środa, 25 lutego 2015

STRUMYK

Charakterystycznym elementem mojego ogrodu jest strumień, dlatego też jego zdjęcie jest na stronie tytułowej mojego bloga.
Wypada więc od niego zacząć opisywanie tworzenia zakątków ogrodowych.
Ale przede wszystkim, prace przy nim rozpoczęły wielkie zmiany w ogrodzie, rozbudziły moją pasję, od tego momentu zaczęłam szukać pomysłu na swój ogród i wymyślać koncepcję całości.

Mój strumyk tak naprawdę jest rowem melioracyjnym – biegnie sobie na tyłach wsi i przechodzi przez mój ogród.  Czasem niesie więcej, czasem mniej wody.
Płynie w zagłębieniu, miejscami dość dużym i to dla jego urody jest minusem. Na szczęście miejscami brzegi są bardziej płaskie.

Fajnie, że rów nie idzie w linii prostej, tylko zagina się i to powoduje, że wygląda ciekawiej i bardziej naturalnie.

Początkowo był to po prostu rów zarośnięty chwastami.

woda płynęła wśród pokrzyw

niby trawa rośnie na stokach, ale jest i masa chwastów, zwykle wyglądało to gorzej, niż tu widać

W pobliżu domu nawet obsiałam stoki trawą, ale koszenie tego było praktycznie niemożliwe, więc wiadomo, jaki był finalny efekt.

Wreszcie dojrzała we mnie decyzja, żeby coś z tym zrobić i wykorzystać potencjał płynącej przez ogród wody. Grzechem byłoby tego nie zrobić.
Wiedziałam, że trzeba jakoś wzmocnić brzegi, zrobić jakieś mini tarasy, żeby deszcze nie spłukiwały ziemi ani wzbierająca sezonowo woda nie wypłukiwała roślin. Obawiałam się, że nie podołamy takim pracom inżynieryjnym we własnym zakresie i postanowiłam powierzyć to profesjonalistom. Szczególnie, że dom jest bardzo blisko, ok. 3 metry zaledwie.

W 2006 r. zaczęły się prace - brzegi oczyszczono i wyrównano.


strumień w ogrodzie
zaczynają się prace przy kształtowaniu brzegów

Ze względów finansowych zagospodarowaliśmy ok. połowy biegu strumienia, tę o najbardziej stromych brzegach. Dodam, że jest to jedyny fragment mojego ogrodu wykonany przez profesjonalną firmę.

budowa strumienia w ogrodzie
formowane są mini tarasiki

Wykorzystałam podkłady kolejowe, ułożone nieregularnie, aby linia brzegowa była nieco złamana.
Wzmacniały też niewielkie tarasy na różnych poziomach. Wykończenie stanowiły głazy i kamienie.

Dziś okropnie mi wstyd z powodu tych podkładów kolejowych... Wtedy jeszcze moja świadomość ekologiczna była żadna. Podkłady przez długi czas śmierdziały, szczególnie w upalny dzień, i wolę nie myśleć, ile szkód narobiły...
Teraz wyglądają naturalnie, nie mają zapachu, przesiaduję na nich żaby i jaszczurki, więc chyba woda i czas wypłukały z nich wszystko złe.

budowa strumienia w ogrodzie
są już pierwsze rośliny i nieszczęsny żwirek

Zauważacie na pewno czarną włókninę - odradzam jej stosowanie! Przerasta korzeniami i utrudnia prace pielęgnacyjne oraz wszelkie zmiany. Usunięcie jej po kilku latach to koszmar!
Bardzo żałuję, że została tam położona. Teraz w większości już ją wydarłam, z ogromnym trudem, złorzecząc przy tym okropnie.

