środa, 10 lutego 2016

SCAMPSTON WALLED GARDEN

Ogród Pieta Oudolfa musi budzić zainteresowanie!

Piet Oudolf
Posiadłość wokół starego dworu w Scampston jest wielka – dwór jest otoczony przez park krajobrazowy “Capability” Browna (XVIII w.), jest ogród leśny, jezioro, most palladiański i wiele innych atrakcji (np. XVIII-wieczna lodownia).

Jednak główną atrakcją jest The Walled Garden - były XIX-wieczny ogród kuchenny za murami, który przez 50 lat pozostawał opuszczony. O jego znaczeniu zadecydował fakt, że w 1999r. odrodził się według projektu słynnego, holenderskiego architekta krajobrazu, Pieta Oudolfa.
 
Myślę, że wielu miłośników ogrodnictwa zetknęło się z jego sztuką, a jeśli nie – może ten ogród zachęci do pogłębienia wiedzy na temat jego wkładu i znaczenia dla współczesnej sztuki ogrodowej.

To lider New Perennial Movement. W jego ogrodach zwykle jest szkielet formalny, ale inspiruje go natura. I nie chodzi mu o jej kopiowanie, ale „stworzenie poczucia natury”.
To on postanowił wprowadzić do ogrodu trawy ozdobne i łączyć je z bylinami.
To on twierdzi, że przy wyborze roślin nie należy kierować się tylko sezonowym ukwieceniem, bo „piękno jest (…) nie tylko w jednym momencie, ale w oczekiwaniu. Jeśli nie będzie sezonowych zmian, po co ludzie mieliby wrócić w to miejsce”. Zwraca więc większą uwagę na faktury, formy i pokrój rośliny. Oraz na to, jak roślina umiera. Radzi stosować gatunki odporne i sprawdzone.
Nie wiem jak Wy, ale ja zachwycam się jego dokonaniami!
 
W powierzonym sobie ogrodzie w Scampston, Oudolf usunął wszystko stare, zostawił tylko mury i sadzawkę. W formalnych ramach, pasujących do zabytkowego założenia całej posiadłości, stworzył nowoczesny ogród. Określany jako oryginalny i oszałamiający, raj dla znawców roślin, atrakcyjny o każdej porze roku – z wiosennymi cebulowymi, bylinami latem, falującymi trawami jesienią, ze strukturą ze strzyżonych krzewów zimą.
Całość podzielił żywopłotami na odzielne pokoje.
Specjaliści podkreślają, że ten ogród stanowi doskonały przykład połączenia doświadczeń znawcy roślin, jakim jest Oudolf oraz jego umiejetności projektowania. 
 
Od razu zauważa się charakterystyczne dla Oudolfa elementy – kontrastowe zestawienia  mocnych brył żywopłotów i ciętych krzewów, które stanowią strukturalną bazę ogrodu, z naturalistycznymi rabatami bylinowymi oraz masowe zastosowanie traw.

Piet Oudolf

Ogród okala Plantsman Walk, obsadzona ciekawymi roślinami. Rosną tu liczne hortensje ogrodowe, kaliny japońskie, lipy w grupach po trzy, strzyżone w chmury rośliny. Jesienią atrakcyjne są także klony i trzmieliny.  Za mojej bytności było ładnie. ale nie jakoś szczególnie. 

A dalej droga prowadziła tutaj:

Piet Oudolf


 
To Drifts of Grass – chyba najbardziej znany fragment ogrodu - bardzo efektowne zestawienie krótko przystrzyżonego trawnika oraz ujętych w ceglane ramy wielkich wstęg trzęślicy.  Ogród tworzą “dryfujące molinie” w liczbie  6500 sztuk.

Piet Oudolf
to przykład, jak użycie prostych środków może być efektowne
 

Piet Oudolf


W czasie mojego pobytu, trawy jeszcze się nie przebarwiły, największe wrażenie podobno robią w połowie sierpnia.
 
Zastosowano tu mało gatunków roślin, w dużych grupach, więc panuje atmosfera spokoju, mimo dynamicznego planu.
 
W środku ogrodu Oudolf zaaranżował miejsce odpoczynku pod drzewami,wśród szałwi.

Piet Oudolf
proste fotele doskonale się wpisują w otoczenie
 
Powiem tak – kiedy oglądałam ten fragment ogrodu Scampton na filmach – okrzyki zachwytu pojawiały się spontanicznie. Na miejscu reakcja była spokojniejsza.
Myślę, że, szkoda, że nie można oglądać tej części ogrodu nieco z góry, taki widok często jest prezentowany na zdjęciach czy filmach.
Może przydałby się jakiś podest? pagórek z innej części ogrodu? wgłębnik?
Matko Boska, ośmielam się krytykować Pieta Oudolfa..! Chyba upadłam na głowę.
 
