środa, 15 listopada 2017

PSY I INNE STWORZENIA W OGRODZIE

Kiedyś pisałam o swojej sympatii do psiaków wszelakich, dając świadectwo, że można pogodzić miłość do ogrodu z miłością do psów.
Odkąd tu mieszkam, psy były zawsze i pewnie tak zostanie. Wszystkie były duże i swobodnie biegały po ogrodzie. Zajrzyjcie do artykułu, w którym opisuję, jak sobie z tym radzę.
W większości były to suki, a ostatnio, jakoś tak się złożyło, ogród musiał się pogodzić z obecnością samców. Wiśnia zamieszkał z nami już jako dorosły pies i był kochanym stworzeniem.

czarny pies
to Wiśnia - wiernie mi towarzyszył przez ostatnie lata




W tym roku w domu pojawił się Szogun. To duży, młody pies, który w wieku szczenięcym mieszkał u syna. Odwiedzał nas wcześniej, próbując wciągnąć do zabawy mojego staruszka, Wiśnię.
Niestety, tego lata Wiśnia zmarł i chcę wierzyć, że biega gdzieś szczęśliwy za tęczowym mostem.

czarne psy
Wiśnia i Szogun jeszcze razem




Teraz ogród musi znosić szaleństwa Szoguna. Jesteśmy razem od niedawna i przez ostatnie miesiące było trochę pracy, żeby nauczyć się, że na rabaty się nie wchodzi, a nawet kiedy pani to robi, trzeba grzecznie czekać obok na trawie.
Szogun szybko zapamiętał, którędy wolno biegać, żeby mnie nie rozgniewać. Oczywiście, kiedy jakiś ptak albo, co gorsza, kot sąsiadów nieopatrznie myszkuje wśród roślin, pokusa jest zbyt duża i jeśli nie zdążę wrzasnąć odpowiednio wcześniej, wpada jak torpeda między moje roślinki. No, cóż... Na szczęście nie zdarza się to często.
Teraz, kiedy trawnik jest nasiąknięty wodą, pędząc gdzieś, zaaferowany, niszczy murawę, ale pocieszam się, że wiosną wszystko się odrodzi.

czarny pies
Szogun rzadko kiedy leży tak spokojnie


w ogrodzie są też inne zwierzaki - pszczoła na kwiatach bluszczu


trzmiel na kwiatach szałwi
od wiosny widać w ogrodzie masę trzmieli, pewnie mają u mnie gniazda



Oprócz psa, w ogrodzie jest masa różnych stworzeń, co mnie bardzo cieszy, ale niezbyt często udaje mi się je sfotografować.

Staram się nie utrudniać im życia, a nawet pomagać. Mam budki lęgowe i karmniki, woda w ogrodzie jest w kilku miejscach, jest dużo dzikich, nieporządkowanych miejsc, rosną pokrzywy, jest dużo kwiatów, lubianych przez owady. Leżą jakieś kupki drewna, i w ogóle jest sporo naturalnych schowanek, ale mam też hotel dla owadów.
Na pewno małym mieszkańcom ogrodu sprzyja też to, że nie stosuję chemii w ogrodzie. I że rosną drzewa i duże krzewy.

na kwiatach rozchodnika aż ciasno od owadów...


motyle przeplatki
kwiaty przetacznika bardzo lubią motyle (to przeplatki?)

gąsienica pazia królowej, samego motyla nie widziałam

motyl
rusałka pawik, jest ich masa w ogrodzie



Jest mnóstwo ptaków i owadów. Tego roku meszki nie były zbyt uciążliwe, a mimo obecności wody w ogrodzie, z komarami nie ma problemu.
W tym sezonie wyjątkowo dużo było natomiast ślimaków, pozowały do zdjęć nieustannie, co wcale mnie nie cieszyło, tym bardziej, że miałam świadomość o wiele liczniejszej ich obecności w ukryciu.
Natomiast mimo wilgotnego sezonu nie zaobserwowałam żab...

