lat i mimo, że w tym czasie sporo się nauczyłam, w dalszym ciągu stanowi dla mnie źródło wiedzy. Ale myślę, że może być interesująca i dla profesjonalisty.

Pod względem formalnym jest bardzo w porządku – ma wiele ilustracji (zarówno zdjęć, jak i szkiców i tabel),  ma indeks rzeczowy,  indeks nazw roślin oraz wykaz literatury: oddzielnie o podstawach teorii barw, oddzielnie o kolorach w ogrodzie.
(W języku polskim na liście jest tylko „Encyklopedia kompozycji ogrodowych” Tony’ego Lorda)

jeden z ilustracyjnych szkiców
 
Pierwsza część nosi tytuł  „Kolorystyczna aranżacja ogrodów”.
Można tu znaleźć podstawy wiedzy o kolorach i ich oddziaływaniu.
Zapewne większość z nas posiada znajomość kluczowych zasad oddziaływania barw, ale jestem pewna, że  wiele treści będzie odkryciem.

Kto potrzebuje, zaczyna od początku, czyli od obszernych informacji czym jest kolor, jak kolory tworzą  się „w głowie”. Znajdzie tu  informacje od czego zależy barwa – np. od nasłonecznienia czy pory dnia czy odległości (ten sam kolor w pełnym słońcu blednie, a w późnym popołudniem nabiera blasku).

Autor pisze, że  ludzkie oko jest w stanie odróżnić kilka milionów odcieni barw!
Więc wiedza o ich wzajemnych zależnościach jest co najmniej przydatna, a zasady komponowania kolorów przydadzą się każdemu.
 
Na kartach książki znaleźć można, oczywiście, koło barw, ale także kulę (przy takim ujęciu uwzględnia się także nasycenie i jasność kolorów).

koło i kula barw
koło barw
 
Mimo, że same kolory nie tworzą jeszcze ogrodu, barwy są ważnym czynnikiem tworzącym nastrój. Warto dać sobie trochę czasu na przemyślenie własnego stosunku do kolorów.

Czy wolę ogród kolorowy jak tęcza? Czy może uszczęśliwi mnie spokojna zieleń wszędzie wokół? To nie tylko pytanie o kolory – to pytanie o wizję ogrodu jako całości.
 
Autor zwraca uwagę, że „intensywna pełnia barw, która zachwyca przy jednorazowym obejrzeniu, oglądana przez wiele tygodni może znużyć”.
Z kolei gdy w przestrzeni  nie ma dominujących barw, na pierwszy plan wysuwają się kształty - kwiatów i liści. Znaczenia nabierają odcienie zieleni i rośliny strukturalne.
Pisząc o oddziaływaniu barw, autor zwraca uwagę, że wykorzystując wiedzę o tym, który kolor jest daleki czy bliski, możemy pogłębić przestrzeń ogrodu czy skrócić dystans, jeśli to jest akurat potrzebne. I nie tylko kolor liści czy kwiatów ma tu znaczenie – także kolor tła! Bo np. na jasnym tle ciemne barwy wydają się bliższe.

kolor użyty dla podkreślenia głębi
 
Z wieloma zagadnieniami, omawianymi w tej książce zetknęłam się wcześniej.
Ale np. to było dla mnie nowością: jasność i wrażenie bliskości maleje od żółci do fioletu. Tajemniczo brzmi…
To ważne, jeśli patrzymy na kompozycję kwiatów w tych barwach. Niby kolory pasują, ale efekt nie wywołuje zachwytu.
 Bo z przytoczonej wyżej prawidłowości wynika, że fiolet dobrze wypada obok żółci tylko wtedy, gdy jest go trzykrotnie więcej. A np. zieleń i czerwień bez uszczerbku dla efektu mogą być w równowadze ilościowej.
Ważny jest więc nie tylko dobór kolorów, ale i umieszczenie ich w odpowiedniej ilości.

Część 2 nosi tytuł „Przestrzeń ogrodu - przestrzeń barw”.
Jest bardziej praktyczna. Jeśli ktoś nie lubi teoretyzowania, może zaczynać tutaj.
Dla mnie niezwykle ciekawe było przedstawienie różnych metod łączenia barwnych roślin.