Kompletnie inny jest Silent Garden – ogród kontemplacyjny.
Wokół kwadratowej, lustrzanej sadzawki, podobno z barwioną na czarno wodą (?), stoją kolumny cisów w kształcie walców.

Piet Oudolf

Piet Oudolf
Silent Garden - kiedyś może świątynia bez dachu
 
Mają docelowo być 3-metrowej wysokości i odbijać się w stawie. Lubię takie lustrzane efekty. (Wielokrotnie zastanawiałam się, czy taka mała sadzawka-lustro dałaby się umieścić gdzieś w moim ogrodzie. Na razie zrezygnowałam)
Tu nie ma w ogóle kwiatów.
To dość ascetyczne założenie, usytuowane w kącie ogrodu. Spokój, cisza, jedna ławka... Rzeczywiście panuje nastrój kontemplacji.

Piet Oudolf
podobają mi się te proste ławki
 
Czytałam, że Silent Garden to najmniej udany element tego ogrodu Oudolfa.
Mnie się podobał. Jako miejsce do odwiedzenia.

Przed nami kolejne ogrodowe wnętrza:

Piet Oudolf
Spring and Summer Box Gardens – są to symetrycznie usytuowane, oparte na bukowym żywopłocie, dość wąskie, długie rabaty bylinowe, a na trawniku "postawione" zielone bryły.
Fajnie, elegancko, harmonijnie, ale nie budziło to emocji...
 
To tylko przedsmak Perennial Meadow :

Piet Oudolf
tu nawierzchnia jest bardziej naturalna
 
Centrum stanowi okrągła, stara sadzawka z fontanną pośrodku. Oudolf stworzył na formalnym, klasycznym planie naturalistyczną łąkę.
Kolory to bordo, fiolety, beże. Nie moje, ale pięknie skomponowane. Bujne, ale spokojne zestawienia.

Piet Oudolf
w tle widać wiktoriańską cieplarnię
 
Tu widać, jak Oudolf zrealizował swoje główne zasady - ważna jest forma, nie tylko kolor i kwiat, którego uroda zwykle trwa krótko, także liść, łodyga, przekwitła główka...


Piet Oudolf
Piet Oudolf
Posadzone rośliny wabią motyle, pszczoły – dla ich lepszej obserwacji ustawiono niskie siedziska na ceglanych placykach.

Piet Oudolf
Natomiast Serpentine Garden wypełnia 6 serpentyn z cisa, wokół których są rabaty mieszane – a na nich magnolie, parocje i wcześnie kwitnące byliny. Ta część wydała mi się nudna.

Piet Oudolf
Serpentine Garden
 
Jest jeszcze The Mount – trawiasta piramida.
Trawa na niej była zniszczona i brzydka. Wokół posadzono wiśniowe drzewa.

Piet Oudolf

Piet Oudolf
Dość dziwaczna konstrukcja, nie rozumiem celu jej powstania. Bo widok z niej jest średni. Miałaby sens obok dryfujących molinii...
 
Katsura Grove – czyli grujecznikowy gaj. A w jego środku owal z molinii. Drzewka podsadzone zostały leśnymi roślinami. Chyba ten obszar jest bardziej atrakcyjny wiosną, teraz sprawiał wrażenie  zaniedbanego.
A może na tym polegać ma idea akceptacji przemijania..?

Piet Oudolf
Co jeszcze zwracało uwagę - architektoniczne elementy w Scampston Walled Garden są przede wszystkim roślinne, i wszystkie w bardzo prostej formie. 

drewniana ławka
Ogólnie – ogród zdecydowanie wart zobaczenia, chciałabym wrócić tu za kilka lat.
Zwiedzanie było bardzo przyjemne, ale byłam rozczarowana. Chyba spodziewałam się za dużo. Dlaczego ten ogród nie wzbudził we mnie zachwytu..?
Jakie są Wasze odczucia?

