poniedziałek, 4 grudnia 2017

KONTROWERSYJNE BERBERYSY

Myślę, że ten tekst jest dobrą ilustracją do moich rozważań o zmianach z poprzedniego artykułu .
Zapraszam do poznania historii berberysów w ogrodzie Tamaryszka.

firletka kwiecista
mój najstarszy berberys w przedogródku, z firletkami kwiecistymi




Berberysy to łatwe rośliny i użyteczne.
Berberys  thunberga (bo takie właśnie sadziłam) lubi gleby lekkie, podobno na ciężkich, gliniastych będzie się źle czuł, ale tego nie sprawdziłam, bo taka gleba to dla mnie czysta abstrakcja. Z pewnością doskonale się czuje na glebach przepuszczalnych.

Nie ma także dużych wymagań wodnych i nie zależy mu specjalnie na ph gleby. Za to wymaga słońca, ewentualnie półcienia.
No, do mnie po prostu krzew idealny!

To była przyczyna, że w dużej ilości sadziłam je kiedyś w ogrodzie, szczególnie tam, gdzie było słońce. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że jakiś rozsądek w tym był - szukałam roślin, które poradzą sobie w moim trudnym ogrodzie.
I radziły sobie, owszem, a nawet rozsiewały, bo często znajdowałam małe berberyski w różnych miejscach. A może też odrastały z korzeni?
A system korzeniowy berberys ma raczej gęsty i płytki.

rabata mieszana
berberysy Maria na Rabacie Środkowej

Czy berberys jest kłopotliwy, co z jego pielęgnacją?
Berberysy nie wymagają cięcia dla zdrowia i wzrostu, ale dobrze je znoszą.

Niektóre odmiany mają naturalny, kulisty pokrój, inne są bardziej pionowe.
Ja większość przycinałam, u większości starając się utrzymać regularny kształt kuli. Chciałam nawiązać do kulistych bukszpanów, które powtarzają się w ogrodzie.

Robiłam to i robię, jak w przypadku wielu krzewów liściastych, na przełomie zimy i wiosny.
Zwykle jednak koryguję kształt potem ze dwa razy w sezonie, kiedy młode gałązki psują pożądany pokrój, co na pewno po kwitnieniu zmniejsza ilość owoców.
A owocki są małe, lekko wydłużone, w kolorze jaskrawej czerwieni. Ptaki chyba je lubią?

Przedtem, w maju, berberys kwitnie niepozornymi, żółtawymi kwiatkami.

czerwone koraliki berberysu zimą


ale pojawiają się już wcześniej na gałązkach



Warto co jakiś czas usuwać najstarsze pędy ze środka krzewu, co jednak nie należy do przyjemnych zajęć.

Kiedyś zaniedbałam jeden duży krzew i próbowałam go jakoś doprowadzić do porządku, sprowokować do wypuszczenia młodych gałązek i uformowania kształtu.
To był koszmar! I to podwójny - bo trzeba wsadzić rękę w głąb krzewu i jeszcze nią tam operować, a potem zebrać dziesiątki małych, paskudnie kolczastych kawałków spośród roślin rosnących w okolicy poniżej.

Kiedy przycinam swoje berberysy dla poprawienia ich kształtu, wokół spada cała masa tych kolczastych kawałków i wybieranie ich jest okropne. Robię to małymi pazurkami, w rękawiczkach, ale zawsze coś zostanie niezauważone, a potem albo na to stanę, albo pieląc, wbiję sobie w palec, nawet przez rękawiczki. Ileż to razy musiałam wydłubywać potem igłą dziury w palcach..! A jeszcze gorzej, gdy nie udało się kolca wyciągnąć. No, przecież znacie to z własnego doświadczenia.

nienawidzę tych kolczastych gałązek!