wygląda niewinnie...


szkodniki ogrodu
...ale jak się grupowo wezmą do roboty, efekty są wiadome

winniczków jest u mnie najwięcej, niektóre ogromne



Ptaki najwięcej widać i słychać wiosną, ale nie udaje mi się uchwycić ich na zdjęciach. Zapewne łatwiej będzie je sfotografować niedługo przy karmnikach, więc dziś tylko sierpówki, mam wrażenie, że para stałych rezydentów ogrodu.

para sierpówek
bardzo je lubię



Niektórzy mieszkańcy ogrodu cieszą się większą urodą, inni mniejszą, ale chyba wszyscy są potrzebni. Nie boję się żadnych (ale awersję mam do pająków, wiem, że pożytecznych).

gad w ogrodzie
zaskroniec nad strumykiem

padalce często widuję na rabatach


komar
chyba tulipan ładniejszy

o ile dobrze zidentyfikowałam, to ćma niedźwiedziówka





 Zmorą ogrodnika mogą być krety i nornice. Ostatnio nie były zbyt uciążliwe, chociaż teraz pojawiły się kopczyki. Z kretami sobie radzę, nie ma ich dużo, za to nornice tradycyjnie rujnują trawnik w Białym Ogrodzie.
Chciałabym natomiast zobaczyć u siebie jeża. Wydaje się, że ma u mnie sprzyjające warunki, ale do tej pory nie miałam przyjemności spotkania go. Czy powinnam rozglądać się wieczorem, gdy jest ciemno?

śliczna ćma, miernik zieleniak




 Czym bogatsze życie w ogrodzie, tym lepiej!
Jak jest u Was? Czyje odwiedziny Was cieszą, a jakich stworzeń nie lubicie?


39 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że ogród choćby z najpiekniejszą, najrzadszą roslinnością bez zwierząt jest tylko atrapą, rosliny owszem żyją ale i one są szczęśliwsze gdy wkoło nich krążą różne formy zycia. Tak więc sprawa jest bezdyskusyjna.
    Psy potrafią narobić bałaganu, ileż razy opadały mi ręce na kolejne zniszczenia ale po szkoleniu co, gdzie, którędy, mozna nad tym zapanować, cóż chcieć od psa skoro ja sama też niszczyłam różne rosliny, sadząc na juz posadzonym/bo zapomnę, że wczesniej juz tam posadziłam/, bo sadziłam nie to co trzeba lub w warunkach ekstremalnych dla konkretnej rosliny, oh przykłady moge mnozyć ale oszczędzę sobie wstydu. Ptaki, motyle, pszczoły byc muszą ale na to tzreba sobie zasłużyć czyli wypracować taki ogród, który chętnie zasiedlą czy odwiedzą, dla mnie to istota ogrodowania. Ślimaków już tak chętnie nie przyjmuję, z tym, że te z domkiem nie przeszkadzają mi, natomiast inne tak, czy ktos je lubi w ogóle?brrrrrr
    Krety, wbrew pozorom szkodliwe nie są, jesli nie szalejemy na punkcie trawnika a ja nie, niech chodzą, o nornikach tego nie powiem. Gdyby zjadły jakąś cebulę od czasu do czasu, trudno, cebule gina tez od chorób i przyjmujemy to do wiadomości ale gdy zzeraja mi powojnik dobrze zadomowiony czy róże nie lubię ich.
    Zaskrońce z przyjemnością witam choć rzadko się pojawiają, jaszczurek mam zatrzęsienie co bardzo mnie cieszy, miałam i jeże ale psy nie dawały im spokoju i znikały szybko. Wysmarowałam elaborat. EwaSierika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię takie elaboraty! Te same powody do wstydu za zniszczenia w ogrodzie mam i ja. I włosów z głowy nie wyrywam, gdy pies coś zniszczy, chociaż staram się uczyć je dobrych obyczajów.
      Nagich ślimaków mam mało, tak mi się przynajmniej wydaje, bo rzadko się na nie natykam, mam wrażenie, że przynoszę je z doniczkami ze szkółek. Fakt, paskudne są.
      Norniki to chyba inne stworzenia niż nornice? Jeśli zżerają powojnik, to faktycznie masz powód do niechęci. Jaszczurki też mam.

