piątek, 27 listopada 2015

BRZOZY

„Drzewa przewyższają wspaniałością nawet ludzi i bóstwa” - tak napisał w XI w. autor "Sakuteiki".

Moje ulubione drzewa to brzozy, nie wyobrażam sobie bez nich swojego ogrodu.

drzewa w ogrodzie
Betula pendula czyli brzoza brodawkowata – takich mam najwięcej.
Kilka wielkich brzóz Tristis  (chyba), które zastałam już na działce ( 4 sztuki). I sporo młodych samosiejek. Ich konary wznoszą się do góry, a wiotkie, zwisające gałązki delikatnie poruszają się na wietrze.

brzoza brodawkowata
 
Jeśli takie olbrzymy komuś nie pasują, są brzozy o różnych pokrojach i rozmiarach, także karłowate.
 
Mam też dwa egzemplarze Youngi. Zwykle są szczepione i to decyduje o ich rozmiarze, chociaż powoli na górze dorastają także pochylone gałęzie. Można drzewko podwyższyć, podwiązując jakiś górny pęd.
Mają pokrój zupełnie inny, parasolowaty, płaczący, gałązki mogą zwisać aż do ziemi.
Podobno ta odmiana wymaga nieco lepszej gleby.

betula Youngi


betula Youngi
ta Youngi jest młodziutka, ma pełnić funkcję krzewu - przesłony
 
Mam też brzozę pożyteczną Doorenbos (odznaczoną przez RHS AGM).
 
White Garden
w Białym Ogrodzie
 
Ta ma wyprostowany pokrój i nieco luźniejszą koronę. Dorasta do 8 m. wysokości, ale moja jest jeszcze młoda.
Pień ma bielutki, choć zdarza jej się pokryć lekko zielonym osadem. Ale „odświeża się”, bo kora lekko się łuszczy. Ze względu na tę wyjątkowa korę wybrałam ją do Białego Ogrodu.
Ta brzoza podobno nie wytwarza kiełkujących nasion, co może być ważne dla osób nie życzących sobie siewek w ogrodzie..

Biały Ogród
pod brzozą w Białym Ogrodzie

kora brzozy Doorenbos
Biały Ogród
 
Biały Ogród
pod brzozą w Białym Ogrodzie stoi kamienna ławka

kora brzozy Doorenboos
tak sama oczyszcza się kora brzozy Doorenbos
 
Brzoza rośnie szybko, ale żyje krótko, ok. 100 lat.
Widuję drzewa, którym jakby usychał czubek i niektóre gałęzie. Zostają takie smutne kikuty, a reszta drzewa dalej rośnie. Podobno już jest chore i jego dni są policzone. U mnie jedna brzoza za ogrodzeniem tak wygląda i już się martwię o jej los.
Na innej, ogromnej, jest wiele jemioły – czy to ją zniszczy..?

jemioła
jemioła na starej brzozie
 
Brzoza to drzewo rodzime, zrośnięte z polskim krajobrazem. Kto się oprze urokowi brzeziny..?
Bo ładnie wygląda samodzielnie i w grupie.
 
Nie ma wielu wymagań, to pospolita roślina. Rośnie na piachach, bezdrożach, skraju suchych borów.
Lubi glebę lekką , ubogą, znosi suszę. Dokładnie tak jest u mnie.
Ale są gatunki brzozy lubiące gleby cięższe i mokre.
 
Kocha słońce. Ale znajdziemy i takie, które znoszą dobrze półcień.
 
Jest odporna – na mróz, wiatry i susze.
Znosi zanieczyszczenie powietrza. Mało tego, bardzo je oczyszcza. Świetnie usuwa groźne pyły zawieszone w powietrzu. I korzystnie jonizuje powietrze.
Jako jeden z nielicznych gatunków pochłania z gleby szkodliwe substancje organiczne.
Warto ją mieć w pobliżu.
 
Od wieków brzozę wykorzystywano na wiele sposobów. Do dziś czasem używamy brzozowych mioteł, a drewno brzozowe służy jako opał w kominkach lub do wyrobu mebli.
No i jest jeszcze oskoła, czyli sok z brzozy, teraz spotykany w sklepach ze zdrową żywnością, a spożywany od wieków.
 
Brzoza łatwo się rozsiewa, ale źle znosi przesadzanie.
Ma płytki i rozległy system korzeniowy. Ponieważ do tego jej korzenie są gęste – ciężko pod nią rosnąć innym roślinom, bo wyjaławia i wysusza wokół glebę.
U mnie pod brzozami rośnie bluszcz, fiołki, a nieco dalej inne rośliny, ale takie zupełnie zwyczajne.
Wiosną w bluszczu pod Youngi kwitną tulipany.

 
Brzoza „płacze”, gdy zostanie nacięta. Wykorzystywano tę właściwość, zbierając sok brzozowy. Ale nie lubi cięcia grubych konarów, przeczytałam, że nie zalewa ran ( a ten sok...? Może ktoś z czytelników rozwieje te wątpliwości).
Jeśli trzeba ciąć – to dopiero w końcu lata, w sierpniu, aby uniknąć wypływu soku z rany.
 
