wtorek, 29 listopada 2016

NATURALNE NAWOŻENIE

Listopad rozpoczęłam artykułem o oborniku, to może zamknę miesiąc tekstem o nawożeniu i podzielę się swoimi doświadczeniami w tej niebagatelnej kwestii.
Zanim napiszę, co i jak stosuję, kilka spraw natury ogólnej.

Po pierwsze, jak wiecie, staram się prowadzić ogród w zgodzie z naturą. M. in. nie stosuję nawozów sztucznych. Albo robię to sporadycznie.

Po drugie - mam beznadziejną ziemię w ogrodzie, jeśli ten żółty piaseczek w ogóle można nazwać ziemią. Ogród leży w otulinie Puszczy Kampinoskiej i to w jej części wydmowej (bo są tu i bagna).
Czyli gleba jest kwaśna (teren porastają sosny), a masa opadających igieł, utrwala ten stan.
A przede wszystkim jest sucha, piaszczysta i bardzo uboga.

I po trzecie - na takiej właśnie założyłam ogród, w swej nieświadomości nie robiąc wcześniej nic, żeby tę sytuację poprawić. Obszernie pisałam tutaj o tym swoim podstawowym błędzie i zaprzepaszczonych możliwościach.

wory z obornikiem i torfem
wory z obornikiem granulowanym i zwykłym oraz substrat torfowy




Początkowo zaczynałam tradycyjnie, jak na dzisiejsze czasy przystało, czyli odżywiałam moje rośliny nawozami sztucznymi. A właściwie powinnam napisać: stosowałam nawozy sztuczne, bo nie myślałam wtedy w kategoriach "karmienia roślin".
Dojrzewając do swego ogrodu, zmieniłam poglądy na wiele rzeczy, m.in. uznałam, że skoro rośliny przez miliony lat radziły sobie bez sztucznych nawozów, to dlaczego ja muszę je stosować? I jeszcze, jak to się mówi, zatruwać chemią i tak zanieczyszczone środowisko.
Zapragnęłam stworzyć na swoim kawałku ziemi enklawę przyjazną dla przyrody, a tym samym i dla mnie. Dodatkową motywacją było sąsiedztwo dużego kompleksu leśnego, bo moja działka "wchodzi" w otulinę Puszczy Kampinoskiej.
I tak praktycznie z dnia na dzień przestawiłam się na inne metody.

Jak twierdzą mistrzowie ogrodnictwa (np. Monty Don), przeciętny ogród nie potrzebuje wcale nawożenia. Pamiętam, jak mnie zaskoczyło to stwierdzenie. Poza warzywnikiem, w którym bardzo szybko zużywane są substancje odżywcze. I poza roślinami uprawianymi w donicach.
No, ale rzecz dotyczy ogrodów na dobrej glebie, gdzie latami obumierające rośliny ją wzbogacają i zachodzą normalne procesy wymiany energii.

U mnie jednak gleba jest piaszczysta i uboga, ogród już jest, więc muszę ją wzbogacać.
No, właśnie - to jest ważne w kwestii nawożenia - chcę wzbogacać glebę, a nie nawozić rośliny - ta idea bardzo mi się podoba.
Wzbogacając glebę, stwarzam im dobre warunki, a one sobie już poradzą, "jedząc" w swoim tempie i to, co im potrzeba.

Bardzo ciekawa dla mnie była informacja, czym jest ziemia - otóż składa się z powietrza, wody, materii organicznej (do 10%, przeciętna ogrodowa ok.5 %), składników mineralnych (piach, ił, skały) i organizmów żywych (5 %).
Takiej pewnie nie musiałabym nawozić.
Powietrza w moim piasku nie brakuje, a woda będzie lepiej się trzymała , gdy zwiększę znacznie ilość materii organicznej. Wraz z nią pojawią żyjątka. Które przerobią tę materię na żywność dla roślin. Tak to sobie wymyśliłam.