Podkłady zostały uzupełnione dużymi kamieniami, co było dobrym pomysłem. Żwir wydawał się to być fajnym i naturalnym uzupełnieniem. Niestety, nie sprawdził się zupełnie!
Ładnie wyglądało to przez pierwsze lato. A potem, jak Kopciuszek, wybierałam niezliczone igły, które spadły z rosnących nad wodą sosen, listeczki i inne drobiażdżki. W kucki, na stromym miejscami zboczu, możecie się domyślić, co mruczałam pod nosem... W niższym rejonach zaś, podnosząca się okresowo woda nanosiła muł, porywała też kamyczki.
Żwir został więc usunięty, zostały grubsze kamyczki nad samą wodą, które przetrwały, spłukiwanie szlauchem.

Pojawiły się pierwsze rośliny.

budowa strumienia w ogrodzie
te kamienie nie będą potem takie czyściutkie

rów melioracyjny w ogrodzie
na razie skromniutko to wygląda...

rów melioracyjny w ogrodzie
ta część, ze względów finansowych, początkowo prawie nie zagospodarowana

rów melioracyjny w ogrodzie
prace ukończone, teraz trzeba czekać na rozrośnięcie się roślin


rów melioracyjny w ogrodzie
zmiana ogromna, chociaż na prawdziwe efekty trzeba poczekać

Od tamtej pory dosadziłam mnóstwo innych roślin, sporo wymieniłam, bo się nie sprawdziły, ale wiele z tamtych zostało i są teraz bardzo dorodne. 
Stopniowo w kolejnych latach zagospodarowywałam pozostałe odcinki brzegowe.

Wspomniałam, że strumyk płynie tuż przy domu i tarasie, więc chciałam, żeby słychać było plusk wody. Fachowcy zrobili więc małą fontannę. Między ustawionymi głazami ukryty jest wypływ wody, która pluszcze na kamieniach.

woda i kamienie
podoba mi się taki strumień wody

Tak to wyglądało na początku. Głazy wydawały się zbyt dramatyczne, jak na mój gust, ale z czasem rośliny się rozrosły i kamienie przestały dominować, zmieniły się proporcje.
Widać, jak istotnym czynnikiem jest w ogrodzie czas...

kamień w strumieniu
początek - zupełnie łyso, aż trudno uwierzyć, że wszystko zarosną rośliny

już trochę ładniej...


rośliny nad strumieniem
teraz rośliny muszę przycinać! kamienie utonęły w zieleni

Co do oczekiwanego dźwięku, wyszło bardzo dobrze. 
Efekt jest bardzo przyjemny, ale ponieważ to rów melioracyjny - woda niesie muł i różne brudy. Więc pompa (zanurzona w wiadrze, zakopanym w dnie rowu pod mostkiem) się zamula. I trzeba ją czyścić, niestety często. Piszę o tym, bo trzeba się z tym liczyć w takich warunkach, ale ja nie żałuję, uważam, że było warto.
Jednak ostatnio zastanawiam się coraz częściej, jak poprawić tę sytuację, ale nie mam na razie pomysłu.
Tak wygląda strumyk po zimie - widać, ile mułu woda przynosi.

strumień w ogrodzie
niezbyt ładny widok... wiosną brzegi są czyszczone

Ostatnim zagospodarowanym miejscem (w minionym sezonie) był fragment, w którym woda wpływa do ogrodu. Panuje tam cień, więc posadziłam paprocie i hosty.

strumień w ogrodzie
wlot strumienia na działkę - krata otwarta, bo zatrzymują się na niej brudy

hosty nad strumieniem
hosty i paprocie

drugi brzeg jeszcze trzeba zagospodarować

W tym roku minie 9 lat od rozpoczęcia prac przy rowie. Rabaty przy nim są bujne. W zależności od pory roku zmieniają wygląd. 
Brzegi łączą dwa zupełnie różne mostki.

roślinność nad strumieniem
wszystko się tak bujnie rozrosło
rośliny nad strumieniem, języczka
zaniedbana początkowo część strumienia już wygląda bardziej naturalnie
zagospodarowany rów melioracyjny
prawa, górna część rabaty zmieniła kształt, już nie jest prosta

rów melioracyjny w ogrodzie
wśród bujnej roślinności prawie nie widać wody...

