czwartek, 15 października 2015

KWITNĄCE PNĄCZA


kwiaty nasturcji
nasturcja
 
Ostatnio opublikowany, obszerny artykuł, poświęcony zarastającemu mój ogród bluszczowi, po prostu zmusił mnie do pokazania bardziej kolorowych pnączy, które przecież także u mnie rosną.

Najstarsze są wiciokrzewy – Browna odmiana Dropmore Scarlet oraz pomorski odm. Graham Thomas. Rosną na wspólnej kracie na wschodniej ścianie domu.
Od niedawna zaczęłam je przycinać (wcześniej się bałam, głupia...), co dobrze wpłynęło na ich pokrój i ładniej kwitną.
Dropmore Scarlet denerwuje mnie co roku, bo jest atakowany przez mszyce, co oczywiście szkodzi kwitnieniu. A ja staram się nie pryskać...

lonicera Browni Dropmore Scarlet
wiciokrzew Browna Dropmore Scarlet

lonicera periclymenum Graham Thomas
wiciokrzew pomorski Graham Thomas
 
Od dawna mam też hortensje pnące (teraz chyba 4 sztuki), a niedawno pojawiła się przywarka (puszczona na sosnę). Bardzo dobrze sprawdzają się w ogrodzie i obficie kwitną.
 
hydrangea petiolaris
hortensja pnąca w Białym Ogrodzie
 
Powojników, które bardzo mi się podobają, długo nie sadziłam u siebie, zdając sobie sprawę, że nie będą u mnie miały sprzyjających warunków (kwaśna, sucha gleba). Ponieważ jednak moja sympatia do nich wzrastała, postanowiłam spróbować.
 
Resztka rozsądku spowodowała, że kupuję tylko powojniki określane przez Szczepana Marczyńskiego jako łatwe i niewymagające, na szczęście Mistrz publikuje na swojej stronie taką listę, co dla mnie jest bezcenne. Tak więc mam sporo powojników botanicznych i viticella, a z wielkokwiatowych tylko te łatwe.
Niektóre świetnie się odnalazły w moim ogrodzie, inne radzą  sobie (tzn. kwitną, ale nie jest to ściana kwiatów, jak widuję na zdjęciach), z innymi jest gorzej.

Zaczęłam od powojnika mandżurskiego, został puszczony na wielki płożący jałowiec –  i okazało się, że radzi sobie doskonale! Co rok masa drobnych kwiateczków jest bardziej obfita. Jako jeden z nielicznych rośnie w pełnym słońcu.

clematis z grupy flammula recta
powojnik mandżurski (bylinowy)
 
O Albina Plena i Summer Snow (czyli Paul Farges) wspominałam ostatnio. Radzą sobie jako tako, mają trudniejsze stanowiska.
 
Clematis aromatica i posadzony z nim wielkokwiatowy Polish Spirit są młode, ale wiążę z nimi duże nadzieje, bo rosną przy tarasie. W tym roku byłam z nich zadowolona.

clematis Polish Spirit
powojnik Polish Spirit
 
Na kracie od frontu pną się od 2014 r. clematis viticella Julia Correvon i wielkokwiatowy Niobe. Mają dużo słońca i dobrą ziemię, liczę, że staną się ozdoba tego miejsca latem. W tym roku wyglądały zupełnie dobrze. Julia miała kwiaty do ostatnich przymrozków i prawdą jest, że kwitnie cały sezon.
 
clematis Julia Correvon
kwiaty Julii Correvon

powojnik viticella Julia Correvon
 
Niobe ma niesamowity kolor, jaśniejący stopniowo i aksamitną fakturę.
 
clematis Niobe
powojnik Niobe

 
Pisałam o bluszczu, że jest uniwersalny ze względu na funkcje. To samo dotyczy innych pnączy.
Moje powojniki np. wspinają się na stare, niskie i szerokie iglaki.

clematis Huldine
powojnik Huldine na jałowcu

clematis Huldine
Huldine ma perłowe kwiaty
 
Pną się po kratach, ustawionych na rabatach lub na ścianie domu (powojniki, hortensje, wiciokrzewy).
 