      Usuń
  2. U mnie jeże widać tylko na wiosnę, w maju. Latem rzadko je spotykamy, bo wychodzą jak zmierzcha. Ale ślady ich bytności można zobaczyć na trawnikach. Robią takie małe, okrągłe dziurki, gdy wyjadają pędraki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ogród nie jest oświetlony w zasadzie i gdy jest ciemno, raczej nie przebywam w ogrodzie, mogę więc mieć nadzieję, że jeże gdzieś wtedy w głębi sobie buszują. Mówisz, dziurki w trawniku... a duże one są? A czy w każdym trawniku są pędraki, chyba nie..? Koniecznie bym chciała, żeby jeże u mnie mieszkały.

      Usuń
    2. Na tyle duże, że je widać, a na tyle małe, że wiadomo, że to nie dzikie koty :)

      Usuń
    3. Muszę się przyjrzeć w sezonie, może nie zwróciłam na te dziurki dotychczas uwagi... Nie miałam pojęcia, że koty robią dziury w trawniku!

      Usuń
  3. Spory zwierzyniec u Ciebie w ogrodzie:)
    No, ale dzięki tej całej zwierzęcej menażerii jest przecież tak przyjemnie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak, Mario, taki żyjący ogród to prawdziwy ogród. Cieszy, jest atrakcyjny i jeszcze masz wrażenie, że robisz coś dobrego dla świata.

      Usuń
  4. Też mam kreta, na szczęście w jeszcze nie zagospodarowanej części działki. Jeży zdecydowanie wypatruj wieczorem, jeśli są, to wtedy najłatwiej je zauważyć. Różnych stworzeń na mojej działce i w okolicy nie brakuje, ptaków i owadów mnóstwo, prawdopodobnie są też wiewiórki, ale widuję tylko ślady ich "działalności", samych rudzielców nie widziałam. Ze wszystkich stworzeń ulubieńcem jest kruszczyca złotawka, cudownej urody chrząszcz, co roku zdobi kwiaty jabłoni na wiosnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie także są ślady wiewiórek, resztki szyszek na trawniku pod sosnami. Ale same wiewiórki też szaleją, mam wrażenie, że teraz więcej niż latem. Kruszczycę też widuję u siebie, nie pamiętam na czym, bo jabłoni, niestety, nie mam. Zazdroszczę Ci ich.

      Usuń
  5. Podziwiam ten Twój ogród. Wszystko w nim żyje w takiej harmonii. U mnie też psy i koty szaleją po rabatach. Uwielbiam patrzeć na motyle, które siadają na przetaczniku, liatrze, rozchodniku... to naprawdę piękny widok !
    Kiedyś w naszym ogrodzie ulokował się borsuk, ale nasze psy szybko go wyczuły i wygoniły z ogrodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Ula! Obyś miała rację z tą harmonią, zależy mi na tym.
      Miałaś norę borsuka? Pokazywał się za dnia? Ciekawa jestem, czy może zrobić jakieś szkody w ogrodzie.

      Usuń
    2. Może. Niszczy trawnik na potęgę, szukając jedzenia pod darnią.

      Usuń
    3. To znaczy, że borsuków u mnie nie było. W lesie za ogrodzeniem za to dziki ryją na potęgę.

