środa, 8 czerwca 2016

WITAM W CZERWCU!

Rzadziej ostatnio piszę, mniej czytam, ale teraz taki intensywny czas w ogrodzie... Tyle się dzieje, tyle pracy...

paprocie i hosty
Rabata Leśna
 
Najpierw, tradycyjnie, o kalendarzu.
Nazwa tego miesiąca jest słowiańska. Wspominałam, że w kalendarzu słowiańskim rachubę czasu wyznaczały zjawiska przyrodnicze oraz cykl prac gospodarskich.
Znalazłam informacje, że etymologia polskiej nazwy tego miesiąca ma związek z pewnym owadem – czerwcem. W tym okresie  bowiem zbierano jego poczwarki, potem suszone na słońcu. Uzyskiwano z nich barwnik, którego kolor był czerwony.
Więc nie tylko nazwa miesiąca, ale i barwy, ma związek z owadem.

I tak w XV-wiecznym, już chrześcijańskim, kalendarzu przy tym okresie roku, widnieje nazwa: czyrvyen.
Bruckner podaje jeszcze, że stosowano inne nazwy: ugornik i zok, ale czerwień, czerwiec – „zwyciężył”.

cegła rozbiórkowa w ogrodzie, mur z cegły
widok na Kącik pod Lipą
 
Mamy początek lata i początek wakacji, mimo, że niektórzy już teraz wyjeżdżają na urlopy, ogrodnicy tak całkiem odpoczywać nie mogą.
Co zwykle robię w czerwcu w ogrodzie pisałam tutaj.

Ale muszę koniecznie wspomnieć jeszcze prace z końca maja – tym razem nie w moim wykonaniu.
Pisałam o zakupach roślin w Zielonych Progach – otóż część z nich ufundowały mi dzieci z okazji Dnia Matki. Ale równie ważne było to, że część tych roślin posadzili.

jaki to miły widok..!
 
To pierwszy taki wypadek w historii mojego ogrodu!
Zdecydowanie nie jest to ukochane zajęcie moich dorosłych dzieci – córka wzdryga się na widok byle dżdżownicy, a syn mięśnie woli trenować na siłowni. Jednak żeby sprawić przyjemność mamie w dniu jej święta, z wielkim poświęceniem i pod moim kierunkiem, posadzili 9 (słownie: dziewięć) bylin.

uczymy się obchodzić z roślinkami...
 

korzonki trzeba rozluźnić...
 
nawet pies pomaga
 
Dołki zostały wykopane, piach wywieziony, obornik z ziemią wymieszany... a na końcu wszystko podlane i ziemia wokół okryta tekturą i ściętą trawą – po prostu wszystko od a do z i z niezwykłą starannością. A ja tylko dyrygowałam.
Wielką przyjemność sprawiły mi dzieci!

ochrona przed chwastami
 
I tak posadzone zostały narecznice, epimedia i skalnice cieniste.
Te ostatnie to eksperyment, podobno mają rosnąć w jasnym cieniu, a urzekły mnie ich delikatne kwiateczki, uniesione na cienkich łodyżkach.

Z kolei w pierwszych dniach czerwca ja sobie sprawiłam przyjemność – odwiedziłam szkółkę bylin państwa Saganów w Mieczysławce (na Lubelszczyźnie), gdzie odebrałam zamówione wcześniej rośliny. Dużo - 112 sztuk! Dostałam jeszcze gratis, więc mam znów masę do sadzenia.

wszystko jakimś cudem się zmieściło
 

...bo było zmyślnie pakowane
 
to zaledwie cząstka wszystkich zakupów
 
Kupiłam sporo kokoryczek i epimediów do leśnej części ogrodu, oraz naparstnice, bodziszki, zawilce, ułudkę i trawy.
Szkółkę polecam gorąco – sadzonki nie są wielkie (pojemniki P9), ale zawsze mi się przyjmują (a kupuję tam od lat), a ich cena jest absolutnie bezkonkurencyjna! Nigdzie nie da się kupić tylu zdrowych roślin za takie pieniądze. Jest to szczególnie ważne dla mnie, bo kupuję spore ilości bylin.

