poniedziałek, 9 lipca 2018

ZESPÓŁ PAŁACOWO-OGRODOWY W ROGALINIE

W trakcie tegorocznego zjazdu ogrodników odwiedziłam Kórnik i Rogalin, a dotychczas nigdy tam nie byłam.
Kórnik z XIX-wieczną rezydencją Działyńskich niezbyt mi się spodobał. Sam park ładny, chociaż według mnie, z niewykorzystanym potencjałem, pewnie z powodów finansowych.
Zasoby botaniczne arboretum trudno mi oceniać, ale jest to najstarsza i jedna z bogatszych w kraju kolekcji roślin drzewiastych. Dla miłośników drzew i lilaków (wielka kolekcja tych krzewów) to wymarzone miejsce.

Park w Rogalinie
dąb Rus w Rogalinie ma ok. 520 lat!

Dużo ciekawszy wydał mi się Rogalin.
Rezydencja Raczyńskich jest starsza, okazały pałac pochodzi z XVIII w. Stateczna i szlachetna siedziba stanowi czołowy przykład architektury rezydencjonalnej w Polsce.
A najważniejsze, że to cenny przykład całego założenia pałacowego - układu przestrzennego zabudowań pałacowych i ogrodów, powiązanych z naturalnym krajobrazem. Przetrwało ono do dziś w pierwotnym kształcie.

Mimo, że ogrody nie są w idealnym stanie, każdy odwiedzający może sobie wyrobić wyobrażenie, jak w XVIII w. wyglądało ogrodowe otoczenie arystokratycznej siedziby w Polsce. Gdzie wypoczywano, spacerowano i przyjmowano gości.

Warto wspomnieć na marginesie, że z Rogalinem i rodem Raczyńskich wiąże się kultywowana przez kolejne generacje bogata tradycja mecenatu kulturalnego.

Pałac w Rogalinie mi się podoba, zbudowano go w XVIII w., w stylu rokokowo-klasycystycznym.

Ogród w Rogalinie
szlachetna bryła pałacu i formalny ogród francuski z topiarami


Z jednej strony pałacu, kasztanowa aleja prowadzi na wzgórze, gdzie znajduje się neoklasycystyczna kaplica z XIX w. (podobno będąca kopią rzymskiej świątyni z Nimes, ale dla mnie nijak się ma do pierwowzoru, którym parę lat temu się zachwycałam).
W kaplicy znajduje się mauzoleum rodu Raczyńskich.

Park w Rogalinie
malowniczy widok z końca alei, której większość zajmuje parking


Przed pałacem utworzono wielki, reprezentacyjny dziedziniec, za rezydencją zaś - ogród w stylu francuskim. Taki układ rezydencji jest typowy dla tego okresu.

Ramy ogrodu wyznaczają strzyżone szpalery grabowe.
Z tego, co się zorientowałam, większość ogrodników nie lubi formalnych ogrodów w stylu francuskim czy ogrodów włoskich. Warto jednak pamiętać, że chociaż nie wzbudzają w nas takich wzruszeń, jak kwitnące rabaty bylinowe, wiele wzorów z nich czerpiemy.
Np. regularnie cięte żywopłoty (w Rogalinie grabowe, a w naszych ogrodach cisowe czy z żywotników, ale graby też, na szczęście, się pojawiają).
Sama idea dzielenia przestrzeni (także tej z "rozwichrzonymi" roślinami) przez formalne struktury z żywopłotów, wywodzi się właśnie z ogrodów francuskich i włoskich (tu przedstawiłam barokowy ogród z Pragi). Zachwycając się np. ogrodami angielskimi, w których zabieg ten jest powszechnie stosowany, warto o tym pamiętać.

Ogród w Rogalinie
niektóre żywopłoty grabowe kryją takie cieniste tunele, które zapewniały przyjemny spacer w upalne dni


Oryginalnym elementem ogrodu w Rogalinie jest kopiec, czy też rodzaj piramidy schodkowej (zw. Parnas), z którego dawniej rozpościerał się widok w kierunki rzeki Warty (dziś zasłaniają go drzewa).
Niestety, z powodu upałów, trawniki porastające jego zbocza były wyschnięte, co psuło wrażenie.

Obok znajdują się, zamknięte strzyżonymi żywopłotami, owalne gabinety, szkoda, że bez ławek i fontanny. Możemy obserwować jedynie samą strukturę.