Dużo mówi się np. o zasadzie sadzenia roślin w grupach.
Ale grupa grupie nierówna – ich rozmiary, kształty i sposób łączenia mogą być różne.
Mamy bloki, pasy, wzory ornamentalne, rabaty dryfujące Gertrude Jekyl, mozaika, łączenie dwóch przestrzeni przez przenikanie się kolorów na granicy powierzchni…
A można też sadzić rośliny pojedynczo.

układ grup roslinnych na rabacie

układ mozaikowy
układ mozaikowy
 
Bynajmniej nie chodzi tu o katalogowanie wszelkich możliwości dla samej sztuki!
Najważniejsze jest to, że skutki zastosowania takiego czy innego sposobu są różne!

Nie musimy kombinować, mamy kilka zdjęć odmiennych aranżacji – od razu każdy powie o którejś: o, ta jest cudna!
A obok jest schemat, jaki zastosowano. I już wiem, jak sadzić!

Jeśli kształty i układ grup mamy wybrane,  jest wiele ilustracji i wyjaśnień, które kolory łączyć, żeby osiągnąć konkretny efekt i w jakich proporcjach je łączyć.
Bo np. barwa intensywna przytłumi słabszą, jeśli nie zwiększymy jej ilości.

A co Wam jest bliższe - gra harmonią czy kontrastami?
Gdy patrzymy na ogród szczególne znaczenie ma kontrast między przeciwstawnymi barwami.
Budzi zaciekawienie i dynamizuje przestrzeń (ale kontrast to nie tylko kolor, także zestawienia: duży-mały, pusty-pełny, ciepły-zimny).
Ważne: zestawienia kontrastowych barw mogą być różne –  w formie mieszaniny lub bloków (pamiętajmy o właściwych proporcjach  wielkości!) – a wybór każdej opcji oznacza zupełnie inny efekt!

kontrastowe zestawienia kwiatów
od razu widać różnicę..!
 
Lubiącym takie rozwiązania, autor przypomina, że nadmiar męczy, dlatego trzeba stosować przerwy i uspokojenie, np. przez zastosowanie żywopłotów, trawnik, koloru białego... lub podzielenie dużych powierzchni barwnych na mniejsze fragmenty.

układ bloków roslinnych
jeden z przykładów łączenia kolorów
 
A dla lubiących spokojne, jednobarwne raczej ogrody np.  taka informacja - dodanie kontrastowego koloru podkreśli jeszcze dominującą barwę.
 
Często nasz ogród ma już parę lat, włożyliśmy w niego masę pracy i pieniędzy. Wydaje nam się nieco chaotyczny, ale przecież bez sensu jest totalna rewolucja.
A może warto zastanowić się nad zastosowaniem roślin przewodnich w wybranym kolorze..? Niby zmiana niewielka, a bardzo uporządkuje i ujednolici przestrzeń ogrodu.

rośliny przewodnie w ogrodzie
jak umieszczać w ogrodzie rośliny przewodnie
 
Bardzo ułatwia zrozumienie treści fakt, że cały wywód autor ilustruje fotografiami i szkicami.

W części 3 książki „Kolory w ogrodzie” można znaleźć informacje, jak teorie zastosować w praktyce
i zaplanować ogród według idei kolorystycznych, na konkretnych przykładach.
Od czego zacząć i jakie są kolejne etapy (Nie zaczynać od ulubionego kwiatka!).
Autor przedstawia w najdrobniejszych szczegółach tworzenie ogródka, zaczynając od zasad, przez uzasadnienie wyboru, kolejność prac, plan i ilość roślin,  umieszczając nawet analizę wyglądu ogrodu miesiąc po miesiącu w tabeli!
Tu zwolennik konkretów i gotowych rozwiązań może znaleźć recepty.

tabela zmian na rabacie w czasie
 
Wśród przykładów mamy  szaro-biało–żółty ogród światła i  imitację cienistego stawu leśnego. Oraz wielobarwny żywopłot, bardzo ciekawy.
 
W ostatniej części (Spojrzenie ponad krawędzią barw) jest także sporo informacji dodatkowych – o stworzeniu trwałych ram, struktury ogrodu (jak ścieżki , mury, głazy, słupy, rzeźby), o zmienności, o stosowaniu rytmu (dla mnie szczególnie interesujące).
 
Tu znalazłam np. poradę, dotyczącą trójkąta z 3 cisów, który może odegrać wielką rolę – kiedy bowiem spojrzenie obserwatora pada na taki zestaw, doznaje uczucia ukojenia. Dlatego taka kompozycja, umieszczona nawet w oszałamiająco różnorodnej gatunkowo powierzchni tworzy wrażenie porządku.
 
kompozycja trójkątna
porządkujące grupy roślin
 
Więc na mojej młodej, kwiatowej Rabacie pod Sosną taki cisowy trójkąt się znalazł! Postanowiłam się zaasekurować .
Podobnie jak bukszpanowe kule  –  rozrzucone nieregularnie zapewnią, jak zapewnia autor, spójność całego założenia.
 