byliny w szkółce
szkółka Sagan w Mieczysławce

byliny w szkółce
jest w czym wybierać
 
Ale oprócz przyjemności są też tak prozaiczne zajęcia jak tępienie mszyc czy znoszenie ze stoickim spokojem wyżerki ślimaków...
Zastanawiam się, jak to jest – robi się odstraszający oprysk na ślimaki z czosnku, a pierwsze, co u mnie  zżerają ślimaki, to liście czosnku olbrzymiego.

firletka Jenny i czosnek White Giant
firletka Jenny i czosnek olbrzymi
 
Odbijają zmarznięte krzewuszki, będą znowu ładne, ale kwiatów w tym roku  nie będzie.
Z różanecznikami gorzej... Natomiast azalie kwitły w tym roku wyjątkowo ładnie, nawet japońskie, których w tym roku w ogóle nie okryłam.

białe kwiaty azalii
azalia japońska tonie w kwiatach
 
Cudownie rozkwitła hortensja pnąca – kwiatostany, zwabiające masę owadów i delikatnie pachnące, mają średnicę  ponad 20 cm.

białe kwiaty
bardzo je lubię!
 

kwitnące pnacze
w Białym Ogrodzie
 
Cieszą mnie kwiaty bodziszków (nowy kolor w moim ogrodzie!) oraz wiele innych:

bodziszek Rosemoor
 
białe kwiaty powojnika
clematis Guernsey Cream
 
Powojnik Guernsey Cream, jak zwykle, niezawodny. W tym roku po kwitnieniu obcięłam mu owocostany, może wtedy zakwitnie po raz drugi potem, co podobno powinien robić.
Może ktoś wie, czy tak trzeba robić?
 
W Białym Ogrodzie uwagę przyciągają kwiaty piwonii. Są bardzo ładne, nie powiem, ale denerwuje mnie, że po deszczu się pokładają i każdy kwiat trzeba podpierać. Może to tylko ta odmiana tak ma? W każdym razie, nie zdecydowałam się na drugą piwonię do ogrodu. Zastanawiam się nad pojedynczymi.

piwonia Festiva Maxima
 
Z niepokojem obserwuję strumyk – woda płynie, ale mało, mimo że ostatnio sporo padało. Co będzie dalej? Nie chciałabym powtórki zeszłorocznego lata bez wody, za to z chwastami na dnie.

irys pseudacorus
nad strumykiem
 
Bo tak to jest, że ogród daje tyle radości, ale jest też nieustannym źródłem niepokoju ogrodnika.
Nikt lepiej tego nie opisze niż Karel Capek w „Roku ogrodnika” :
„Gdyby mogło to dać cokolwiek, ogrodnik codziennie padałby na kolana, wznosząc ku niebu takie oto mniej więcej modły:
>>Panie Boże, spraw to jakoś tak, aby codziennie padało mniej więcej od północy do trzeciej rano,
ale wiesz, powoli i ciepło, aby wszystko mogło wsiąknąć;
ale by przy tym nie padało na smółkę, smagliczkę, posłonek, lawendę i pozostałe kwiaty, które Twej nieskończonej mądrości znane są jako rośliny kochające suszę – jeśli zechcesz, spiszę Ci je na kawałku papieru,
a słońce, aby świeciło przez cały dzień, ale nie wszędzie (na przykład nie na goryczkę i rododendron) i nie nazbyt;
aby było dużo rosy, a mało wiatru,
dostatek dżdżownic, ale żadnych mszyc i ślimaków, żadnego mączniaka,
i aby raz na tydzień padał roztwór krowieńca i gołębiego nawozu, amen.<<”

38 komentarzy:

  1. Tamaryszku, pięknie masz!! A dzieci - kochane i jakie przystojniaki :))!!
    Przeglądasz pąki liliowców? - to właśnie ta pora na zauważenie tych ze szkodnikiem w środku.
    O jak dobrze, że piszesz o sprawdzonych szkółkach! skorzystam, a na Lubelszczyznę mam niedaleko, a Tobie polecam Arboretum w Rogowie (od Ciebie chyba bliżej?) sporo u nich kupowałam i jestem b.zadowolona, tylko to dla mnie wyprawa ...
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pochwałę, dla dzieci i ogrodu! Dzieci kochane i z ciekawością czekam, czy kiedyś obudzi się w nich zainteresowanie ogrodnictwem. Jest szansa, u mnie to było bardzo późno.
      Jak miło, że pamiętasz o moich problemach z liliowcami! Niektóre jeszcze nie wypuściły łodyg kwiatowych, u mnie trochę wszystko później. Będę pilnować, oby mi się udało odróżnić. Natomiast lilie mają już duże pąki, przyglądam się im i wydaje mi się, że jest ok, ale na pewno coś przeoczę.
      W Rogowie byłam, dość daleko ode mnie, ale na pewno znów się tam wybiorę.

      Usuń
    2. Mnie się wydaje, że o dziwo, w tym roku robactwa jakby mniej... Moje lilie (kilka) już kwitną, oglądam od kwietnia pilnie i poskrzypki nie widziałam wcale ! Tylko rozchodniki (już drugi rok!) obżera mi stado jakichś malutkich gąsienic, zbieram ręcznie ale zanim zauważyłam to niestety już sporo zniszczyły.
      Mam nadzieję,że pochwalisz się zdjęciami liliowców jak już zakwitną :)
      Barbara

      Usuń
    3. Masz rację, mam podobne obserwacje. Poskrzypki znajduję, ale pojedyncze, nie widzę szkód. Niestety, na wiciokrzewie mszyce się pojawiły.
      Liliowce będą, naturalnie.

      Usuń
  2. Podoba mi się modlitwa. Też taką mogę odmawiać :) Mam taką samą piwonię. Kwiaty ma bardzo ciężkie. Aby nie podpierać każdego z nich, wbijam jeden porządny kołek na początku sezonu, robię kilka kółek z giętego winobluszczu i potem tylko pilnuję, by na każdym etapie wzrostu umieszczać liście piwonii w tych kółkach zaczepionych o kołek. A jeżeli chodzi o dzieci...moja najstarsza unika jak ognia wyjścia do ogrodu, bo przecież tak są pająki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Capek jest genialny. Piwonia ma piękne kwiaty, ale mam z nią kłopot. W tym roku zrobiłam konstrukcję - wsporniki metalowe, a między nimi sznurek w szachownicę, wyszedł taki ruszt. Ale i tak jest źle - kwiaty są trochę wyższe i różnej wysokości.
      Spróbuję Twój sposób - co robisz, żeby te kółko z giętkich gałązek Ci nie zjeżdżały w dół? Masz może zdjęcie tej konstrukcji?

      Usuń
    2. Moim piwoniom podstawiłam bambusowy stołeczek. Chętnie złożyły na nim głowiny. Niestety, szybko padły po ulewnym deszczu. A czosnki (liliowe) dawno przekwitły...

      Usuń
    3. Nie pomyślałam o zrobieniu zdjęcia. Może w przyszłym roku, bo teraz wszystko zarośnięte :) Na dole kółko jest najmniejsze, bo tam będą potem same łodygi, a im wyżej, tym szersze :)

      Usuń
    4. Przypomnę się na wiosnę!

      Usuń
    5. Odpowiedź dla HANY: Moje duże czosnki też już przekwitły, ale nadal stoją nad rabatami. Czekam z niecierpliwością na rozkwit małych, główkowatych, uwielbiam je.

      Usuń
    6. A, to mnie uspokoiłaś. Myślałam, że tylko moje takie wyrywne. Małe już kwitną:)
      Wczoraj utknęłam na dłużej w Twojej zakładce o ogrodach. Śniły mi się.

