poniedziałek, 13 czerwca 2016

OGRODNICZY WEEKEND - ZJAZD MIŁOŚNIKÓW OGRODNICTWA

Ostatni weekend miałam pełen atrakcji – od piątku do niedzieli mnóstwo wrażeń towarzyskich i ogrodowych! Otóż byłam na zjeździe miłośników ogrodnictwa, zorganizowanym przez Forum Ogrodnicze Oaza. Było nas chyba 80 osób!
 
Pierwszą atrakcją, w drodze do Firleja, gdzie odbywał się zjazd, była wizyta w pięknym ogrodzie Mufki. Ten ogród wart jest oddzielnego przedstawienia, ale na zachętę pokażę zdjęcia:

szałwia i kocimiętka
łany szałwi i kocimiętki w ogrodzie Mufki
 

wejście do altany
 
Spotkanie miłośników ogrodnictwa było świetnie zorganizowane. Głównym punktem programu był szkółking, czyli objazd lubelskich szkółek.
Mieszkańcy tego rejonu mają szczęście, bo jest tu wiele dużych i małych szkółek o zróżnicowanych profilach. Byłam już w nich kilka razy, ale zawsze warto tam wracać.
Wyobraźcie sobie kawalkadę samochodów, wypełnionych pasjonatami ogrodnictwa, spragnionymi nowych, roślinnych zdobyczy do swoich ukochanych ogrodów..!
 
Celem wyprawy były zakupy, ale także oglądanie i rozmowy, wymiana opinii o oglądanych roślinach. Naprawdę fajnie buszuje się w szkółce w towarzystwie zapalonych ogrodników, na gorąco komentując, a łatwiej się wybiera, mając wokół do pomocy tylu znawców.
 
Rykach i Floribundzie oprowadzali nas i doradzali w zakupach właściciele. Sympatycznym pomysłem było wręczenie im dyplomów uznania od nas, ogrodników, za wyjątkowy wkład w zaspakajanie naszych ogrodowych marzeń.
 
Nie będzie tym razem zdjęć ze szkółek, ale będą z towarzyszących im ogrodów pokazowych. Nie ma chyba wątpliwości, że spacer po nich był inspiracją do zakupów. Zwykle nie są duże, ale warte obejrzenia.
 
Jako pierwszy odwiedziliśmy okazały ogród pokazowy państwa Majów przy szkółce Daglezja. Pisałam o nim tutaj, bo odwiedziłam go jakiś czas temu. Ogród jest różnorodny i bez względu na osobiste upodobania, każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego. A ciągle powstają nowe zakątki.

miłośnicy iglaków maja tu raj
 

bardzo efektowna rabata
 
Po pierwszych zakupach ruszyliśmy do szkółki Dębskich. Jest wielka, a jakoś tam nic nie kupiłam. Czekałam na szkółkę Majewskich, która specjalizuje się w roślinach wrzosowatych. No i tam trochę zaszalałam, bo moje wrzosowisko wymaga reanimacji.
Przy szkółce jest ogród pokazowy, który dotąd znałam tylko ze zdjęć. Z pewnością jesienią wygląda bardziej atrakcyjnie, ale i tak mi się podobało. Zastosowano tu rzadko spotykane rozwiązanie – wrzosowy ogród nad strumieniem.

strumień
osią ogrodu jest meandrujący strumień
 
ogród wrzosowy przy szkółce Majewskich
 

Potem była wizyta w szkółce Kurowskich, gdzie jest ładny ogród pokazowy. Bardzo podobał mi się  cienisty ogród leśny, a wszystkich zachwyciły kwitnące derenie.

ogród pokazowy przy szkółce Kurowskich
 
kwitnący dereń
zapomniałam zapisać nazwy tej odmiany, cudny  ten dereń!
 

ogród leśny
uroczy, cienisty zakątek przy szkółce Kurowskich
 
W kolejnej szkółce - Floribunda, byłam całkiem spokojna, w odróżnieniu od moich współtowarzyszy:
 
zakupowe szaleństwo
 

było w czym wybierać...
 
Jest to bowiem szkółka różana, a ja przecież nie uprawiam róż, jednak prawie u wszystkich wzbudzają one wielkie emocje.
 
Wracając, wstąpiliśmy do Kozłówki, gdzie znajduje się piękny pałac i ciekawy ogród Zamoyskich.

ogród frontowy
barokowy pałac w Kozłówce
 

oficyna
pawi ogon
paw - dodatkowa atrakcja ogrodu
 
To był wspaniały dzień, w przemiłym towarzystwie, a po powrocie czekała na nas biesiada. O zwyczajowych atrakcjach tego typu wydarzeń nie będę pisać, ale warto wspomnieć o konkursach dla uczestników – np. ułożeniu na czas listy roślin na bylinową rabatę cienistą i słoneczną albo rozpoznawaniu ze zdjęć ogrodów forumowiczów. Zabawa była przednia.
 