      Usuń
  6. Ja mam border collie i opanowanie tego gamonia w ogrodzie nie jest proste, chyba powinnam się pogodzić z faktem, że niektóre roślinki mogą być z lekka poturbowane od czasu do czasu. Nie mam sumienia krzyczeć na tą uśmiechniętą zadowoloną gębę :) w szczególności że większość nasadzeń pokonuje górą :) pytanie zimowe mam, jak Pani zabezpiecza rozplenicę i np. młode zawilce? Jedno i drugie kwitnie mi w najlepsze. Pozdrawiam. Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to się mówi: kto ma pszczoły, ten ma miód... Ja krzyczę, kiedy pies wskoczy na rabaty albo gryzie mi hakonechloę (myli ją z perzem, czy co?), ale traktuję to jako element szkolenia, tak naprawdę nie jestem zła.
      Rozplenice związuję na zimę sznurkiem, żeby się nie rozkładały i robię u nasady kopczyk z kompostu lub nawet piachu. Zawilce przycinam i zasypuję kompostem. Podobno anemone tomentosa nie trzeba, ale robię tak wszystkim. Mimo tego, chyba zeszłorocznej zimy wiele z nich wymarzło (tak samo u szkółkarzy), tak się zdarza co parę lat, kiedy zima jest wyjątkowa. Niektóre z nich potem słabiutko odbijały. Na razie tego nie zrobiłam, dopiero po pierwszych przymrozkach.

      Usuń
    2. Trawy przycinam dopiero wiosną, jak zresztą większość bylin. U mnie też i rozplenice i zawilce jeszcze kwitną. Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Dziękuję ślicznie za rady :) na Warmi sypnęło śniegiem ale tylko na chwilę i nie zapowiada się na razie jakiś przełom. Więc dzielnie przystępuję do końcówki prac. Zastanawiam się czy nie owinąć jednak rozplenicy agrowłókniną? Tak na wszelki wypadek, bo u mnie potrafi mocno wiać, niestety nie mam jeszcze odpowiednio dużych roślin i drzew, które by osłaniały przed przeciągiem.

      Usuń
    4. U mnie także dziś spadł pierwszy śnieg, ale już po nim. Chce Pani owijać włókniną trawę? Przecież ona jest już sucha, i tak jest do wycięcia, mróz jej nic nie zrobi. Trzeba chronić bryłę korzeniową, a tu porządny kopczyk wystarczy. Związanie może dodatkowo osłonić wnętrze kępy, ale niektórzy tego nie robią. Nie znam mikroklimatu w Pani ogrodzie ani rosnących tam odmian, ale u mnie Hamelm od lat wystarczają kopczyki (ok. 20 cm wys.). Można rzucić na wierzch dodatkowo stroisz.

      Usuń
    5. No i tak właśnie zrobię :) dziękuję za radę :)

      Usuń
  7. Pięknie u Ciebie, i bardzo ładne zdjęcia robisz :) Wszystkie stworzenia lubię, tylko czasem nie lubię szkód jakie zdarza się im wyrządzić (dlatego jednak ogrodzenie chociażby z siatki to podstawa).

    Chyba najbardziej cieszą mnie latające nietoperze. Nie wiem czemu, ale jakoś smutno mi było jak po przeprowadzce myślałam, że już ich nie zobaczę. A tu niespodzianka - też latają :) Lubię też sowy i inne ptaki, wiewiórki, sarny, dziki, węże, ropuchy, jaszczurki. W tym roku, oprócz sowy we własnej stodole, pierwszy raz na żywo wdziałam też dudka i kilka żmij w lesie, takie spotkania uczą człowieka potem uważności ;) Wszelakie owady też obserwuję z ciekawością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pochwały!
      Wiem, że jeśli nie ma solidnego ogrodzenia, dzikie zwierzęta mogą naprawdę narobić szkód w ogrodzie, np. sarny. A u znajomej na działki pracownicze wdzierają się dziki i rujnują wszystko, w Warszawie.
      Siatka i podmurówka wystarczy. Można zostawić prześwit na dole dla małych zwierzątek.
      U mnie także o zmierzchu latają nietoperze! Sowy nie widziałam nigdy, za to ślady dzików tuż za ogrodzeniem są stale. Dudek to chyba rzadkość?
      Żmije zdarzają się i u mnie, kiedyś siedziała na rabacie tuż przy tarasie i ugryzła mojego ciekawskiego psa, na szczęście udało się go uratować, ale kiepsko było. Żmija to chyba jedno z nielicznych niebezpiecznych zwierząt w ogrodzie.