      Usuń
    7. Mam nadzieję, że sny były przyjemne! W końcu miesiąca jadę znów do Anglii - będą nowe artykuły o pięknych ogrodach, zapraszam.
      Czosnki główkowate już pękają, ale koloru jeszcze nie widać. Wyjeżdżam jutro do niedzieli, może kiedy wrócę już będą.

      Usuń
  3. naprawdę piękny ogród
    i ta włożona w to praca
    pełen podziw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie! Z wielu rzeczy jestem naprawdę zadowolona, ale masa rzeczy jeszcze do zrobienia i poprawy.

      Usuń
  4. Niezmiennie podziwiam piękny ogród oraz pracowitość i wytrwałość Ogrodniczki. Kącik pod lipą oraz Biały ogród cudne.
    Capka oczywiście zakupiłam. Twój ogród Tamaryszku jest dla mnie inspiracją, sama też mam działkę sporych rozmiarów: 4.600m i mnóstwo pracy.
    U mnie w identycznej donicy z Chronosa jeszcze bratki, mają się nieźle. Spotkałyśmy się trzy lata temu na wyprzedaży właśnie w Chronosie. Stale podczytuję Twoje posty i podziwiam, podziwiam...
    Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.
    Anetta z Zagłębia.
    P.S.Może w tym roku uda mi się znów pojechać do Komorowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam więc nadzieję, że się spotkamy, ja na pewno będę, poluję jeszcze na kilka rzeczy.
      Bratki kiedyś próbowałam przetrzymać w donicy do końca sezonu, bo w maju tak ładnie wyglądały, ale niestety w 2 połowie lata wyglądały fatalnie więc zrezygnowałam z tego rozwiązania, przesadzam je gdzieś do ogrodu i część z nich odbija w kolejnym sezonie.
      Masz taki duży ogród, to wspaniałe. Bardzo jestem ciekawa, jak wygląda. Z pewnością ilość pracy jest ogromna.
      Wiesz, że z Kącika pod Lipą jestem bardziej zadowolona? Mimo, że rośliny tam jeszcze młode. Chyba lepiej mi wychodzi tworzenie struktur w ogrodzie niż kompozycji roślinnych - w Białym ciągle jestem z tego niezadowolona i próbuję coś zmieniać.
      Dziękuję za tyle ciepłych słów!

      Usuń
  5. Jak to dobrze, że masz takich pomocników, pozazdrościć,
    biała rabata pięknieje w oczach, piwonia cudna!
    Podziwiam rozmach, z jakim wzbogacasz swoje nasadzenia, ja przeważnie kupuję 3, 6 sztuk sadzonek, ale właściwie trzeba przestac mysleć minimalistycznie, tylko najpierw muszę kupić wygodniejsze auto do przewożenia ziemi i roślinek. Bożena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomocników, to chyba za dużo powiedziane... Obawiam się, że to była jednorazowa pomoc. Chyba, że stanie się to tradycją na Dzień Matki.
      Wiesz, ilość roślin zależy od wielkości ogrodu. A nawet w dużym jest sensowna koncepcja, żeby posadzić 2-3, sprawdzić czy ładnie rosną i dopiero wtedy dokupić więcej. Ja się spieszę i ryzykuję - sadzę dużo i mając nadzieję, że spełnią moje oczekiwania. Co prawda, długo wybieram kupowane rośliny, ale błędy się, niestety, zdarzają.
      Najwięcej roślin mieści się, gdy układamy je w pozycji leżącej, sprawdziłam. W plastikowej skrzynce, w 2 warstwach, mieści się tak 16 sadzonek. Skrzynki ładnie stawiają się jedna na drugiej i nawet na siedzeniu można w ten sposób przewieźć bardzo dużo roślin. Nie wydawaj na auto, lepiej na rośliny! Problemem dla mnie są pieniądze, nie transport, ale brakuje mi rozsądku, zdecydowanie.