Czyli moje główne zadanie to  dostarczyć duże ilości materii organicznej  - to poprawi strukturę gleby (żeby nie była jak sito i zatrzymywała wodę) i da wszelkie składniki odżywcze. Za jednym zamachem załatwiam kilka niezbędnych spraw.
Jakich więc polepszaczy gleby używam?

Systematycznie w dużych ilościach: obornika - naturalnego i granulowanego, kompostu, gnojówek z pokrzyw i żywokostu, wiórków rogowych (wszystkie bogate m.in. w azot).

Systematycznie w mniejszych ilościach: dolomitu i torfu kwaśnego (dla odpowiedniego ph), popiołu, Rosahumusu, siarczanu amonu.

Sporadycznie zaś - Zielony Busz (interwencyjnie, gdy dzieje się coś złego, dolistnie, daje szybki efekt), oraz mikoryzę czy EM-y.

obornik przekompostowany w ogrodzie
wymieniam ziemię w miejscu na warzywnik



Obornik granulowany - używam bydlęcy, stosuję posypowo wiosną i w czerwcu. Dostarczany w tej formie obornik to substancja organiczna i jedzonko, ale nie zawiera mikroorganizmów.
Jest wygodny do stosowania na co dzień i łatwy do kupienia. (Załatwiam to hurtem przez internet zimą)
Kiedyś kupiłam obornik suszony, ale uważam, że jest gorszy - pyli się, jest niewygodny do stosowania. Podobno zresztą granulowany  jest bardziej skoncentrowany.
Po rozrzuceniu granulek w całym ogrodzie i podlaniu, można wyczuć jego zapach, lepiej nie robić tego przed ogrodowym przyjęciem. Ale nie jest to jakiś smród i szybko znika.
Można też zrobić z granulowanego obornika roztwór wodny i podlewać taka odżywką.

obornik przekompostowany - dla mojej gleby jest idealny - to substancja organiczna, odżywka i zawiera także mikroorganizmy.
Powinno się go rozkładać co 2-3 lata, bo w takim cyklu oddaje ziemi wszystkie składniki, działa więc powoli. Ale nie powinien być świeży, tylko odleżały ok. roku.
Ja taki kupuję w workach, przywożą mi do domu. Jeśli mam wątpliwości co do stanu przekompostowania, leży sobie  workach u mnie kilka miesięcy albo dodaję go do kompostu.
Kupiony jesienią, leży u mnie do wiosny, a wtedy ląduje na warzywniku i rabatach. Stale wykorzystuję go do sporządzania mieszanki do sadzenia roślin.

Można też zrobić z niego roztwór wodny, gnojowicę do podlewania.
Taki obornik działa odkwaszająco, więc rozkładanie go pod różaneczniki nie jest najlepszym pomysłem.
Ponieważ mam glebę piaszczystą, rozkładam go wiosną (na innych glebach lepiej robić to jesienią, czasem też tak robię).
Więc wykorzystuję go także jako ściółkę. Chociaż pozostawiony na powierzchni ma duże straty azotu, lepiej trochę przemieszać z podłożem, ja często tego nie robię, bo nie daję rady.
Zwykle w ten sposób zużywam przez sezon ok. 60 worków.

kącik gospodarczy
worki z obornikiem czekają na wiosnę



kompost - czyli złoto ogrodnika, to sama materia organiczna i mikroorganizmy. Robię go sama (niedługo o tym napiszę oddzielny artykuł), rozkładam głównie wiosną, jesienią tylko niektórym roślinom.  Nie da się nim przenawozić, im więcej, tym lepiej.
Nieprzerobiony do końca stosuję jako ściółkę (warstwa kilka cm), gotowy także do sadzenia.