Korę ma ładną, ale delikatną i wrażliwą na uszkodzenia. Białą lub biało-czarną, jakże oryginalną.
Są także gatunki o korze innej barwy, również ciekawe.
Jest więc rośliną atrakcyjną także zimą, w okresie bezlistnym.

brzoza brodawkowata
ta brzoza za ogrodzeniem choruje
 
Liście większości brzóz wiosną mają jasnozieloną barwę, potem ciemnieją, żeby w końcu sezonu przybrać kolor złocisty. Są też brzozy o bordowych liściach.
Jesienią spadają stopniowo, zwykle najpierw z dolnych gałęzi, więc spektakl trwa długo.
 
betula pendula
brzozowe firanki w wersji jesiennej
brzoza brodawkowata jesienią
jesienią liście brzozy są żółte
 
kolory jesieni
i jak tu nie lubić jesieni..?
 
Prawda, że są piękne jesienią? Listki wirują na wietrze, jak złoty deszcz.
Na jeszcze zielonym trawniku wyglądają atrakcyjnie, zostawiam je, jak długo się da.
A potem wykorzystuję je do okrywania rabat i do kompostu.

liście brzozy
mój ogrodowy dywan nie zawsze jest zielony
 
Wiosną natomiast brzozowe liście wcześnie się rozwijają. Mają delikatną, zieloną barwę.
 
brzoza brodawkowata
całą zimę czekam na ten moment
 
Kiedy długie, wiotkie gałązki (których broń Boże nie skracam) zaczynają się zielenić – to dla mnie oznacza prawdziwy początek wiosny.
 
brzoza brodawkowata wiosną
Zielone firanki stanowią u mnie przesłonę innej części ogrodu:
 
brzoza, przesłona w ogrodzie
to jeden z widoków z tarasu

przesłona w ogrodzie
lubię, kiedy nie wszystko widać od razu
 
W cieniu brzozy jest pogodnie, nie daje głębokiego, przygnębiającego cienia. Słońce przebija się przez delikatną koronę, lekko i wesoło prześwieca przez brzozowe liście.
 
brzoza
widok z Białego Ogrodu
 
Brzoza wprowadza ruch do ogrodu, bo najmniejszy wiaterek porusza wiotkimi gałązkami. I szumi ładnie. Nie tylko trawy dają takie efekty!
 
Można jeszcze dodać, że brzozy pięknie się komponują z nowoczesnymi domami i ogrodami, ale pasują także tych tradycyjnych i naturalistycznych. Są dla wszystkich.
 
Według mnie mają po prostu same zalety.
No dobra, jedynym minusem może być pylenie i opadanie przekwitniętych kwiatostanów – one nie zdobią, jest ich masa i to właśnie nazwałabym „śmieceniem”, a nie jesienne opadanie liści. Jest z tym trochę sprzątania, ale to naprawdę drobiazg.
No po prostu kocham brzozy!

przy wejściu do domu

14 komentarzy:

  1. Ja też kocham brzozy. Są pięknymi, delikatnym baletnicami:) Sami posadziliśmy brzozowy lasek:) Wysiewają się wszędzie i staram się młode siewki przenosić do lasku. Mam brzozę strasznie starą, byli właściciele mówili nam, że ma 50 lat , to teraz po złożeniu naszego ogrodu jest staruszką 68 letnią:) Podobnie z lipą, tylko ta ma jeszcze więcej lat. Posadziłam też brzozę pożyteczną gdy urodziła się nam wnuczka, ma dwanaście lat i jest piękna. Zarówno brzoza jak i wnuczka:)))
    Jeśli chodzi o sok brzozowy, to ja ściągam go także i co roku z innego drzewa. Dziurkę zabijam dopasowanym brzozowym kołeczkiem, zasmarowuję maścią. Nic się nie dzieje, drzewa zdrowo rosną. Dałaś mi temat na posta, o ściądganiu soku:)))
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własna brzezina... ale masz fajnie! To są zalety dużej działki.
      Ciekawa jestem, ile lat mogą mieć te moje stare brzozy. Mam jeszcze szanse dosadzić tylko dwie małe (może kolejne Youngi). Nas strumykiem, kiedy wierzby mandżurskie kompletnie się rozpadną.
      Z ciekawością będę czekać na wpis o ściąganiu soku. Myślałam o tym, czy by nie spróbować, ale nie miałam odwagi. Może po Twoim artykule...