clematis John Huxtable
John Huxtable
clematis Toki
Toki
 
Dwa powojniki John Huxtable puściłam na  kalinę w Białym Ogrodzie, żeby po zakończeniu jej kwitnienia to miejsce wyglądało atrakcyjnie. Radzą sobie, ale mają trochę za mało światła.
 
clematis John Huxtable
John Huxtable na kalinie
 
Przywarka  i 2 clematisy Hagley Hybrid wchodzą na sosny. Tę odmianę powojnika uważam za terminatora!
 
clematis Hagley Hybrid
kwiaty Hagley Hybrid w kolorze zgaszonego różu
 
Cóż jeszcze mogę powiedzieć o moich powojnikach?
Te określane w opisach jako znoszące każdą wystawę, w moim cieniu nie buchają kwiatami, tylko radzą sobie, jak ja to określam.
W sumie mam teraz 20 sztuk, z tego jeden chyba padł w tym roku ( Lemon Dream), a Jan Paweł II nie kwitnie już kolejny sezon, więc pewnie wyleci z ogrodu.
Najbardziej dorodne z wielkokwiatowych są Hagley Hybrid i Guernsey Cream, polecam!
Kilka innych dobrze się zapowiada.
Generalnie co do powojników, to będę jeszcze próbować. Większość wygląda nieźle, ale są młode, a podobno urody nabierają z czasem. Chociaż na spektakularne, książkowe kwitnienie nie liczę u siebie.

Uwielbiam pnącza, na pewno będę dosadzała ich więcej w ogrodzie!
A moim marzeniem jest powojnik Rooguchi o wytwornych, małych dzwoneczkach.

P.S.
Niestety, skasowałam niechcący (!!!) cały folder z letnimi zdjęciami – mam tylko jakieś zeszłoroczne, albo jesienne. Rozpacz w kratkę. Dlatego zdjęcia są trochę byle jakie.

Na do widzenia - winobluszcz - o tej porze roku też kolorowy, który bujnie rośnie w każdych warunkach.

jesienna barwa winobluszczu pięciolistkowego
winobluszcz pięciolistkowy na płocie i dachu szopy

20 komentarzy:

  1. Izo, przeczytałam o Twoich powojnikach i jak zwykle dużo cennych informacji.
    Ja mam raptem 4 -5 szt, kwitną, jak to nazwałaś jako tako, Jan Paweł II - 3 sezon nic.
    U mnie też sucho i ciemno dla powojników, a do tego łapią jakieś choroby i zamierają, brązowieją.
    Koniecznie muszę zajrzeć do Mistrza, poczytać, może jakieś terminatory do siebie znajdę.
    Winobluszcz cudowny, pięknie przebarwiony, do Niobe i John Huxtable już zapałałam miłością:)). Pozdrawiam cieplutko DorotaDTJ1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio bardzo lubię powojniki, ale mam z nimi małe doświadczenie. Wygląda na to, że Jan Paweł jest jednak bardziej wymagający, skoro też u Ciebie się nie sprawdza. Słyszałam też od innych osób o kłopotach z nim. Chyba go wymienię na inny.
      Z Twojego opisu wynika, że masz kłopot z uwiądem powojników. Polecany preparat na tę chorobę to Switch. No i profilaktyka. Na pewno osłabione powojniki łapią tę chorobę częściej. U mnie Julia Correvon i Niobe w pierwszym sezonie po posadzeniu oba miały uwiąd. Następnego roku od wiosny dostały mieszankę naturalnych nawozów i nadmanganian i było zdecydowanie lepiej.
      Jeśli masz warunki niesprzyjające powojnikom i chcesz mimo wszystko je posadzić, poczytaj u Marczyńskiego i wybieraj tylko te silne. Z nimi będzie większa szansa. Ale i tak pewnie będą wymagać większej uwagi niż rośliny dostosowane do środowiska ogrodu.
      Powodzenia!