Już to samo by wystarczyło, żeby nie cierpieć berberysów. Bo trzeba Wam wiedzieć, że bardzo nie lubię roślin kolczastych!
I nie przekona mnie uroda ogników, mahonii, a nawet róż.
No, dobra, przyznam się, że dla niektórych pnących róż może bym się złamała...

berberys wśród jałowców
przedogródek przed zmianami, ale berberys został do dziś



W sumie nasadziłam różnych berberysów sporo - chyba ze 25 sztuk.
Miałam dużo odmian. Kupowałam żółte i czerwone, przekonana, że cudownie będą wyglądać w ogrodzie (pamiętacie moje dawne upodobania kolorystyczne).

Dość wcześnie pojawiła się Maria, która ma żółte liście i doskonale sprawdza się na słońcu (bo nie wszystkie w tym kolorze je lubią, innym odmianom złocistym listki mogą się przypalać).
Dwa krzewy tej odmiany rosną na Środkowej Rabacie, która jako jedyna do dziś pozostała w ognistych kolorach.

Maria jest gęsta, podobno może dorosnąć do 1,5 m wysokości, ale swoim na to nie pozwalam, przycinając je regularnie.

berberys Maria, bergenie, jałowiec Blue Star, wiesiołek
żółty berberys stanowi stały element kompozycji w kolorach gorących na tej rabacie



Mam też drugą żółtą odmianę, Aurea, która woli rosnąć w półcieniu, bo na patelni może mieć przypalone liście. Rośnie mniejsza niż Maria (do metra), ale ja i tak je strzygę na mniejsze kule.
Dwa takie krzewy są (jeszcze) na Długiej Rabacie, która też kiedyś była obsadzona w ciepłych kolorach.

kule berberysów Aurea, kiedyś pewnie wylecą


tu lepiej widać złoty kolor, w kontraście do ciemnych liści języczki pomarańczowej



Tam także w ramach koncepcji rosły berberysy Orange Rocket - w zamierzeniu miały być pionowym, czerwonym akcentem.
Potem były dwukrotnie przesadzane, a wreszcie jeden wylądował za ogrodzeniem, a drugi poszedł w dobre ręce.

Ciekawy pokrój ma Green Carpet - jest zielony, bardziej okrywowy, gałązki ładnie rozkładają się poziomo. Chyba najbardziej mi się podoba.
Szybko się rozrasta, a jesienią przybiera piękne barwy.

Miałam super pomysł, żeby zrobić z tej odmiany dużą grupę koło warzywnika, gdzie próbowałam zagospodarować kawałek ziemi szybko i bezproblemowo i tanio  (takie działania nigdy nie wyszły mi, a raczej ogrodowi, na dobre).

Udało się, Green Carpet rósł doskonale i jego gałązki malowniczo sięgały do warzywnika.
A ja przy sianiu, pieleniu, zbieraniu... balansując, żeby nie zniszczyć moich warzywek, ciągle kłułam się dotkliwie w różne części ciała.
Jak psioczyłam na swoja głupotę..! No, i skończyło się tak, że tej wiosny wszystkie krzewy zostały przesadzone za ogrodzenie. Znów zsyłka.

zakładanie rabaty
młodziutkie Green Carpet i Orange Rocket, widać jak wykorzystuję tekturę na nowych rabatach


w głębi berberys Green Carpet
widać fajny pokrój berberysa Green Carpet


berberys Green Carpet
włazi na warzywnik, tu świeżo po przycięciu



Kolejną niewydarzoną koncepcją było stworzenie uroczej kompozycji z małych berberysków Bagatelle.
Są malutkie i ciemnobordowe, kolor mają fajny, więc pomyślałam, że cudnie kontrastowo będą wyglądać wśród złotej tojeści.
Tojeść, jak to tojeść, rozszalała się dookoła, a ja "po drodze" stwierdziłam, że jednak takie doznania estetyczne to nie moja bajka. I berberyski oddałam.

bereberyski Bagatelle wśród żółtej tojeści


berberys Bagatelle, tojeść Aurea, żurawka Southern Comfort
...i ślad po tej kompozycji zaginął...