Jeśli macie taki rów u siebie - warto nadać mu nowe oblicze!
Odkąd zdecydowałam się zagospodarować brzegi mojego, nazywam go strumykiem - o wiele ładniej to brzmi!
I ładniej wygląda!












26 komentarzy:

  1. Witam ponownie :) Zdjęcia świetnie pokazują jakie zmiany zaszły na przestrzeni tych 9 lat. Ostatnie zdjęcia przedstawiają moim zdaniem naprawdę doskonały zmysł doboru roślinności oraz aspekt jak wspomniane było w tekście, że w budowie ogrodu istotny jest czynnik upływu czasu. Gratuluję świetnej aranżacji strumienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, sama też lubię takie wspomnieniowe porównania - zawsze pojawia się satysfakcja, jak wiele się zmieniło na korzyść. I refleksja - bądź cierpliwa, za parę lat nie poznasz tego miejsca.
      Dziękuję za uznanie. W znacznym stopniu należy się Ewie N., która wykonała gros pracy.

      Usuń
  2. Tak wykorzystany "strumyk" w ogrodzie, jednoznacznie wskazuje na gust, wrażliwość i ogromną świadomość właściciela. Gratuluję efektu:) To niesłychana rzadkość, jedno z moich marzeń ogrodowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś tu mi się pokręciło z komentarzami...Sama swój usunęłam.
      Więc jeszcze raz: wiesz Justyno, że rów otrzymałam "z dobrodziejstwem inwentarza". Trzeba go było tylko zagospodarować. Jestem szczęśliwa, że goście doceniają efekty. Dziękuję!

      Usuń
    2. Większość ludzi z tym "dobrodziejstwem inwentarza" uważa go za utrapienie. My najwyraźniej - nie!
      Niedawno rozmawiałam z panem, który w końcu zobaczył w swoim zaniedbanym rowie potencjał;) czeka go dużo pracy, ale przecież warto!

      Usuń
  4. Witaj Izo,
    Twój strumyk zawsze był dla mnie wizytówką Twojego ogrodu - harmonijną, przemyślaną i dopracowaną w szczegółach. Piękną. W Twojej relacji podoba mi się to, że dzielisz się z nami swoimi przemyśleniami i przestrzegasz przed pewnymi błędami. Pokazujesz wszystko krok po kroku - super. Jak bardzo chciałabym mieć Twoją konsekwencję... I pomysł na zagospodarowanie mojej " wielkiej dziury na wodę" która ma stać się oczkiem ze strumykiem...już od kilku lat...
    No cóż, nie każdy dojrzewa ogrodowo tak szybko jak Ty, ale Ty nam pomagasz bo dzielisz się z nami swoim doświadczeniem ...
    A...pozdrawiam zimowo, bo u mnie biało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że moje doświadczenia mogą się przydać. Temu m.in. służy pisanie bloga.
      Wiesz, czasem lepiej, żeby pomysł "się uleżał", zwykle wychodzi to późniejszej realizacji na dobre. Więc nie martw się swoim oczkiem i strumykiem - przyjdzie jego czas i będzie, jak sobie wymarzyłaś.
      Nie powiedziałabym, że szybko dojrzałam ogrodowo, długo przecież szukałam pomysłów i inspiracji i nadal to robię. Z realizacją też idzie wolniej niż bym chciała, jak to często bywa - brakuję pieniędzy.
      Chyba musimy sobie przypomnieć jedną z podstawowych cnót ogrodnika - cierpliwość.

      Usuń
  5. Znałam ostatnie zdjęcia - widok bajeczny , uświadamiasz ile pracy trzeba ponieś aby tak było ale warto ! ja żałuję nie mam takiego wyzwania buu

    mira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszczęściło mi się z tym strumykiem, rzeczywiście. Mieliśmy dwie działki do wyboru - tę naszą i drugą dalej od drogi (byłoby ciszej) i bliżej lasu. Przypadła nam ta i dobrze się stało.
      Efekty naszej pracy w ogrodzie widać po latach, na pewno sama to obserwujesz u siebie. To bardzo budujące.