      Usuń
  2. Uwielbiam powojniki. W starym ogrodzie miałam ich bardzo dużo. W nowym trochę się boję, bo tu mamy szczery piach i strasznie sucho. Jeden z powojników przeniosłam ze starego ogrodu do nowego i na razie ma się tu bardzo dobrze... No, ale nie chcę zapeszyć. W tym sezonie posadziłam też gatunek bylinowy 'Cassandra', który urzekł mnie zapachem i późnym, jesiennym kwitnieniem. Ciekawe, czy będzie chciał u mnie rosnąć...? Może też go masz, Tamaryszku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie Cię rozumiem, u mnie są podobne warunki glebowe i jeszcze kwaśno. Jednak sympatia do powojników spowodowała, że próbuję. Staram się dobrze przygotować im miejsce i potem dobrze odżywiać. Cały czas także pracuję nad poprawą jakości gleby w całym ogrodzie. Cassandry nie znam, ale poczytam u Marczyńskiego, może i mnie się spodoba. Bylinowe są mniej kapryśne niż wielkokwiatowe, więc pewnie da sobie radę, na pewno przecież dbasz o niego.

      Usuń
    2. Niestety u mnie też jest za sucho na powijniki. Co kupię to strace. Ale mam jeden super rozrastający się jako zadarnienie. Toje godne pozazdroszzcenia.

      Usuń
    3. Trzeba szukać, mam nadzieję, że są wśród nich takie, które poradzą sobie na dłuższą metę w bardziej suchych miejscach. Bo po 2 latach trudno wyciągać wnioski o urodzie roślin, które potrzebują przecież czasu. Postanowiłam, że jeśli będą wegetować, oddam je w lepsze ręce.
      A jaka to odmiana sprawdza się u Ciebie tak dobrze jako okrywowy?

      Usuń
  3. Spróbuj dosadzić odmianę "Błękitny Anioł' Franczaka z 1988r. Rośnie u mnie i kwitnie co roku niezawodnie, ma jasnobłękitne duże kwiaty, kwitnie całe lato.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o pięknym kolorze tego powojnika. Poza tym jakoś mam więcej zaufania do starych odmian. Wieloletnie doświadczenia z odmianą dają przecież większe gwarancje i lepsze rokowania do prób w moich trudnych warunkach. Poszukam dla niego miejsca u siebie, dzięki!

      Usuń
  4. Moja droga. Twój ogród wygląda jak dzieło profesjonalnego projektanta. Również kocham zieleń i sama projektuję swój ogród od 15 lat, udoskonalając to i owo. Gratuluję inwencji twórczej i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O... bardzo dziękuję za taka opinię! Ogród jest moją pasją i daje mi wiele radości, jednocześnie kierując zainteresowania w nowe rejony. Lubię czytać o projektowaniu ogrodów, trochę się nauczyłam i staram się to wykorzystać w ogrodzie. Ale jednocześnie przez to mam świadomość, co jest złe i jakie błędy popełniłam. A często tego nie można już naprawić. I wtedy się martwię i wolałabym nie widzieć tych usterek. Bo przecież lepiej, by tworzenie ogrodu było samą radością.
      Uszczęśliwiają mnie pochwały moich czytelników. Jednak cały czas wiem, jak wiele jest jeszcze niedoróbek. Może i dobrze - mam pole do popisu na następne lata!
      Mam nadzieję, że znajdę w internecie Twój ogród, ciekawa jestem jak wygląda Twoja ukochana, zielona przestrzeń. Pozdrawiam!