Wracając do domu odwiedziłam jeszcze jeden ogród znajomej ogrodniczki, Edyty – pełen kolorów i kwiatów oraz ciekawych odmian roślin i detali. Podobnie, jak ogród Mufki, zaplanowany i wykonany samodzielnie przez właścicielkę.

ogród Edyty
 
Przez trzy dni nie rozmawiałam o niczym innym, jak o roślinach i ogrodach. Wróciłam pełna wrażeń, z nowymi roślinami i teraz czeka mnie przyjemna praca – sadzenie!

23 komentarze:

  1. O, to miałaś fantastyczny weekend, to taki bonus do pasji ogrodniczej- poznawanie ciekawych ludzi z pasją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby zrobić spis zalet pasji ogrodniczej, kartki by nie starczyło.

      Usuń
  2. Cienisty zakątek podbił moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też! Zwracam szczególną uwagę na takie miejsca, bo sama mam dużo cienia w ogrodzie.

      Usuń
  3. Wspaniała wyprawa. W moim mieście jest też szkółka Kurowskich. Swego czasu często tam bywałam. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym bywała często, mając takie szkółki pod bokiem. Ale wyprawa co jakiś czas także jest fajna.

      Usuń
  4. Wypad pełen wrażeń. Do pozazdroszczenia.
    Jednak prawda, że podróże kształcą.
    Zachwycił mnie dereń, tym bardziej, że wczoraj podziwiałam tę roślinę u synowej ... i nalewka z owoców ponoć przednia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Derenie u Kurowskich były piękne. Nie zanotowałam odmian, bo nie mam na nie miejsca. Ale mam sporo notatek o innych roślinach i pomysłach, takie wyprawy są inspirujące.

      Usuń
    2. Jolu z tego derenia to nalewki raczej nie będzie :) (to jakaś odmiana derenia kwiecistego). Najlepiej wiedzę o dereniach jadalnych czerpać z Arboretum w Bolesztraszycach, a w okolicach W-wy jest mała szkółka nietypowych drzew i krzewów z dereniami jadalnymi. Z braku miejsca można derenie kształtować (np. w palmety). Doskonale znoszą cięcie.

      Usuń
    3. Dzięki za cenne informacje, Ewo! Kształtować w palmety... tzn. podcinać od dołu? Muszę pomyśleć, może warto poszukać miejsca dla takiego drzewka. Trzeba sprawdzić, jakie ma wymagania, czy to nie jakiś delikates.

      Usuń
    4. Palmety (czyli rozpinane na płasko) tylko z jadalnych!.
      Ja jak zwykle potrafię się znaleźć. Nie napisałm, że zazdroszczę takiej wspaniałej wycieczki!

      Usuń
    5. Jeśli nadarzy się okazja do wyprawy w gronie ogrodników, nie wahaj się! A derenie zapisałam do przemyślenia.

      Usuń
  5. Bardzo zazdroszczę wszystkim obecnym tego zjazdu oazowego. Pojadę tymi śladami już w lipcu. Wcale nie wiedziałam, że w okolicach Lublina jest tyle szkółek :-) Ogród Edyty piękny :-). Nic nie wiem o wrzosach ale mnie zachęciłaś, natomiast za różami nie przepadam. Ostatnio jestem hostowo-żurawkowa.
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z wrzosów rezygnuję, na wrzosowisku będą tylko wrzośce, kupiłam wiosenne i letnie. Także bażynę. Wobec róż mam niejednoznaczne uczucia, za to hosty bardzo lubię.

      Usuń
    2. A dlaczego rezygnujesz z wrzosów?

      Usuń
    3. Moje wrzosowisko jest na skraju lasu, a tam jest za mało słońca i wrzosy kiepsko rosną. Wrzośce natomiast radzą sobie dobrze w półcieniu. Zresztą chyba w ogóle są łatwiejsze.

      Usuń
  6. To nie tylko były rozmowy o ogrodach, ale i o życiu :)
    Z ogrodnikami da się porozmawiać o wszystkim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa! Szczególnie z niektórymi.

      Usuń
  7. Uwielbiam takie wyjazdy, kiedyś też tak jeździłam i zwiedzałam zaprzyjaźnione ogrody. Zawsze wracałam z głową pełną pomysłów i z nowymi roślinami. A spotkania z ogrodowymi przyjaciółmi to rzecz bezcenna.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie jest! Może warto wrócić do takich wypraw..?
      Ja się cieszę się, że co roku udaje mi się uczestniczyć w takich spotkaniach. Masz rację, że są bezcenne.

      Usuń
  8. Zapomniałam dopisać nazwę kaliny. To Venus. Może kiedyś Ci się przyda, bo jest przepiękna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba derenia..? Przyda się na pewno, jak nie mnie, to komuś z czytelników, dzięki.

      Usuń