      Usuń
  6. Wiem,ile pracy kosztuje Cię strumień - pamiętam zdjęcia ogrodniczki pracującej przy czyszczeniu tego strumienia wiosną. Jednak uważam, że warto, zawsze warto wykorzystać to, co mamy i nie wadzić się z naturą, Sadzić to, co dobrze u nas rośnie, nie "męczyć" roślin wymagających szczególnego traktowania, gdy tego nie potrafimy lyb nie mamy czasu. Zrozumiałe,że chcemy mieć wyjątkowe rośliny, czasem kupujmy oczami, ale w końcu dojrzewamy ..... albo i nie ;).
    Pozdrawiam, El..si.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemność czyszczenia strumyka jeszcze przede mną, zabiorę się za to dopiero jak się zrobi naprawdę ciepło .
      Masz rację, że warto doceniać i wykorzystać to, co mamy. I nie tylko w sprawach ogrodowych. O ile byśmy byli wtedy szczęśliwsi... Ale to trudna sztuka. Wiem, bo sama mam z tym kłopoty.
      W ogrodzie staram się współpracować z naturą. Sadzenie tego, co dobrze u nas rośnie, jak napisałaś, bardzo ułatwia pielęgnację i zmniejsza ilość problemów.
      Ale czasem warto próbować - np. hosty i hortensje, lubiące dość wilgotne podłoże, czują się u mnie bardzo dobrze. Przynajmniej tak mi się wydaje...

      Usuń
  7. Piękny efekt, strumyk naprawde godny podziwu. Obawiam sie tylko, że może być zbyt absorbujący. Jeśli jest naturalny ciek, to chyba nie ma potrzeby nakładania ani włókniny, ani folii. Łatwiej później o jakieś korekty nasadzeń lub inne poprawki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Marcinie.
      Kłopotliwe jest czyszczenie strumyka, bo woda niesie dużo mułu. Trzeba to robić co roku. Ale na co dzień nie ma problemu.
      Co do folii i włókniny masz całkowitą rację! Robili to fachowcy, zapewne po to, żeby żwir i kamienie nie wchodziły w dno. Niewiele to dało, bo piasek niesiony przez wodę i tak wszystko przykrył. A włóknina na brzegach to koszmar, uniemożliwia wszelkie prace ogrodnicze, jak napisałeś. Gdy strumyk był robiony, nie miałam pojęcia o tych sprawach, nie zgodziłabym się na położenie. Teraz zresztą wszystko już powyrywałam.