      Usuń
  8. Izo, ten post to miód na moje serce! Jakże się cieszę, że są jeszcze ogrodnicy kochający wszelakie zwierzątka w ogrodzie, bo ręce mi opadają, gdy czytam kolejny post o tym, jak ludzie walczą z jakimikolwiek przejawami życia w swoich zielonych zakątkach. Jak wiesz - mam dwa pieski, ale one specjalnie szkód mi nie robią. Nie przepadam za nagimi ślimakami, ale nawet ich nie zabijam, tylko zbieram i wynoszę poza ogród. Nie lubię za bardzo zwierzątek, które ryją pod ziemią, podgryzają korzenie i zjadają cebule, ale już kreciki i ich kopce zupełnie mi nie przeszkadzają. Uwielbiam natomiast wszystkie ptaki, a zwłaszcza moje sowy, które co roku właśnie o tej porze spędzają u mnie dnie, a w nocy odlatują na łowy.Fajnie jak w ciepłe, słoneczne dni w ogrodzie słychać bzyczenie wszelkiej maści owadów, a kwiaty budlei są dosłownie oblepione motylkami. Mam też w ogrodzie rodzinkę padalców, ale ostatnio też nie spotykam jeży...Jest ich mało, czy wyganiają je pieski? Nie wiem. W każdym razie jestem zdania, że prawdziwy ogród to malutki ekosystem, gdzie żyją i oddziałują na siebie rośliny i zwierzęta. Tak jak Ty nie stosuję chemii w ogrodzie i wcale nie zauważyłam, żebym miała więcej tzw. szkodników czy rośliny więcej chorowały.
    Dziki mieszkają tuż za ogrodzeniem, podobnie bażanty. Często na spacerach spotykamy sarny,czasami zaskrońce, ale tylko raz udało nam się zobaczyć ...zająca. Dzięki za ten "zwierzęcy" artykuł! Dala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, Dalu, że artykuł sprawił Ci przyjemność. Od bardzo dawna widzę siebie i swój ogród jako część natury, niewielką i nie najważniejszą. Uważam, że wszystkie stworzenia mają takie samo prawo do życia po swojemu, jak ja. Nie wszystkie muszę uwielbiać, ale to nie znaczy, że mam z nimi walczyć.
      A wydaje się, że świadomość współzależności roślin i stworzeń różnych i człowieka jest już powszechna, więc choćby chęć korzyści powinna powstrzymać od tej walki, jeśli nie szacunek do życia w różnej formie.

      Usuń
  9. Widziałam kiedyś kunę w moim ogrodzie i aż mnie zmroziło ze strachu, że wlezie na strych i narobi szkód i bałaganu. Ale - odpukać w niemalowane - na razie jest spokój...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to kuna czasem hałasuje u mnie na strychu..? Kiedyś w nocy obudziły mnie jakieś bieganie i dziwne hałasy nad głową. Ostatnio jest spokój, może to "coś" sobie poszło. Chyba kuny trudno jest się pozbyć, prawda?