      Usuń
  5. U mnie w ogrodzie jest też dużo clematisów i większość, jak u Ciebie, pnie się po świerkach czy jałowcach. Niestety nie pamiętam ich nazw. Kiedyś skrupulatnie zapisywałam, a obecnie już tego nie robię. Ale chyba odszukam swoje zapiski, bo pozazdrościłam Ci znajomości gatunków:) Ostatnio mąż zrobił mi kilka wieżyczek drewnianych, na które puściłam część róż i clematisów.. Wygląda to ładnie, jak w angielskich ogrodach. A' propos angielskich ogrodów, to Twój biały wypisz wymaluj przypomina mi skrawek jak widziałam w Anglii, sadzawka też mi przypomina te klimaty. Przecudny ogród.
    Już jestem stałym bywalcem i siadam na ławeczce w białej częsci , rozkosznie:)
    Pozdrawiam, Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, Aniu, że nie pamiętasz nazw swoich powojników... Chętnie bym skorzystała z Twoich doświadczeń. Wiem, że u mnie powojniki mają trudno, dlatego te silne są na wagę złota. Ja z kolei uwielbiam notować! Mam wielką Księgę Ogrodu, gdzie notuję wszystko co mam i co chcę mieć, także doświadczenia.
      Jestem wielbicielką angielskiej sztuki ogrodowej i rzeczywiście wspomniane przez Ciebie części mojego, powstały z inspiracji ogrodami z Anglii. I bardzo się cieszę, że udało mi się przenieść do siebie nastrój tamtych ogrodów, o tym marzyłam!
      Drewniane wieżyczki na kwitnące pnącza to wspaniałe, klasyczne rozwiązanie. Muszą pięknie wyglądać u Ciebie, będę szukać na blogu.
      Dziękuję za ciepłe słowa!

      Usuń
  6. Gratuluję ogrodu. Jesteś amatorką - profesjonalistką. Naprawdę pięknie wszystko wygląda. To nie jest kit, ponieważ sama od 15 lat udoskonalam moje zaplecze ogrodnicze, więc widzę u Ciebie smak i wyczucie. Pozdrawiam. A co do powojników i Jana Pawła nie jest on szczególnie wymagający. U mnie z roku na rok czuje się coraz lepiej, chociaż ja jestem leniuszkiem i nie chucham na niego za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz dziękuję za tyle dobrych słów o moich dokonaniach!
      Zaciekawiłaś mnie tworzonym przez Ciebie ogrodem, na pewno go odwiedzę.
      A Janowi Pawłowi chyba się u mnie nie podoba... Ma u stóp duże paprocie, dużo światła, ale widać to mu nie wystarcza. Dobrze, że u Ciebie jest piękny. Pewnie masz lepsze warunki w ogrodzie, skoro tak jest nawet bez wielkich zabiegów.

      Usuń
  7. My mamy na razie dwa powojniki ale daleko im do Twoich cudeniek ;) Ja kocham szalenie nasturcje, zawsze wysiewam je gdzie popadnie - byle jak najwięcej ! U nas już ściął je mróz niestety, a szkoda, bo właściwie dopiero się rozkręcały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wiesz, wybrałam najładniejsze zdjęcia, moje powojniki naprawdę nie są imponujące. Ale mam nadzieję, że choć w części będą.
      Nasturcje mają niesamowity wdzięk i urok. Do Twojego ogrodu pasują mi doskonale. U siebie też zawsze staram się mieć ich trochę. Jako jedyne jednoroczne z siewu mi się udają. Ciekawa jestem, czy masz je przy warzywniku?

      Usuń
    2. Muszę i ja spróbować gdzieś wcisnąć nasturcje przy warzywniku.

      Usuń
  8. Naprawdę imponujące powojniki. Widać, że masz do nich rękę :) U mnie dość średnio rosną, jedynie Bill mackenzie szaleje. Reszta chyba ma zbyt wietrzne stanowisko. A powiedz, stosujesz jakieś nawozy do powojników?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowo, ale powojniki dotychczas nie były imponujące, po prostu może zdjęcia ładne. Jedyny, który szaleje i który nie choruje, to mandżurski. W tym roku też tak będzie.
      Jednak zauważyłam, że trzeba im czasu - w tym roku żaden (odpukać!) nie choruje i rosną bardzo bujnie, pięknie zaczęły kwitnąć (Julia Correvon, Niobe, Guernsey Cream i inne też). Więc może będą imponujące!
      Jako nawóz stosuję autorską mieszankę ogrodniczki Mufki - po 2 garście obornika granulowanego i dolomitu plus po 1 garści popiołu i wiórków rogowych, wiosną.

      Usuń