      Usuń
  8. Witam serdecznie Pani Izo, przede wszystkim serdecznie gratuluje Pani przepieknego ogrodu !!! :). Mam u siebie na dzialce taki rów melioracyjny, ktory jest duzym utrapieniem i jak do tej pory nie mialam zupelnie koncepcji co z nim zrobic, az do teraz kiedy zobczyłam jak pieknie Pani poradzila sobie z takim rowem i zrobiła z niego prawdziwe cudo :). Poniewaz pracujemy z mezem od rana do nocy nie jestesmy w stanie zrobic tego sami. Czy moglabym Pania prosic o informację kto pomógł Pani w zagospodarowaniu tego strumyczka? Ewentualnie czy moglaby Pani napisac jakie byly poszczegolne etapy prac, moze uda mi sie znalezc kogos z okolicy (Halinów pod Warszawą), kto pomoglby mi to zagospodarowa. Na zdjęciach nie widze dobrze czym zabezpieczone są brzegi? Czy to są podkłady kolejowe? Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam Malgosia (malgorzatz.gawor@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam serdecznie Pani Izo, przede wszystkim gratuluję przepięknego ogrodu, a w szczególności przepieknie zagospodarowanego strumyka :) Mam do Pani prośbę, mam na swojej dzielce taki przeplywający rów melioracyjny, ktory jest moją zmorą i najchetniej bym go zasłoniła, ale natknelam sie na zdjęcia Pani ogrodu i to co Pani zrobiła ze swoim strumykiem oczarowało mnie. Chciałabym na wzór tego co zrobiła Pani zagospodarowa swoją "małą rzeczkę". Mam prosbę, czy byłaby Pani tak miła i podała namiary na firmę, która pomagała Pani przy tych pracach? Niestety pracujemy z mężem od rana do nocy i nie damy rady upora się z tym sami. Czy to bardzo drogie przedsięwzięcie ? Co poza geowłókniną i małymi kamyczkami w Pani opinii nie było najlepszym rozwiązaniem i co ewentualnie zmieniłaby Pani gdyby robiła to Pani od początku? Jakie rośliny najlepiej tam posadzi miejąc na uwadze, że strumyk przy roztopach czasami przypomina bardziej rwącą rzekę i woda nanosi wszystko co możliwe? Bedę bardzo wdzięczna za wszelkie Pani uwagi i podpowiedzi :). Pozdrawiam serdecznie Małgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie!
      Cieszę się, że kolejna osoba zamieni swój kawałek rowu melioracyjnego w wyjątkowy zakątek ogrodowy.
      I tu przypomniała mi się jedna ważna rzecz – zagospodarowanie rowu, umocnienia brzegu i obsadzenie roślinami nie może utrudniać przepływu wody!
      Kiedyś miałam u siebie komisję z gminy, która kontrolowała sytuację. Uznano, że wszystko jest ok.
      Warto zwrócić uwagę, żeby kształt rabaty na brzegu nie powtarzał linii rowu. Wtedy nie wygląda to naturalnie, tym bardziej, że zwykle rów biegnie prosto.
      Co bym jeszcze zmieniła..?
      Poszukałabym zamiennika podkładów kolejowych. Co prawda, swoją rolę spełniły i są w dobrym stanie do dziś, ale to bardzo nieekologiczne rozwiązanie. Można znaleźć inny sposób wzmocnienia zbocza czy zrobienia mini tarasów dla roślin. U mnie są to, niestety, podkłady i duże kamienie.
      Trudno mi radzić w kwestii roślin, zależy to od stylu ogrodu i ilości płynącej okresowo wody.
      U mnie poziom wody podnosi się o 30-50 cm. Czasem przez 2 dni wszystkie dolne rośliny są pod wodą. Jakoś żadne nie wypadły.
      Najniżej (ale nie w wodzie) rosną hosty, bodziszki, epimedia, języczki, trzykrotka, irysy pseudacorus, kaczeńce, pełniki, turzyca muskegońska.
      Może jeśli woda okresowo staje się rwącą rzeką, na dole położyć głównie kamienie, poprzerastane np. kaczeńcami? Ale fachowiec na pewno znajdzie dobre rozwiązanie.
      Etapy prac są widoczne na zdjęciach. Nie widać tylko rozkładania instalacji do fontanienki. Na dnie został wykopany dół, tam jest pompa, od której prowadzi ukryta rurka do wylotu wody.
      Wiosną dolna część brzegów jest cała pokryta naniesionym mułem. Jak pisałam, co roku trzeba to oczyścić, pokażę relację z tego zajęcia w maju. To są, niestety, minusy naturalnego cieku wodnego.
      Namiary na firmę przesyłam mailem. Trudno powiedzieć, czy to droga usługa. Dla mnie była droga, dlatego firma nie wykonywała całości. Ale to było w roku 2006.Wszystko zależy od długości rowu, jego nachylenia, no i zakresu prac.

      Usuń
    2. Wysłałam maila na adres malgorzata.gawor@wp.pl - zmieniłam literkę "z" na "a" w słowie : malgorzata, inaczej list nie przechodził. Mam nadzieję, że wiadomość doszła.