Było też kilka sztuk odmiany Admiration, także na Długiej Rabacie.
Przyznam, że to ciekawa odmiana - malutka, rośnie do 50 cm, naturalnie kulista, o wyjątkowo ładnych, czerwonopomarańczowych liściach z jasnymi obwódkami.
Na fali zmian i odchodzenia od gorących kolorów, wszystkie oddałam kuzynce.

berberys Maria
Maria nie cięta ma dość ciekawy pokrój, ładnie jej z bergeniami



Myślę, że jeśli ktoś nie ma awersji do kłujących i czerwonych roślin, dwie powyżej wymienione odmiany mogą być doskonałe na niskie obwódki, w zastępstwie bukszpanu.
Ale nie radzę chodzić boso (co lubię) w okolicy, zawsze po cięciu jakiś kolec zostanie .

miskant Morning Light i firletki kwieciste
w przedogródku powstała szaro- bordowa kompozycja, choć jesienią berberys jaśnieje



Innym pomysłem było zasłonięcie kawałka brzydkiej siatki berberysem bardziej pionowym, tym razem zielonym, odmiany Powwow.
Znów argumentem było - szybko, tanio i bez problemu. Chodziło mi o zielone tło. Te krzewy może by i tam zostały, bo stosunkowo mało "wchodziły mi w drogę", a tło stanowiły. Ale miały tam za mało światła, pochylały się, musiałam je podwiązywać, co powodowało wiadomo jakie problemy, więc - pozbyłam się ich.

Dostałam jeszcze w prezencie jeszcze malutką odmianę Tiny Gold, żółtą. Próbowałam ją jakoś zagospodarować, dokupiłam jeszcze dwie sztuki, ale... ciąg dalszy znacie.

młodziutkie listeczki berberysu wiosną, ładnie


zimą też wygląda malowniczo



Największy mój berberys, i chyba najstarszy, rośnie w przedogródku. Wiadomo, to zwykle miejsce obsadzane w początkach kariery ogrodniczej, więc nic dziwnego, że wsadziłam tam czerwony, bezproblemowy krzak.

Ma ciemnobordowe listki. Rośnie duży i stanowi mocny akcent przy ścieżce do domu.

w sezonie liście tego berberysu mają spokojny, ciemny kolor

jesienią stają się jaśniejsze i bardziej jaskrawe


przedogródek
przedogródek latem, berberys stanowi istotny element kompozycji



Jakie zalety mają berberysy? Jest ich sporo.
Jesienią ładnie zmieniają kolor, dobrze wpisując się w barwy tej pory roku.

Są stosunkowo różnorodne. Malutkie i wielkie, kuliste i rozłożyste , miotlaste i o bardziej wzniesionym pokroju.
Do wyboru mamy różne kolory - zielone, cętkowane na biało i różowo, z obwódkami i w różnych odcieniach czerwieni oraz żółci.
Wszystkie mają malutkie listki, chociaż różnią się nieco wielkością i kształtem.

Są także tanie i nie mają specjalnych wymagań.
Każdy znajdzie dla siebie odpowiednią wielkość, a wykorzystać je można w różny sposób.

Czy mają wady?
Dla mnie są nimi bardzo kolczaste pędy. Oraz brak pewnego wyrafinowania, wdzięku... Brak im naturalnej miękkości pokroju, który lubię.
Spotkałam się ze zdaniem fachowców, że najlepiej nadają się do zieleni miejskiej, publicznej.

berberysy na jesiennej rabacie (już ich nie ma)


odmiana Orange Rocket jesienią


to któryś z żółtych na co dzień berberysów jesienią



Z 25 krzewów teraz mam 8.
Najwięcej pozbyłam się ich w tym i zeszłym sezonie. Bo niezbyt mi się podobają, kłują i myślę, że nie pasują do mojego ogrodu.
Na razie planuję zostawić 5 sztuk, bo względnie pasują mi do istniejących kompozycji.