      Usuń
    2. Ha! ha - trafiona rada, zamiast auta kupować roślinki! I z głową pakować do bagażnika! Co do strategii kupowania, to działam podobnie, tym bardziej, że wiele wskazówek co do uprawy mi się nie sprawdziło, np. bergenia w kilku odmianach nie chce mi wcale rosnąć, (a to taki żelazny kwiat), lawenda rośnie bogato na glinie, nieokrywana na zimę, a pluskwica bordowa wbrew zaleceniom w pełnym słońcu rozbujała.
      Pozdrawiam
      Bożena

      Usuń
    3. Ja też mam podobne doświadczenia. Np. bergenie odmianowe kiepsko mi rosną, a te najzwyklejsze dobrze. A hosty świetnie sobie radzą w suchej ziemi. Trzeba sprawdzać, a potem uprawiać rośliny, które dobrze rosną w naszym ogrodzie.

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że z piwoniami to tak już jest. Tylko podpórki.
    Może faktycznie pojedyncze mniej się kładą, ale zrezygnować z piękna i zapachu tych pełnych?
    Potwierdzam opinię Izy o szkółce. Jest rewelacyjna. No chyba, że ktoś chce mieć od razu olbrzymią roślinę. Może nie ma takiego wyboru jak w Zielonych Progach, ale rośliny są naprawdę w rewelacyjnym stanie.
    Iza, u Ciebie pada? U mnie bardzo rzadko. Ale dzisiaj tak :)
    Niestety ubiegłoroczna susza odbija się czkawką jeszcze w tym roku, a to dopiero początek sezonu. Mam nadzieję, że mimo wszystko trochę popada, niekoniecznie tak jak w modlitwie tylko nocą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio nie pada, ale mam za sobą burzowy tydzień, kiedy padało co dzień. No i działa moje nowe podlewanie, więc jest o niebo lepiej niż w poprzednich sezonach. Ale wody w strumyku malutko...
      Nie lubię roślin sprawiających kłopoty, z tego samego powodu wkurza mnie podziwiana przez wszystkich hortensja Annabelle. A może piwonie drzewiaste są lepsze?

      Usuń
  7. Bardzo podoba mi się białe szaleństwo u Ciebie. A swojemu synowi muszę podsunąć ten pomysł z roślinami ;) bardzo mi się podoba :).
    Ale dlaczego piszesz, że Anabelle sprawia kłopoty? U mnie rośnie od paru lat i nie mam z nią pracy, tyle co przyciąć na wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Annabelle mam tak - roboty przy niej nie ma faktycznie, ale zauważyłam, że jest bardziej wrażliwa na suszę niż inne hortensje. A u mnie słaba ziemia i sucha, więc wystarczy bardziej ekstremalna pogoda i liście klapną. Z bukietowymi nie mam tego problemu. Ale przede wszystkim wielkie kwiatostany po deszczu obciążają gałązki i muszę ją podpierać. Nie masz takiego problemu?

      Usuń
    2. A widzisz...u mnie ziemia gliniasta. Ale rzeczywiście, jak susza, to ona pierwsza reaguję i muszę ja podlać. Po deszczu może troszkę się uginają, ale szybko wracają do poprzedniej formy :).

      Usuń
    3. W innej ziemi rośliny zupełnie inaczej reagują. W gliniastej są chyba silniejsze, trzyma więcej wody. Ale każda ma swoje plusy i minusy.

      Usuń
  8. Tak, one na pewno się nie pokładają, bo mają sztywniejsze pędy. Tylko trzeba je utrzymać przez zimę. Czy są jakieś bezproblemowe rośliny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie... Ale czekaj, no przecież są! Np. hortensje bukietowe.
      Ale wiele roślin ma jakieś minusy, każdy wybiera - coś za coś.
      Kiedy zapałamy miłością do jakiejś rośliny, to i trudy z nią związane znosimy.