      Usuń
  2. Iza pięknie napisałaś o brzozach. Ja te drzewa uwielbiam za klimat i jakąś dziwną moc - pod brzozami chce się siedzieć. Mam więc 2 ławki - i ustawiłam je tam jakoś bezwiednie brzozy przyciągly. W moim małym ogrodzie jest ich 6 i niestety muszę w ryzach trzymać -trudno.
    Jak śmiecą to troszkę się irytuję ale co tam. Za to w marcu piję sok od 2 lat. Też tak robię że dziurkę zatykam potem kołeczkiem i z czasem nie widać. Problem jest z ilością soku bo aż tyle nie wypijam ile się uzbiera a przechowywać długo nie można albo nie wiem jak.
    pozdrawiam mira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba masz rację z tą dobra aurą, może to ma związek z ta ich jonizacją. Jak by nie było - człowiek dobrze się czuje w ich towarzystwie.
      Masz 6 dużych brzóz w swoim ogrodzie? To rzeczywiście musisz je trzymać w ryzach. chociaż to chyba trudne.
      Ah, ten sok... Chyba mnie, dziewczyny, skusicie, żeby spróbować. Może Pavanna Ci poradzi, jak go przechowywać.

      Usuń
  3. Podzielam twój zachwyt nad tymi delikatnymi i na pewno magicznymi drzewami ;)
    Brzóz mamy u siebie też sporo i świetnie się wpasowują w wiejską dzicz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie, jak ładnie u Ciebie wyglądają. One chyba wszędzie się ładnie wpisują, to tylko kwestia wyboru gatunku czy odmiany.
      Mimo, że często spotykam się z taką opinią, zawsze trudno mi uwierzyć, że ktoś może nie lubić brzóz.

      Usuń
    2. Ja mam wrażenie,że u nas ludzie wolą wtykać wszędzie tuje i robią to często kompletnie bezrefleksyjnie. Nie wiem skąd ta moda ? Brzozy nie dość, że piękne to rodzime :)

      Usuń
    3. Wiesz, tuje tworzą szybko zimozielone przegrody. A u nas wszyscy chcą się odgradzać. I są tanie. I są łatwym rozwiązaniem. Ale dysonans, jaki powstaje z tego w wielu miejscach, jest okropny.
      Nie lubię tego, ale rozumiem - kiedyś w Czasach Ignorancji także posadziłam tuje w żywopłocie. Jesteś bardziej świadoma, niż ja byłam.

      Usuń
  4. Temat tui każdy chyba przerabiał. Kiedy urządzałam ogród były to pierwsze moje sadzonki, które po 10 latach zostały usunięte, nie dlatego że brzydko wyglądały ale podobno nie są zbyt przyjazne dla ludzi. Brzozy to mój parasol przeciwsłoneczny. Posadziłam dwie szczepione-brodawkowate, a teraz w letnie dni celebrujemy pod ich konarami rodzinne posiadówki. Są tak gęste, że nawet deszcz nie daje im rady. Późną zimą przycinam pędy i stają się coraz piękniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei słyszałam, że są niezbyt dobre do gniazdowania ptaków. Gdybym dziś urządzała ogród od zera, nie sadziłabym w ogóle tuj. Dziś myślę, że wszystkie ich funkcje spełniają o wiele szlachetniejsze cisy, które mają ładniejszą zieleń i ładniej się starzeją. Swoje zostawiłam, tylko radykalnie przycięłam.
      Czyli przycinasz brzozy regularnie..? Ja chyba też muszę wobec tego przyciąć trochę Youngi.

      Usuń
  5. Izo z przyjemnością przeczytałam Twój opis brzóz. To także moje ulubione drzewa. Zakochałam się w nich jak byłam mała, malowałam tylko brzozy , nie wiem co za magia w nich jest, ale przyciąga i tak zostało do dziś. Mam szczęście, że u mnie też jest trochę brzóz na działce, niestety nie mam pojęcia jakie. Szkoda tylko, że mi je mężczyźni bez pytania popodcinali, taka firanka z gałązek jak u Ciebie, to cudo . U mnie jest mokro więc brzozy służą osuszaniu, fakt pod nimi ciężko rosną rośliny, ale dają radę. Muszę koniecznie nasadzić jakieś odmiany, te moje brzozy "zastane" są chude, długie, bo rosły w gęstym lesie , rzucają długie cienie. Przy każdym wietrze boję się o nie, kilka w tym roku wypadło właśnie przez wichury. DTJ1Dorota
    Cudowne zdjęcia jak zwykle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że nie spodziewałam się, że moja opowieść o brzozach wywoła tak pozytywny odzew. Bardzo się z tego cieszę. Masz rację - mają magię, urok, wdzięk, są piękne i bezpretensjonalne i tak mało wymagające...
      Wiesz, że u mnie też panowie przycinający drzewa zawsze mają zakusy na te dolne gałęzie? Już kilka razy cudem uratowałam. Nie rozumiem, jak można nie dostrzegać urody takich zielonych firanek.
      Dosadź jakieś brzozy u siebie, będą pasowały. Na pewno dobierzesz odpowiednią.

      Usuń
  6. a co to są te białe kuleczki? w sensie te długie patyczki zakończone białą kwiatową kulką? :) bo piekne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne chodzi Ci o czosnki olbrzymie (allium giganteum), tu rosną w odmianie Mount Everest i Mont Blanc. Bardziej popularne są jasnofioletowe. Dają świetny efekt na rabatach, polecam!

      Usuń