Maria w jesiennej szacie



Mam nadzieję, że znajdą się jacyś obrońcy berberysów, bo to przecież popularne krzewy, a ja tu tak niepochlebnie...


38 komentarzy:

  1. No właśnie przez to naduzywanie berberysów w zieleni miejskiej trochę straciłam do nich serce:D. Ale znowuż - dzięki nim bardzo lubię przejeżdżać przez centrum handlowe jesienią:D
    Maria i bergenia to cudowne zestawienie:D
    A do tych bordowych berberysów mnie pasują ciemne żółcie, pomarańcze i brązy (np.: liliowce stella d'oro czy carex bronze form). Z jasną żółcią faktycznie jest odpustowo:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to jest nadużywanie, ale pewnie z powodu małych wymagań berberysy są tak często wykorzystywane w przestrzeni publicznej. To chyba dobrze, bo nawet bez specjalnej pielęgnacji upiększają miasta.
      Może rzeczywiście z proponowanymi przez Ciebie kolorami te małe berberysy wyglądałyby lepiej, ale już przepadło, zrezygnowałam w zasadzie z tej gamy kolorystycznej.

      Usuń
  2. Ja lubię berberysy, ale akurat nie te które pokazujesz! Zielone "Erecta' i 'Kobold'. 'Erecta' dobry jest na żywopłoty i ekrany oraz do kompozycji pokrojowych. Dość łatwo jest wycinać stare pędy bo nie tworzy plątaniny tylko ma pokrój wzniesiony. A 'Kobold' jak sama nazwa wskazuje jest krasnoludkiem wśród berberysów. Naturalnie kulisty wcale nie wymaga zabiegów kształtujących.
    W zasadzie nie istnieją dla mnie berberysy kolorowe; choć raz mnie zachwycił "ognisty" żywopłot. 'Erecta' w połączeniu z jakąś odmianą wzniesioną bordowolistną. Przewaga zieleni, i tylko "płonienie" z bordowego berberysu.
    Ciekawy jest też berberys Thunbegra - czysty gatunek. Oczywiście zielony. Ma pokrój nieco kulisty (owalny) rośnie dość wolno do ok 1-1,2 m. Zupełnie zapomniany. Ale rośnie jeszcze w starych parkach. A berberys pospolity - ma cudowne kwiaty choć o specyficznym mydlanym zapachu. I mnóstwo owoców na nalewki i galaretki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten ognisty żywopłot... Czy to nie u mnie?

      Usuń
    2. EWA - dziękuję za głos w obronie! Jestem w stanie uwierzyć, że są berberysy ładne i że można je doskonale wykorzystać w ogrodzie. Może nawet kiedyś do wskazanych przez Ciebie się zwrócę, kto wie. Ale w tym momencie nie zamierzam dosadzać ich w ogrodzie, a nawet usunąć jeszcze kilka z rosnących. Pewnie ktoś z czytelników skorzysta z Twoich rad.

      Usuń
    3. Gaju, o ile wiem to Twój ogród nie jest na Mazowszu, ale dość podobny.

      Usuń
    4. Tak, to prawda, to nie mój, bo ja z Wielkopolski.

      Usuń
  3. Wypisałaś zalety, z którymi zgadzam się, jednak najważniejsze dla mnie jest to, że ptaki mają w nich stołówkę a kolce stanowią zabezpieczenie przed atakiem łowców. To wystarczy by pozwolic im wyrastać gdzie chcą i rosnąc bez formowania, mi to wystarcza.
    Ty dobierasz je wg swojego klucza, być może gdybym tworzyła taki ogród nie byłabym tak łaskawa dla nich.EwaSierika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, to jest poważny argument. Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że dokarmiam ptaki i dbam o sprzyjające im warunki mimo niechęci do berberysów.