      Usuń
  10. Ogród to też stworzenia. Po moim małym ogródku biega kotka, przygarnięta 7 lat temu. Dzięki temu że mam oczko wodne są rybki, ważki i żaby. Ropuchy też spotykam. Wiewiórki przychodzą na inwentaryzację leszczyny i podjadają śliwki węgierki. Pszczoły niestety widuję rzadko. Najwięcej jest trzmieli i niestety szerszeni, które uwielbiają nasze gruszki. Motyle, ćmy, skorki... i niestety ślimaki nagie. Istna plaga. Tych w muszlach jest zdecydowanie mniej. Z ptaków najczęściej odwiedzają nas kwiczoły, kowaliki, sikorki. Kretów ostatnio brak, podobnie jak nornic. Nie wiem czy to przypadkiem nie zasługa mojej kotki. Jeży nie widziałam od jakiś 10 lat. One tak głośno tupią. Ogród żyje, drga i brzęczy... i tak powinno być. Tak jest dobrze. Pozdrawiam wszystkich, którym ogród w duszy gra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że w ogrodzie z kotem krety mają marne szanse, więc może tak być i u Ciebie. Czy Twój kot nie zagraża rybom w oczku?
      Nie wspomniałam w artykule o szerszeniach, a u mnie one też są i nie wiem, co je przyciąga, bo gruszek, niestety, nie mam. A te owady są niebezpieczne, wielokrotnie wyganiałam je nawet z domu. Na ślimaki to chyba nie ma sposobu, tylko połowiczne, ograniczające ilość.
      Dobrze, że napisałaś o tym, że mały ogród także może tętnić życiem.

      Usuń
  11. Ogród to wspaniałe miejsce gdzie się można spokojnie przyglądnąć zwierzakom i ich zachowaniu. Duże zwierzęta jak sarny, lisy i zające mogę zobaczyć, zwłaszcza wcześnie rano i późnym popołudniem, za ogrodzeniem. Oglądanie popisów młodych zajęcy to wielka przyjemność. Jeże widuję często, bo mój psiak alarmuje głośnym szczekaniem gdy tylko jakiś wejdzie do ogrodu. Najłatwiej jednak usłyszeć je późnym wieczorem w maju-czerwcu. Jeż niewiele sobie robi z obecności ludzi, maszeruje dziarsko, paska fuczy nosem i głośno mlaszcze. Niektóre osobniki są tak zaaferowane, że dzieci mogą podejść całkiem blisko. Jesienią i zimą ozdobą ogrodu są spacerującego z wielką godnością bażanty. Poskubuje taki owoce kalin, irg i wysypane dla nich zboża. Wczesną wiosną za piejącym i puszącym się kogutem bażanta idzie ostrożnie prawie niewidoczna na tle ziemi samica jak się ma szczęście to i maluchy można zobaczyć. Ptasi bywalcy zaglądają do nas licznie. Oprócz tych przy karmniku: różnych sikor, mazurków, dzwońców, czyży są też kolorowe sójki i ..drapieżniki. Krogulec potrafi narobić wielkiego zamieszania przy karmniku.
    Mniejsi mieszkańcy też są liczni: mamy zaskrońca (lub całą rodzinę) pod deskami tarasu, inne mieszkają w kompoście, są żaby, ropuch i kumaki ale to „żabie” towarzystwo woli bardziej zarośnięty zakątek ze stojącą wodą. Dziurę wykopały dzieci w najniżej położonym miejscu ogrodu a ta napełnia się wodą i tylko w bardzo suchym okresie zmienia się w gęste błotko. Oczko wygląda niepozornie ale ile tam życia! W ciemnej wodzie wiją się pijawki i inne długie stwory, biegają po powierzchni nartniki, a kropla wody wzięta pod mikroskop aż się roi od istot.
    Owadów też jest sporo: motyle, meszki i gzy, są i osy i cieszące się złą sławą szerszenie. Zeszłego lata miały nawet gniazdo. Są bardzo zgodnymi sąsiadami pod warunkiem że się ich nie niepokoi. Wyglądają groźnie i są zaczepne gdy się zbliży do gniazda ale są drapieżnikami i ich jad jest mniej uciążliwy niż pszczoły. Szerszeń poluje na stworzenia swojej wielkości a jad pszczoły musi starczyć na odstraszenie niedźwiedzia 
    Uwielbiam zwierzaki w moim ogrodzie, te uciążliwe toleruje (meszki, komary, krety) a niektóre są zwalczane(ślimaki nagie i turkucie) ale też niezbyt systematycznie.
    Pozdrawiam serdecznie
    ,
    Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Małgorzato! Dziękuję w imieniu czytelników za piękną opowieść o zwierzętach w Twoim ogrodzie, tyle ich masz. Widać i ogród i właściciele są im przyjaźni. Nie wiedziałam, że jad pszczoły jest groźniejszy niż szerszenia, jakoś odruchowo zakładałam, że jest odwrotnie. Dobrze wiedzieć, jak jest naprawdę, chociaż nigdy nie wpadałam w histerię na widok szerszeni, a są i u mnie.
      Co do oczek, to takie bajorka (nie obrażając Twojej sadzawki) są podobno najlepsze dla stworzeń.
      Ja duże jest Twoje? A ogród pewnie spory, sądząc z opisu? I na wsi? Napisz coś więcej, proszę.