Dlaczego uważam tę książkę za tak cenną?
Jest to rzetelne kompendium wiedzy teoretycznej i praktycznej o stosowaniu kolorów  w ogrodzie. Tak skonstruowane, że zarówno czytelnik pragnący uporządkować czy pogłębić swoją wiedzę o tym zagadnieniu, jak i amator szukający konkretnych porad, łatwo znajdzie wszystko, czego potrzebuje.
(No, może nie jest to książka dla nielubiących czytać i wgłębiać się w temat...)

Nie znam innej takiej pracy, poświęconej jakiemuś konkretnemu aspektowi projektowania ogrodów, tak wnikliwej, a jednocześnie strawnej dla amatora.
 
Więc jeżeli zależy Ci  na przemyślanej kolorystycznie aranżacji ogrodu , przyda Ci się wiedza podstawowych regułach oddziaływania barw. 
A jeśli lubisz działać intuicyjnie czy iść na żywioł, z tej książki dowiesz się, dlaczego nie zawsze jesteś zadowolona(y) z efektu.
 
Na koniec przytoczę napawające optymizmem zdanie: „Jeśli mamy koncepcję ogrodu [nie tylko kolorystyczną], wtedy każdy, nawet najmniejszy krok prowadzi we właściwym kierunku – do stworzenia wymarzonego zakątka”.
 
 
„Kolory w ogrodzie” Wolfgang Borchardt
Wydawnictwo PUBLICAT

29 komentarzy:

  1. A to ciekawa książka. Nie mam a chętnie przeczytam, muszę się rozejrzeć gdzie ją kupić. dzięki za inspirację!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem Twojej opinii, napisz, co sądzisz, kiedy uda Ci się przeczytać.

      Usuń
  2. Pozycja ciekawa, chyba wiekszość z nas poszukuje rozwiązań, które odzwierciedlają nasze zapotrzebowanie na kolor. Czasem trudno umiejscowic sensownie kolory, które chcemy czy musimy wręcz mieć w przestrzeni wokół siebie. A drogi do spełnienia są albo przypadkiem albo wypadkową spontaniczności albo goraczkowym upychaniem tego co wpada nam w ręce...bo jak wyrzec się tej czy innej rosliny? kiedy m u s i m y ja mieć...tylko niektórzy wykazują się konsekwencją kolorystyczną , czy jednak żelazna konsekwencja daje nam upragniony efekt...?
    Myślę, że perfekcjonistom szczególnie przyda się omawiana ksiązka, niezdecydowanym także. Są jednak ogrodnicy dający zielone światło szleństwu kolorystycznemu, żadne zestawienia im nie straszne i żadne zasady niepotrzebne....jesli to daje im zadowolenie to niech tak zostanie.......
    Sama dobrze czuję się w różach, błękitach, fioletach, szarościach ale nie potrafię odmówic latem żółciom i pomarańczom a możę to urok liliowców mnie tak zaczarował, że nie potrafię wykreślic ich z mego ogrodu.....?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno ta książka pomoże zrozumieć, jak osiągnąć oczekiwany efekt i zrozumieć, dlaczego jest tak, jak jest.
      Czy jest dobra dla perfekcjonistów... Sama, niestety, nią jestem, ciągle niezadowolona i rzucam się na takie prace skwapliwie, analizując, szukając, planując... Ale myślę, że tak naprawdę perfekcjonistom przydałaby się bardziej pozycja wyzwalająca u nich więcej luzu i swobody, bo to niesie radość, a o nią przecież głównie chodzi. Dla mnie na pewno byłaby lepsza. Całkowicie zgadzam się z Tobą, że radość z ogrodowania jest najważniejsza i nie warto walczyć ze sobą. Nic na siłę.
      Myślę, że konsekwencja kolorystyczna da efekt wizualny, ale może odebrać trochę radości tworzenia, bo nie dopuszcza spontaniczności.
      Mnie bardzo jest brak wewnętrznej zgody na niedoskonałość. Nie udaje mi się zaaranżować rabat, tak, jak bym chciała i bardzo mnie to męczy. A to przecież bez sensu...
      Dobrze, że nie wykreślasz liliowców!

      Usuń
  3. świetna książka, również miałam z nią do czynienia, pisała przyjemnym językiem, posiada przyjemne i zrozumiałe grafiki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrych książek nigdy nie za wiele!