      Usuń
  9. Izo, podziwiam poszczególne, pokazywane przez Ciebie zakątki ogrodu! U mnie znowu w tym roku susza...niestety...porządnego deszczu nie było od początku wiosny. Podlewam wężem i konewkami; z niepokojem myślę o urlopie - nie będzie mnie dwa tygodnie, a ogród pozostawiony sam sobie.
    Hortensja Annabelle? Tak jak piwoniom trzeba jej przygotować podpórki (fajne i tanie są w sklepie Jula), ale różnica jest taka, że białe kule są piękne od lipca do końca sezonu.
    Tak mi się podobają cytaty z Capka, że biegnę na Allegro, może uda mi się kupić! Pozdrawiam! Dala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Dalu! Dwa tygodnie to dużo, w zeszłym roku chyba miałaś kłopoty z ogrodem..? Może jakiś życzliwy sąsiad ogrodnik podleje Ci ogród w tym czasie?
      Masz rację, Annabelle przynajmniej dłużej jest atrakcyjna.
      A Capka poszukaj, na pewno Ci się spodoba.

      Usuń
  10. Jak to dobrze, że tutaj zaglądam :-) właśnie szukałam jakiś fajnych szkółek niezbyt daleko od Lublina a tu proszę - jak na zamówienie :-)
    Mam takie pytanie: Czy w tej szkółce jest dużo ładnych, oznaczonych host (ze zdjęcia właśnie tak wywnioskowałam)
    Rabata leśna mnie urzekła, jest przepiękna :-) Jak nazywa się ta duża hosta w środku?
    Zazdroszczę takiego cudnego ogrodu i jego wielkości (bo wygląda na duży)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W okolicach Lublina jest po prostu zagłębie szkółkarskie! Zazdroszczę Ci, że mieszkasz w pobliżu. Akurat wczoraj wróciłam ze zjazdu forumowych ogrodników, a głównym punktem programu był szkółking - objazd okolicznych szkółek. Znów przywiozłam nowe rośliny. Byliśmy u Majewskich, u Kurowskich, u Dębskich, we Floribundzie i w Daglezji. Będzie artykuł o tym.
      W Mieczysławce host jest masa. Nie kupowałam ich tam, ale myślę, że skoro inne rośliny mają oznaczone, one także są. Dla pewności wejdź na ich stronę i zapytaj o to drogą mailową.
      Wszystkie moje hosty są sprzed lat, z okresu kiedy nie uważałam nazwy odmianowej za istotną, część kupowałam w sklepach jako "hosta w odmianach". Także nie podam Ci , niestety, jej nazwy.
      Dziękuję za pochwały dla ogrodu! Ma 3300 m2, ale część stanowi las.

      Usuń
    2. O rany 3300m moja cała działka ma trochę niewiele ponad 300 :-(
      Nie wiedziałam, że tu jest tyle szkółek i na ten zjazd oazowy też mogłam pojechać tylko o nim nie wiedziałam :-( (nadrobię następnym razem).A do Mieczysławki na pewno się wybiorę, dziękuję za informacje i za cały świetny blog.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Cieszę się, że mnie odwiedzasz! Duży ogród to dużo radości, ale i mnóstwo pracy.
      Na forum ogrodniczym Oaza są informacje o spotkaniach. Za rok będzie pewnie następne.

      Usuń
  11. A ja zdecydowanie wolę kwiaty w donicach. Pewnie dlatego, że nie mam własnego ogrodu. Ale jakoś tak mi je prościej ogarnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno pracy przy tym mniej. A piękno nie ma nic wspólnego z wielkością, prawda?

      Usuń
  12. Muszę się wybrać do tej szkółki! Ceny bylin w sklepach ogrodniczych po prostu zabijają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam z cen z pewnością będziesz zadowolona, gwarantuję! Ja już w ogóle przestałam kupować w sklepach, kiedy mam kupić 15 szt. jakiejś byliny, to jest bez sensu. Jedną, owszem/

      Usuń