      Usuń
    2. Ogród jest młody i ma jakieś 25 arów. Jest położony z lekkim spadkiem dlatego na samym dole, najdalej od domu są trzciny, sitowie i malutkie bajorko. Wiosną rosną kaczeńce, rzeżucha łąkowa i żółte kosaćce. Ogród jest na skraju wsi (takiej co to wsią jest już tylko z nazwy: bez koni, krów i owiec)
      Odkąd pamiętam ciągnęło mnie do zielonego. Jako dziecko uprawiałam małą grządkę w ogrodzie mamy- własny mini ogródek. Nawet w czasie gdy nie miałam stałego miejsca woziłam swój kawałek ziemi w doniczkach. Tam i z powrotem. Uprawiałam cudze ogrody w miejscach w których mieszkałam. Jak tylko zapadła decyzja o osiedleniu się na stałe pierwsze co zrobiłam to posadziłam drzewa w dole działki na pustym polu. Pięknie wyrosły, a dużo później zaczął powstawać ogród z krzewami i bylinami.
      Pozdrawiam,
      Małgorzata

      Usuń
    3. Czytam opowieść o spełnieniu... Miejscu naturalnym, bez przymusu, spokojnym. Zaczynać od drzew, to dobry początek. Na pewno Twój ogród będzie rozwijał się w równowadze. Życzę przy tym wiele radości.

      Usuń
  12. Piękny ogród!!!! Oglądając same zdjęcia widać tutaj spokój i harmonię :) Podziwiam u gratuluje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, dziękuję! I zapraszam w odwiedziny ponownie.

      Usuń
  13. Zawsze marzyłam o oczku wodnym, właściwie to nadal marzę, ale ryzyko, że przyciągnie ono zaskrońce powstrzymuje mnie - przerażają mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Na takie strachy nie ma rady. Ja mam oczko małe, formalne, nigdy tam zaskrońca nie widziałam, a w strumyku - owszem. Ciekawe, czy jeśli mi się uda zrobić nowe, naturalistyczne oczko w lasku, czy się tam pojawi.
    A może warto spróbować..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kusisz, oj, kusisz ;) Zastanawiam się nawet nad takim okresowym oczkiem, które by zbierało nadmiar wody po opadach lub roztopach, w typie "suchej rzeki" - może zaskrońcom by nie przypasowało ...

      Usuń
    2. Nie wiem, co jest niezbędne dla zaskrońców, a czego nie znoszą. U siebie widuję je także na rabatach, ale może dlatego mieszkają w ogrodzie, bo jest woda. W kompoście ich nie widziałam, a wiele osób tam je spotyka.
      Może Twój pomysł będzie kompromisowym rozwiązaniem, albo mini oczko z małą fontanną, może one nie lubią takich atrakcji.

      Usuń