      Usuń
  10. Tamaryszku, ten strumień mnie do Ciebie ściągnął. Cudowny. Ogród też i Twoja wrażliwość ogrodnicza zapisana w tej formule bloga. Serdecznie pozdrawiam, Pszczelarnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że do mnie trafiłaś, Pszczelarnio! Dziękuję za miłe słowa.
      Pasja ogrodnicza przewartościowała moje poglądy i otworzyła oczy na wiele spraw.
      Nie chcę walczyć i dominować, ścigać się czy robić czegoś na siłę. Myślę, że piękniej jest żyć w harmonii z naturą, a przynajmniej próbować.

      Usuń
  11. Strumyk świetny, jak i cały ogród:) Z przyjemnością przeglądam bloga.
    Sama mam podobny strumyk i od lat nie mogę się za niego zabrać, ale zmobilizowałaś mnie. Pierwsze prace już się zaczęły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszą mnie bardzo wyrazy uznania od tak doświadczonej blogerki.
      Mam nadzieję, że pokażesz u siebie, jak zmienia się Twój strumyk, bardzo jestem ciekawa.
      Może teraz masz ułatwioną pracę, bo pewnie płynie mało wody. U mnie od miesiąca nie ma jej wcale!

      Usuń
  12. Tak, wody jest mało, praktycznie wysechł. Ma to zaletę, bo mam tam okropną glinę i przy tej suszy była jedynie lekko wilgotna co pomogło przy usuwaniu wieloletnich chwastów. W czwartek zaczynamy równanie i układanie płyt na dnie, niestety kamieni nie mogę położyć.
    U mnie jeszcze rosną ogromne osiki, które chciałabym wymienić na inne drzewa. Ale to już raczej temat na przyszły sezon:) Na pewno jakiś czas te prace potrwają bo czasu mam niewiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zagospodarowanie strumyka, wymiana drzew... Będzie wielka zmiana w ogrodzie! Trzymam kciuki za udaną realizację.
      U mnie dwa dni padało, a wody nadal nie ma. Liczę, że uda mi się zrobić zejście do wody z kamieni (rodzaj schodków), zanim zacznie płynąć. Będzie łatwiej wynosić muł przy czyszczeniu.
      Powodzenia!

      Usuń
  13. Ja cały czas zwiedzam ogród i dostrzegam podobieństwa w realizacji Twojego ogrodu i mojego. Uczymy się na błędach. Ja swój staw (naturalny i olbrzymi) kopałam dwa razy. Wykładzinę rozłożyłam na rabatach i przykryłam korą. Wysiały się brzozy, których korzenie biegną po wykładzinie, kora się rozłożyła, powstała piękna leśna ziemia i chwasty szaleją. Nie mam jak się pozbyć tej wykładziny:) Tak i Tobie nie sprawdziła się w strumieniu. Strumień wygląda zjawiskowo, wspaniale, że zobaczyłaś w nim potencjał. Cudownie zagospodarowany roślinnością.
    Idę dalej zwiedzać i poznawać historię ogrodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak... z tą włókniną to sam kłopot. Namordowałam się okropnie, usuwając ją po latach.
      Według mnie można ją położyć tylko na sezon, max dwa, jeśli np. nie starczy pieniędzy na rośliny do obsadzenia przygotowanej rabaty. I to w kawałkach, żeby było potem łatwiej usunąć. Ale czy jeśli tworzymy ogród, nie szkoda na nią pieniędzy..? Można kupić kilka roślin choćby... A rabaty tymczasowo zabezpieczyć tekturą, którą też, jeśli kogoś razi, można przysłonić ściółką.
      Cieszę się, że strumyk się podoba!
      Nie wiem, jak Ty, ale ja, zaczynając przygodę z ogrodem, byłam kompletnie "zielona" i teraz okropnie denerwuje mnie, że tylu kłopotów mogłabym uniknąć.
      Samo uczenie się, nawet na błędach, jest fajne w ogrodzie. Zwykle nikt cię nie ocenia, nie ma presji, rośliny tylko wołają o opiekę, a nie są surowymi sędziami. Ogród jawi mi się jako bezpieczna przystań.

      Usuń