Oddzielny kompost z liści nastawiłam dopiero w tym roku (dotychczas wrzucałam je do skrzyni ze wszystkim) - jest ubogi, dobry raczej dla struktury i chłonności gleby, nie odżywiania. Ma odczyn kwaśny. Czy się uda?

worki z liśćmi na kompost
worki z liśćmi na kompost (jest ich więcej)



Gnojówki - doskonała i bardzo bogata odżywczo substancja za darmo. Mam w ogrodzie rosnące samopas pokrzywy i trochę żywokostu - ścinam je zawsze młode wiosną i wrzucam do plastikowych wiader z pokrywkami, zalewając wodą. Co dzień mieszam, stoi to jakieś 2 tygodnie.

Gnojówka śmierdzi! Na szczęście koło szopy nikomu to nie przeszkadza.

Gnojówkami (rozcieńczonymi 1:10!) podlewam tylko pomidory i cukinię, jest to nawóz do zadań specjalnych. Byłby dobry do wszystkiego, oczywiście, ale nie sposób wyprodukować takich ilości.
Początkowo podlewam pokrzywową, a gdy są owoce - gnojówką z żywokostu. Kiedy mi się skończy, kupuję nawóz z dżdżownic kalifornijskich. Dobry, ale mało wydajny w stosunku do ceny.

wiórki rogowe - polecane są we wszystkich angielskich programach ogrodniczych (podobnie jak kompost). To odpady poubojowe. Brzmi to dla mnie okropnie, wzdragam się, bo nie jem mięsa ze względów ideologicznych.
Ale są doskonałą odżywką, bo to materia organiczna. Są też wygodne w stosowaniu. Kupuję je w Lidlu (nie widziałam ich w żadnym innym sklepie), gdzie pojawiają się wiosną.
Działają wolno, dodaję je do sadzenia, garść pod roślinę. Niektóre psy je lubią, muszę pilnować torebek przy sadzeniu.

popiół drzewny z kominka - to nawóz wapniowy, nie zawierający azotu. U mnie szczególnie przydatny, ze względu na obecność dębowych liści i igieł.
Mam tego sporo, zbieram przez zimę w starym kotle na bieliznę.
Nie można dawać go za dużo, więc najbezpieczniej dodawać go po prostu do kompostu. I jest to najwygodniejsze, tak właśnie robię.

Można przesiać go na trawnik, spełni rolę dolomitu, ale ja tego nie robię. Natomiast wykorzystuję popiół do mieszanki odżywczej dla powojników. One są specjalnie traktowane w moim ogrodzie, bo mają tu niesprzyjające warunki, a bardzo je lubię.

Rosahumus -  to kryształki leonardytów, które zawierają kwasy humusowe, wchodzące w skład próchnicy, obornika. Ma działanie podobne do kompostu, ale nie zawiera mikroorganizmów i materii organicznej.
Nie da się nim przenawozić, więc można podlewać nim dowolnie. Ja wykorzystuję 2 kg w sezonie.
Podlewam nim cały ogród wiosną i na początku czerwca, w miarę możliwości. Robiłam to już kilka razy.

dolomit - preparat wapna - u mnie gleba jest kwaśna, a mam trochę roślin, które tego nie lubią, więc je wspomagam dolomitem wiosną (np. zawilce, goździki, bodziszki, dzwonki, ciemierniki, powojniki perukowiec, jaśminowiec).

torf - wysoki kwaśny - ma ph3,5 - 4,5, jest ubogi w składniki pokarmowe, ale poprawia strukturę gleby i ją zakwasza. Daję go pod rododendrony i do sadzenia wrzosowatych.

 Na marginesie - zauważyłam, że większość sprzedawanej w sklepach ogrodniczych ziemi, to po prostu czysty torf z dodatkiem nawozów sztucznych. Z moich doświadczeń wynika, że samodzielnie nie nadaje się do sadzenia. Torf absorbuje wodę, dzieli się nią z rośliną tylko wtedy, gdy stale utrzymujemy wilgotność. Jeśli przeschnie, potęguje suszę. Nawóz szybko się zużyje, a torf w ziemi szybko się rozkłada i jest bardzo ubogi w składniki pokarmowe.

siarczan amonu dla kwasolubów - dodaję go wiosną pod różaneczniki i borówki. Zakwasza szybko glebę oraz jest nawozem azotowym, ale działa krótko.
W sierpniu podsypuję im siarczan potasu (nowe pąki).