      Usuń
  4. Napisałam komentarz i zapomniałam sie podpisać, co teraz widzę...ech.
    Iza, nie chciałam tego wprost pisać ale uważam, że perfekcjoniści mają pod górkę, także w ogrodzie. Mając do dyspozycji szeroki wachlarz roslin w odpowiedniej dla ogrodu/właściciela/ gamie kolorów , które wpasują się w koncepcję, z takich czy innych względów muszą wybierać między odcieniami a jeszcze jest faktura i stanowisko i rodzaj gleby..co robi perfekcjonista? wybiera, mysli, snuje rozważania i....męczy się próbując dojść do ładu z kolorami i samym sobą, nie wierzę, no nie wierzę, że kochając wybraną tonację kolorów nie zawiesza oka na innej tez barwie, czym zadziwia najbardziej chyba sam siebie....?EwaSierika /taconieposiadakomórki/

    ps. Na razie jetem w posiadaniu Roku Ogrodnika, ubawiłam sie przednie, dziekuję za polecenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobał Capek!
      Ewo, zawsze pisz, co myślisz, przecież piszesz życzliwie. Ja sobie wszystkie opinie przemyślę i coś dobrego może z tego wyniknąć.
      Tym razem się zgadzamy, perfekcjoniści mają zdecydowanie pod górkę. Dokładnie u mnie tak to wygląda, jak opisałaś.
      A z tym zawieszaniem oka na innych kolorach, to u mnie było trochę inaczej. Przez pierwsze lata ogrodowania nie cierpiałam różu i fioletu, żadnych odcieni. Więc jeśli gdzieś zawieszałam na nich oko, to żeby stwierdzić: paskudne... A jeśli była to doskonale zharmonizowana kompozycja, wtedy: świetnie zrobione, ale dlaczego różowe..??
      Jednak w którymś momencie coś mi się w głowie przestawiło - i zaczęły mi się podobać pudrowe róże, ciemny fiolet... i poszło! I wiesz, jaki teraz mam problem?

      Usuń
  5. Wiem ze swojego doświadczenia, że trudno bazować na okrojonej gamie kolorów, z założenia trzymam sie ich ale gusta ewoluują, także w tej dziedzinie. Czasem jest to wynik obejrzenia gdzieś kompozycji, która nie powinna wg mnie wzbudzać zachwytu, impuls...zreszta powodów może byc dużo. Pytanie co my na te olśnienia....problem masz bo tworzysz ogród konsekwentnie, nie pozwalając sobie na luz...pozwolić na dodatek innych kolorów, jesli tak to gdzie i w jakiej ilości, pozwolić na frywolne wstawki? tworzyć nowe zakątki? wyrzucać sobie niekonsekwencję czy zabawic się kolorami w innym wymiarze? co wybierasz? Ewasierika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, więc ja zaakceptowałam zmianę upodobań. Zresztą musiałam - zaczęły mnie drażnić żółte iglaki, żółte kwiaty, a zachwycać połączenia rożu z białym. I jestem zmuszona po prostu zmienić sporo w ogrodzie. Niestety, nie wszystko się da. Powstają części ogrodu w nowej dla mnie kolorystyce, a stare próbuję stonować. Zobaczymy, co z tego wyniknie, to się dzieje od niedawna. Trzymaj kciuki!

      Usuń
  6. Ewo, Izo,i ja mam swoje upodobania kolorystyczne w ogrodzie, ale staram się nie być zbyt ortodoksyjna. 'Od zawsze' lubię zestaw róż-fiolet (lila)-biały i staram się tak komponować moje rabaty. Ale - wczesną wiosną zachwyca mnie kolor żółty (te wszystkie forsycje, złotliny, narcyzy, tulipany, omiegi)na tle świeżej, soczystej zieleni. W środku lata pięknie wygląda 'ognista rabata', na której pysznią się pomarańczowe kanny, rączniki o bordowych liściach i ceglaste lilie. A jesienią? Czyż nie lubimy wszystkie tych przebarwiających się na rdzawo, złoto, czerwono, brązowo, bordowo liści i kwiatów w zgaszonych barwach czerwieni, fioletu, błękitu...I biel robi się jakby przybrudzona, czasami zielenieje, czasami różowi się (hortensje). Tak więc nasze postrzeganie kolorów zmienia się wraz z porami roku...
    Pozdrawiam serdecznie w ten piękny, wakacyjny dzień!Dala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko to prawda, Dalu. Ogród w trakcie sezonu się zmienia, a my doceniamy urodę i kolory typowe dla danego okresu.
      Myślę jednak, że dobrze jest się trzymać jakiejś koncepcji ogrodu, z uwzględnieniem tych zmian oczywiście. Po prostu lubię patrzeć na harmonijnie skomponowane kolorystycznie rośliny.

