Taki prawdziwy początek to był wtedy, gdy zaczęłam marzyć o własnym domu. Nigdy tego nie chciałam, byłam „blokowym” człowiekiem od zawsze, posiadanie domu kojarzyłam tylko z wiecznymi wydatkami i kłopotami.
Na ten temat miałam przynajmniej zdecydowaną opinię, bo ogród to nawet nie pojawił się w mojej głowie.
I pewnej nocy na wakacjach miałam sen – słowo daję! - że mieszkam w domu wśród pól... wychodzę na ganek... i jestem taka szczęśliwa...
I z tym uczuciem się obudziłam. I już wiedziałam,że chcę tak mieszkać.