Wspominałam, że gleba jest u mnie raczej kwaśna, ale na niektórych rabatach jest wymieniana i nie spadają tam igły, więc zauważyłam po kilku latach, że czegoś moim różanecznikom brakuje, stąd te działania.

Niestety, nie znalazłam nigdzie informacji, jak w sposób bardziej naturalny odżywiać rododendrony. Może ktoś podsunie mi jakiś pomysł?

Dla wzbogacenia gleby w warzywniku jesienią sieję jako poplon rośliny motylkowe - gorczycę lub facelię, które potem przekopuję z glebą.

kompost
mój kompost



 Co do sporadycznie stosowanych preparatów:

EM-y - czyli efektywne mikroorganizmy - raz czy dwa kupiłam 20 litrowy pojemnik, zlałam cały ogród, dałam do kompostu i na warzywnik. Potem odpuściłam, może do nich wrócę.

mikoryza - stosuje się ją jednorazowo pod roślinę. To grzyby, funkcjonujące w symbiozie z roślinami w środowisku naturalnym. Zwiększają powierzchnię chłonną korzeni, a tym samym wzmacniają roślinę.
W naszych ogrodach często ich nie ma, bo tworzymy je często na jałowej glebie, sadzonki ze szkółek są ich pozbawione, więc warto wprowadzić ten naturalny mechanizm do ogrodu.
Ja zrobiłam to tylko do wrzosowatych.

Czytałam, że doskonałym wsparciem dla naturalnego ogrodu jest mączka bazaltowa (ewentualnie fosforytowa) - to mielone skały (jak i dolomit). Podobno jest idealna na piachy, bogata w  mikroelementy, wymieszana z obornikiem czy kompostem, ogranicza straty azotu.
Ale kiedy, jak, gdzie ją kupić?? Może ktoś wie?

Jedynym sztucznym nawozem, który stale używam, jest nawóz do trawników. Niestety, tradycyjny trawnik niewiele ma wspólnego z ekologią. Najczęściej daję raz w roku Azofoskę, wczesną wiosną. Czasem powtarzam dawkę w czerwcu, gdy murawa wygląda beznadziejnie.

Co 3 lata mniej więcej wapnuję trawnik dolomitem, dla odkwaszenia (mech!). To niezbędny zabieg - ostatnio pokazywałam masy igieł sosnowych, które lądują na moim trawniku. Robię to późną jesienią (nie wolno tego łączyć z nawozami do trawnika, przerwa musi trwać ok. miesiąca). Daję jakieś 1 kg dolomitu na 10 m2. Trzeba go przegrabić, albo podlać, żeby nie zwietrzał. Fajnie dać go ze śniegiem.

A - i jeszcze nawozy do roślin kwitnących w doniczkach, też sztuczne. Za drogo by mi wyszło kupowanie naturalnych w tej ilości.

Reasumując, jak to układam czasowo?
Wiosną - jako podstawa - obornik granulowany, jako dodatek - dolomit, siarczan amonu i torf kwaśny. Plus Rosahumus, co jakiś czas obornik przekompostowany.

Latem - na początku czerwca znów obornik granulowany (lub roztwór) na rabaty, powtórne nawożenie trawnika, w VIII kwasolubom siarczan potasu.

Jesienią - co jakiś czas dolomit na całość, obornik, niektórym roślinom kompost oraz motylkowe w warzywniku.