30 komentarzy:

  1. Fotografia, film - to sztuki magiczne, pokazują to, co chcemy pokazać i tak, jak chcemy, by było widziane. A przyroda robi, co do niej należy, nie bacząc na nasze oczekiwania. Nasze ogrody też mają lepsze i gorsze momenty , tylko my widzimy je stale i dlatego wciąż chcemy naprawiać. Dla mnie to budujące, że innym, nawet takim MISTRZOM też więdnie i przekwita. Anna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, Anno, że sztuka to wizja i interpretacja autora... Ja także, nie aspirując do miana artystki, przez wybór zdjęć (techniczne możliwości i własne nastawienie)pokazuję tylko jedno oblicze ogrodu, jedno z wielu możliwych.
      Może także dlatego podziwiamy Oudolfa, że nie boi się pokazywać przemijania i uczy nas, jak odnajdywać w tym piękno..? Dobrze jest akceptować nieuniknione.

      Usuń
  2. Witam :)
    Na mnie zrobił duże wrażenie....piękne zdjęcia, ale może jest to ogród "fotogeniczny"?....Dobrze wychodzi na zdjęciach, tak jak niektóre modelki, które zachwycają w magazynach, a w rzeczywistości na ulicy wtapiają się w tłum?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mimo moich wątpliwości, udało mi się pokazać ten ogród od dobrej strony. A poza tym, wiesz... piękno jest w oku patrzącego. Z pewnością to nie zasługa moich zdjęć, tylko urody tego miejsca.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Podoba mi się. Faktycznie część trawiasta najbardziej, może przez spokój i inność. Część bylinowa jest cudowna, jak zawsze w jego ogrodach. Ja uwielbiam ten umiejętnie skomponowany chaos. Grujeczniki z bogatym runem - czemu nie. Może teraz tam jest bogactwo przebiśniegów i ranników. Ciekawy ogród, ciekawy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie każda wizyta tam w innej porze roku przynosi nowe wrażenia. Szkoda, że nie możemy wpadać do takich ogrodów co miesiąc, podpatrując połączenia roślin.
      Mnie też zachwycają jego bylinowe kompozycje, chociaż ta nie była w "mojej" kolorystyce. Np. bardziej mi podpasowały zestawienia barw w Bury Court. Dopiero jak się próbuje skomponować taką pozornie chaotyczną rabatę, widać, jakie to trudne.
      Jednak najważniejsze, że ogród wypadł interesująco.

      Usuń
  4. Wzdycham, zamyślam się... Piękny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli udało się wprowadzić Oudolfowi (nawet pośrednio) refleksyjny nastrój..! Tak sobie myślę, że to jedna z ważnych funkcji ogrodu...
      Cieszę się, że relacja sprawiła Ci przyjemność.

      Usuń
    2. Bardzo ważna! Ileż ich miałam we własnym ogrodzie, ile jest, ile będzie.

      Usuń
  5. Kurcze, a mnie na Twoich zdjęciach Katsura Grove najbardziej się podoba!. Przyznam się, że to nadmierne stosowanie żywopłotów przez Oudolfa nieco mnie męczy. No ale są dobrą przegrodą i tłem.
    Co do "gór" czy wzniesień w ogrodzie to zazwyczaj stosowano ja po to aby obejrzeć cały ogród (kompozycję) z góry. Często też w tym celu kopiec/góra umiejscawiana była w centralnym punkcie labiryntu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że nie doceniłam grujecznikowego gaju... Nawet nie mam stamtąd wielu zdjęć. Może uroda tego miejsca w okresie moich odwiedzin nie była tak spektakularna, jak innych części ogrodu i nie poświęciłam mu dość uwagi.
      Połączenie ciętych brył z delikatnymi bylinami bardzo lubię, ale tu chyba było ich za dużo, jak na mnie.
      A co do piramidy w tym ogrodzie nie dam się przekonać.

      Usuń
  6. Imponujący ogród !!!Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Izo, Dziękuję Ci za tę relacje! To jeden z tych ogrodów które próbuję odwiedzić od kilku lat i ciągle mi nie po drodze! Fantastyczna relacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że relacja Ci się spodobała, Aniu. I życzę, żeby Scampston znalazło się na szlaku Twoich wędrówek.

      Usuń
  8. Jak ja lubię takie wycieczki! Ciekawy ogród, ale rzeczywiście największe wrażenie robią części bylinowa i trawiasta. Natomiast Serpentine Garden mógł być ciekawy wiosną. Zresztą każdy ogród trzeba odwiedzić o rożnych porach roku, żeby mieć pełnię wrażeń ;) Ławki rewelacyjne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda..? Mnie też bardzo przypadły do gustu.
      Do takich ogrodów warto często wracać, żeby tylko były możliwości...
      Zapraszam na kolejną, wspomnieniową wyprawę wkrótce.