      Usuń
  7. Miałam kiedyś tę książkę w ręku (tzn. przeczytałam). Pozostał mi w pamięci ów cienisty staw. Dzięki za przywołanie tej pozycji. (To stąd te 3 cisy :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten pomysł trójkowy to z tej książki. Jest w niej sporo rzeczy wartych przemyślenia i wykorzystania.

      Usuń
  8. Nie wiem skąd mi się to wzięło ale od układów trójkowych zaczynałam budowanie mojego pierwszego ogrodu i ta baza do dziś mi się podoba. Ale z kolorami mam wieczny problem. Uwielbiam wszelkie ognistości ale z układu ich na rabacie ciągle jestem niezadowolona. Natomiast rabata w odcieniach różu którą stworzyłam jedynie ze względu na peonie ( pomarańczowych jeszcze nie zdobyłam :() chociaż za tymi barwami nadal nie przepadam, jakoś nie zgrzyta mi po zębach ;). Dziękuję za polecenie tej książkowej pozycji, może będzie pomocną w moich ogrodowych dylematach.
    Wiesia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz wyczucie kompozycji! Mam nadzieję, że książka się przyda w dobieraniu kolorów. A na czym polega kłopot z ognistymi kompozycjami? Czy to kwestia dopasowania odcieni, albo ciepłych i zimnych kolorów? A może brak im tła, kontekstu? Ciekawa jestem.

      Usuń
    2. Zbyt dużo żółtego a za mało czerwonego i oranżu. Wszelkie pomarańcze uwielbiam w ogrodzie i pewnie z tego faktu mam ciągły niedosyt. Mam wrażenie że tych barw wśród bylin jest zdecydowanie za mało a na stosowanie jednorocznych jeszcze się nie zdecydowałam. Bywam zbyt rzadko na miejscu i nie zawsze o właściwej porze. Jest więc moja rabata ciągle zbyt żółta bo jakoś takich bylin napotykam najwięcej.

      Usuń
    3. A masz liliowce? Wśród nich najwięcej Twoich ulubionych barw.

      Usuń
    4. O tak liliowców mam sporo i w okresie ich kwitnienia rabata wygląda imponująco. Jeszcze wygląda dobrze wcześniej w okresie kwitnienia firletki i maków ale po liliowcach jest pustka i pozostaje czekanie na dzielżany.

      Usuń
    5. Ja dzielżany posadziłam dopiero rok temu, właśnie za liliowcami. I wiesz, że u mnie kwitły jeszcze razem z liliowcami? Teraz liliowce (poza Stellą) już skończyły, a dzielżany cały czas kwitną. Może pomyśl o jeżówkach, kwitną też późnym latem i są odmiany w ognistych barwach. W tle można dać krzewy, przebarwiające się jesienią na czerwono (np. fotergilla, perukowiec Ancot, te mam u siebie).

      Usuń
    6. W tle mam nieco berberysów a na fortegillę właśnie poluję :). Natomiast na jeżówki nie bardzo mogę liczyć, bo ciężka glina u mnie. Gatunek daje radę ale odmianowe mają inne wymagania :(

      Usuń
    7. Tak to często bywa z tymi nowymi odmianami, są zdecydowanie bardziej wybredne.
      Powodzenia w polowaniu, warto!

      Usuń
  9. Bardzo ciekawie napisana recenzja :) Szczegółowo i wiele swoich przemyśleń. Na pewno komuś się przyda, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, dzięki za pochwałę.

      Usuń
  10. Niedługo zabieram się za tą książkę, po przeczytaniu Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No i kupiłam - sobie pod choinkę :D.
    Książka ta chodziła za mną już kilka lat, potem czytałam Twoją opinię a teraz wreszcie mam!.
    Już widzę że to nie powieść i będę czytała, analizowała powoli i od czasu do czasu.mira
    Nie mogę znaleźć Roku Ogrodnika szkoda, że nie ma nowego wydania.
    pozdrawiam mira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest pozycja, którą warto mieć pod ręką, do niej się wraca, sprawdza... Raczej nie do jednorazowego przeczytania. Dla mnie wyjątkowe kompendium wiedzy w zakresie wykorzystania kolorów w ogrodzie, mam nadzieję, że będzie i dla Ciebie przydatna.
      Capka kupiłam kiedyś używanego na allegro, trzeba polować. I szkoda, że nie wznawiają takich pozycji. Pozdrawiam!

      Usuń