A do sadzenia nowych roślin robię mieszankę: trochę swojej "ziemi", kupiona tłusta ziemia z obornikiem, jeśli to dla kwasolubów - torf kwaśny, kompost (jeśli mam), obornik granulowany i wiórki dla wzbogacenia, obornik przekompostowany (jeśli nie mam ziemi dobrej, kupnej ziemi). Proporcje różne w zależności od posiadanego materiału. Na dno dołu daję mieszankę rodzimego podłoża z obornikiem przekompostowanym.

ten obornik został przekopany z ziemią - początki Białego Ogrodu



Ciekawa jestem, czy uważacie, że mogłabym lepiej traktować swoją marną ziemię? Wszystkie rady przyjmę z radością!



poniedziałek, 21 listopada 2016

CENA WODY W FINISTERE

Wiecie, że lubię czytać i zawsze chętnie sięgam także po książki o ogrodach. Są to nie tylko pozycje typowo ogrodnicze, ale także powieści z ogrodem w tle.
I właśnie "Cena wody w Finistere" do takich należy.

książka o ogrodzie
okładka niezbyt mi się podoba

wtorek, 15 listopada 2016

TOJEŚĆ ROZESŁANA

Tojeść rozesłana, czyli lysimachia nummularia, to jedna z roślin, której sadzenie w ogrodzie odradzam, bo mam z nią kiepskie doświadczenia. A jeśli już ktoś się na nią decyduje, musi BARDZO uważać.

lysimachia nummularia
tojeść rozesłana szybko zarasta powierzchnię





Kiedyś tojeść pojawiła się u mnie w dwóch formach - zwykła, zielona i odmiana "Aurea" o złocistych listkach.

poniedziałek, 7 listopada 2016

MILL DENE

Zapraszam do ogrodu Mill Dene, który nie podobał się moim współtowarzyszom podróży, a we mnie wzbudził mieszane uczucia.

rabata bylinowa na zboczu
Cricket Lawn - tradycyjny trawnik i rabata bylinowa na zboczu

To ogród współczesny, z końca XX w. 
Natomiast miejsce ma bardzo długa historię. Płynącą tu rzekę wykorzystywano od stuleci - już w XI w.  działało tu 12 młynów. Informację tę podaje Domesday Book, która sama w sobie jest fascynującym dokumentem. 

piątek, 4 listopada 2016

LISTOPAD MIESIĄCEM OBORNIKA

Jakie zjawisko przyrodnicze dało nazwę dla tego okresu roku, jest jasne - liście opadają albo już opadły.
Wczoraj grabiłam po raz kolejny, a na drzewach pozostały głównie liście dębowe, z którymi będzie nieco więcej zachodu. Bo dębów mam sporo. Są bardzo dekoracyjne jesienią!

dąb czerwony jesienią
liście dębu czerwonego trzymają się długo

piątek, 28 października 2016

NAJBARDZIEJ KOLOROWY MIESIĄC ROKU

Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie podzielić się swoim zachwytem nad październikowym ogrodem. Wiem, niedawno o tym pisałam.
Ale jest tak ładnie, tak inaczej..!

barwy jesieni
taki mam widok z okna w gabinecie

Październikowy ogród, to zupełnie inny ogród. I to jest wspaniałe w naszym klimacie. W życiu nie chciałabym mieszkać w ciepłych krajach.

sobota, 22 października 2016

INSPIRUJĄCY OGRÓD PRZY SZKÓŁCE SZMIT

Mieszkańcy Mazowsza z pewnością znają ogród pokazowy przy Szkółce Szmit w Pęchcinie. Każdy ogrodnik, jeśli znajdzie się w pobliżu, z pewnością powinien tu wstąpić - gwarantuję moc wrażeń!

rabata mieszana jesienią
wrześniowe oblicze rabaty mieszanej



Sama byłam tu już kilka razy, ale z pewnością pojawię się ponownie - bo jak każdy piękny ogród, i ten wart jest zobaczenia w różnych porach roku.