      Usuń
  4. Uprzejmie donoszę, że na mojej mokrej glinie żaden się dotąd, czyli przez 30 lat, nie utopił, też się rozsiewają, czy też raczej ptaki im pomagają w tej ekspansji ;) Mam 5, nie cierpię ich kolców, ale uroda, kolor jaki wnoszą od wczesnej wiosny do zimy, sprawiają, że jakoś się z nimi zaprzyjaźniłam i żal mi będzie, jeżeli tegoroczny atak szkodnika, który ogołocił gałązki z końcem lata, powtórzy się i będę musiała je usunąć ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to cenna informacja dla właścicieli gliniastych ogrodów.
      A wiesz, że i u mnie w tym roku był atak szkodnika, który zeżarł liście prawie do cna? Myślałam, że to z powodu ich osłabienia po przesadzaniu za ogrodzenie. Ale potem liście odbiły, więc liczę, że w nowym sezonie wrócą do formy. Mimo braku sympatii, nie życzę im śmierci.

      Usuń
    2. Szkodniki podobno zimują w glebie :( Mam jednak nadzieję, że się utopią i w przyszłym roku nie będę ich widziała, czego i Tobie życzę :)
      Gdy oglądam zdjęcia z Twojego ogrodu, czytam posty, to łapki świerzbią, by iść, działać, pielić ... ;)

      Usuń
    3. Ja już mam całą listę zadań (poza standardowymi) do wykonania wiosną i latem przyszłego roku. Na razie możemy tylko planować, może i lepiej, bo decyzje będą bardziej rozważne. Co prawda, ja jeszcze teraz muszę porobić niektórym roślinom kopczyki na zimę, dotychczas wydawało mi się za ciepło.

      Usuń
  5. Przepiękne krzewy. Miałam 5 różnych odmian, dopóki nie wbiłam sobie kolca pod paznokieć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję. Widzę, że i Ciebie takie doświadczenia skłoniły do pożegnania, mimo zachwytu nad ich urodą. A co zrobiłaś ze swoimi krzewami?

      Usuń
    2. Wkopałam na działkę obok. Na razie nikt jej nie użytkuje, więc berberysy mogą sobie rosnąć :)

      Usuń
  6. A ja tam je lubię, zwłaszcza kolorowe odmiany - na forach ogrodniczych widywałam kolekcje berberysów, aż trudno uwierzyć jakie są różnorodne. Kolce to minus, chociaż znam gorsze pod tym względem rośliny (dzika róża, można z niej robić drut kolczasty...), ale za ich urodę, zwłaszcza jesienią jestem skłonna to wybaczyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno różnorodność odmian pozwala znaleźć coś zaspokajającego własne upodobania estetyczne. Ty także masz kolekcję tych krzewów?
      Jesienią rzeczywiście bardzo ładnie się przebarwiają, na szczęście dla mnie, są też inne krzewy atrakcyjne jesienią.

      Usuń
  7. No widzisz, znowu podobnie - nie lubię róż, mahonii, ogników, bo kolczaste. A berberysy jednak mam, choć sama wiesz, co potrafią. U mnie, na glinie, Marie padają, inne dają radę. Koniecznie posadź Kobolda i skuś się na berberys Julianny. Julianna potrafi być ogromna, ale piękna jest i warto ja mieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też pewnie zostanie kilka egzemplarzy, ale miłością do nich raczej nie zapałam. Ciekawa jestem, czy z tego Kobolda można zrobić mały żywopłot...
      Taką Juliannę chętnie bym posadziła w części leśnej, ale na pewno nie zniesie braku słońca.