      Usuń
  9. Przeraziło mnie na początku, że wszystko co stare zostało usunięte. Przyznam, że nie lubię takiego podejścia choć jak historia ogrodowa długa i szeroka jest nagminne. Zwłaszcza, że padł pseudonim Capability. Wszak to Guru, ale i P. Oudolf jest Guru. Czy to spotkanie wyszło historii ogrodowej na dobre? Trzeba by poszukać starych planów i sprawdzić czy nowy mistrz uszanował dawnego...:) Pozdrawiam i b. dziękuję za wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie jest tak źle. Oudolf zagospodarowywał tylko dawny ogród kuchenny za murami, gdzie wcześniej był ogród użytkowy (warzywa, kwiaty cięte), zresztą od wielu lat zaniedbany. Reszta założenia wielkiej posiadłości, w tym park robiony przez Browna, pozostał. A co usunął za murami, nie mam pojęcia, może były tam drzewa owocowe? Starych planów nie widziałam.
      Ja także jestem zwolenniczką pielęgnowania i restauracji starych ogrodów. Kłaniają się tu moje zainteresowania historyczne i zachwyt nad wszystkim, co stare. Dość jest miejsca na zakładanie nowych ogrodów.
      Jeśli jednak po przeszłości niewiele zostało, wybór między całkowitym odtwarzaniem a czymś nowym nie jest oczywisty.
      A z pewnością dołożenie takiego nowoczesnego ogrodu wysokiej klasy ożywia i zwiększa atrakcyjność starych założeń ogrodowych.
      Czy takie rozwiązania wydają Ci się w porządku?

      Usuń
    2. 50 lat to długo, na pewno wiele nie zostało. Żywopłoty (pewnie zaniedbane) i drzewa oraz krzewy nieformowane (może). Oczywiście P.Oudolf nie trafił tam przypadkiem. To nazwisko jest jak magnes :)Bez starych planów trudno powiedzieć jaki przyświecał mu cel i dlaczego zaprojektował to czy tamto. Ale zainspirowałaś mnie i poszukam ich. Wierzę w mistrzów :)

      Usuń
    3. Z pewnością właściciele wiedzieli kogo zatrudniają. Jeśli odkryjesz jakieś ważne informacje na temat zmian w tym ogrodzie, mam nadzieję, że dasz znać!

      Usuń
  10. Ach, zapomniałam o wzniesieniu:) chyba lepszym pomysłem jest obecnie obsadzanie takich wzniesień pnączami? Jak choćby słynna piramida księcia Puklera w Branitz i przebarwiający się na niej pięknie winobluszcz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądząc po wyglądzie tego pagórka, pnącza albo jakieś okrywowe byłyby chyba lepszym pomysłem. Ciekawe, co powiedziałby na to sam Mistrz...

      Usuń
  11. Izo, a jakie są Twoje ulubione kolory w ogrodzie? Bury Court miał więcej bieli i czerwieni, chyba.
    Ładnie napisałaś,że w "powierzonym" ogrodzie ... . Pszcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, nie wiem, jak Piet Oudolf podchodzi do tego, ale wyobrażam sobie, że to jest trochę jak oddanie dziecka pod opiekę. Śmieję się, że ogród to dla mnie prawie jak trzecie dziecko.
      A co do moich kolorów, to cała historia, warta szerszego opisania.
      W ogrodzie najważniejszy jest dla mnie zielony! Uwielbiam biel.Ostatnia fascynacja to pudrowy róż i bordowy. Oraz granatowy fiolet. I właśnie ten kolor polubiłam w Bury Court. Były tam rabaty w kolorze bieli, fioletu i granatu, które mnie zachwyciły (te pod domem).

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajny projekt ogrodu, pewnie trzeba poświęcić dużo czasu aby tak wyglądał. Na razie będę musiała się zadowolić kilkoma kwiatkami w ogródku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze od czegoś trzeba zacząć! Ale tak na serio, jak sama napisałaś, żeby ogród wyglądał dobrze, musi najpierw powstać dobry projekt. A potem go sobie wypełniamy, a czas nam pomaga. Ten ogród jest dość młody, ma kilkanaście lat.
      Żeby jeszcze choć trochę takiego talentu mieć, co Piet Oudolf...

      Usuń
  14. Projekt ogrodu to podstawa, dobry projektant również. Nie zapominajmy o późniejszej pielęgnacji która również jest bardzo ważnym elementem aby go ukształtować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację! Bez dobrego planu nie ma pięknego ogrodu.
      Myślę, że dobry fachowiec upora się z tym bez trudu, amator musi się napracować, ale także może stworzyć piękną przestrzeń.

      Usuń