      Usuń
  8. Tamaryszku, chyba każdy miał podobnie jak Ty. U mnie berberysy sprawdzają się: przed płotem - górą pionowe, dołem rozłożyste - i już cudze pieski chodzą pod inne płotki :) a ponadto - tam gdzie właśnie psy wchodziły i kopały dołki... Reszta - jak u Ciebie, słabo rosną, trudno je przycinać i wycinać. Choć chyba w Poznaniu w Ogrodzie Botanicznym albo w Lublinie widziałam całą kolekcję, która nawet nawet mi się podobała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i u mnie reakcja spacerujących psów będzie podobna, bo wyeksmitowany tam jałowiec regularnie obsikują.
      A moja relacja z berberysami pewnie zatrzyma się na podziwianiu ich gdzie indziej, nie w moim ogrodzie.

      Usuń
  9. Hej, jeszcze głos w sprawie formalnej: berberysy mają ciernie, a takie np. róże kolce :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, jesteś niezastąpiona! A gdybyś jeszcze tak w jednym zdaniu opisała różnicę między nimi, byłoby cudownie.

      Usuń
    2. Ciernie są trwale związane z łodygą, a kolce można odłamać. To taka informacja laika, bo botanikiem to ja nie jestem.

      Usuń
    3. Kolec można odłamać, ciernie są częścią łodygi, której nie oberwiesz. To tak krótko. Dobrze piszę? Ewo?

      Usuń
  10. Nawiasem mówiąc, te przycinane w kulki całkiem ładnie wyglądają w Twoim ogrodzie. Miałam sporo berberysów w starym ogrodzie - przetestowałam w nim chyba większość odmian.... Ale w nowym nie posadziłam ani jednego. To raczej potwierdza regułę, że początkujący ogrodnicy lubią sadzić berberysy. Ale potem im przechodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak jest... Jednak nie wszyscy decydują się usuwać je potem z ogrodu. Ty zaczęłaś od nowa, łatwiej Ci było podjąć decyzję. Ja się czuję trochę winna, ale naprawdę ich teraz nie znoszę.

      Usuń
  11. Są też ważnym pozytkiem dla pszczół, trzmieli wczesną wiosną gdy trudno o pokarm. EwaSierika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Ewa, jeszcze się skończy tak, że zostawię te 3, które miały wylecieć... No, ale z drugiej strony, wiele z nich jest po prostu za ażurowym ogrodzeniem, przy drodze.

      Usuń
  12. Berberysy w Twoim ogrodzie wyglądają naprawdę imponująco ! Ja w nowym ogrodzie nie mam berberysów, choć miałam je w poprzednim. Wiem, że jest jakaś choroba, która chętnie przenosi się z berberysów na porzeczkę i nie należy ich sadzić blisko siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Ula. Czyli Twoja decyzja nie posiadania tych krzewów wynika z zupełnie innego powodu. Rozumiem, że to nie brak sympatii.

      Usuń
  13. Lubię berberysy zimozielone. Na ich tle sadzę cebulki, których kolory w czasie wiosennego kwitnienia zostają dodatkowo uwypuklone przez kontrast z ciemną zielenią. Berberys Julianny kwitnie milionami żółtych zwisających kwiatów - jest wówczas nie do pobicia. Chętnie wstawię zdjęcie, ale nie wiem jak to zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że są berberysy, które nie tracą liści na zimę. Juliannę polecała tu też Gaja, zapisałam ten krzew w swoich notatkach, może kiedyś po niego sięgnę. Chyba nie ma możliwości wklejenia zdjęcia w komentarzach. Ale jeśli pokazujesz go gdzieś na jakimś forum lub FB, to chętnie zobaczę.
      Miło mi, że czytasz, Alicjo!

      Usuń
    2. Berberys Julianny to kara za grzechy - wprawdzie piękny, ale jego ciernie są masakryczne. Ja bardzo lubię berberys koreański, chociaż się trochę rozłazi... Natomiast Erecta robi u mnie za żywopłot i w tej formie polecam:)

      Usuń
    3. Czyli jest jeszcze gorszy pod tym względem od innych berberysów? No, cóż, uroda rośliny jest tylko jednym z czynników, który biorę pod uwagę. Na razie nie planuję ich dosadzać.

      Usuń