Akcentami, uzupełniającymi kompozycję ogrodu, są kamienne wazony i rokokowe posągi bóstw.

Ogród w Rogalinie
w głębi Parnas, ogród służył do spacerów i kontemplacji


Dawny zwierzyniec (czyli ogrodzony obszar leśny, gdzie utrzymywano zwierzynę łowną), przylegający do rezydencji, przekształcono w park krajobrazowy.
Dziś pozostał zaledwie fragment istniejących tu niegdyś rozległych lasów (27 ha z 300 ha). Ale jest to jedno z największych, naturalnych skupisk wiekowych dębów w Europie.

I to właśnie dęby z rogalińskiego parku przyciągają tu rzesze turystów.

Park w Rogalinie
dęby robią duże wrażenie, tu dąb Lech, który rośnie od XVI wieku


W Rogalińskim Parku Krajobrazowym oglądać można 860 dębów, uznanych za pomniki przyrody. Większość z nich to dęby szypułkowe.

Najsłynniejsze to: „Lech”, „Czech” i „Rus”, rosnące w parku, otaczającym pałac. Ich wiek szacuje się na 480 - 590 lat.
Na zdjęciu powyżej jest dąb Lech, którego pień ma obwód 6,70 m.
Czech (7,30 m obwodu) jest martwy od 1992 r., ale opiekunowie parku zadbali o kontynuację rodu, na zdjęciu niżej widać jego potomka i następcę, na razie skromniutkich rozmiarów.
Największy i w najlepszej kondycji jest dąb Rus (ponad 9 m obwodu!), który ma dobrze ponad 500 lat.
Imponująca jest również rosnąca blisko "braci" lipa Grażyna.
Przyznaję, że w towarzystwie tych wiekowych drzew czułam się wyjątkowo. Życzę im kolejnych stu lat życia!

Park w Rogalinie
dąb Lech i jego młody potomek

Park w Rogalinie
dąb Lech, a po prawej lipa Grażyna, szkoda, że nie widać jej w całej okazałości


Park w Rogalinie
dąb Rus, zdjęcie nie oddaje jego majestatu i rozmiarów, niestety


Dęby szypułkowe to potężne drzewa, dorastające do wysokości kilkudziesięciu metrów. Żyją najdłużej z krajowych drzew liściastych.
Oczywiście, po pewnym czasie niszczeją i zamierają. A z ich ochroną wiążą się pewne kontrowersje.

W drzewach żeruje bowiem kozioróg dębosz. To jeden z największych i najpiękniejszych krajowych chrząszczy, także będący pod ochroną. Jego larwy, osiągające długość do 9 cm, rozwijają się wewnątrz dębu przez kilka lat, żywiąc się jego drewnem i drążąc w pniu drzewa korytarze.
Niektórzy obwiniają tego chrząszcza o zamieranie drzew.

Ale przyczyną usychania starych drzew jest ich wiek. Larwy kozioroga dębosza drążą drewno drzew już zamierających, a więc nie są przyczyną, lecz skutkiem objawów zmniejszającej się żywotności starych drzew.
Poza tym, "zagrożeniem są niekorzystne zmiany klimatyczne (stepowienie Wielkopolski), zmiany stosunków wodnych, stres wodny (czyli następujące po sobie lata suche i mokre), silnie wiejące wiatry, uderzenia piorunów oraz nasilające się szkody czynione przez ludzi".

Park w Rogalinie
zniszczony pień dębu, przykry widok

Park w Rogalinie
efekt upływającego czasu i dzieło kozioroga dębosza


Cieszę się, że odwiedziłam ogród i park w Rogalinie!
Czy wśród czytelników są osoby, które miały okazję je widzieć? Jakie są Wasze wrażenia?



czwartek, 21 czerwca 2018

piątek, 15 czerwca 2018

CHELSEA FLOWER SHOW część 2: SPACE TO GROW

Dziś wreszcie, mam nadzieję, wyczekiwany, ciąg dalszy relacji z Chelsea.

Space to Grow to nowa kategoria ogrodów konkursowych, która ma obudzić ogrodnika w każdym z nas. W założeniu prezentująca pomysły i trendy, pomagające zaaranżować przestrzeń na zewnątrz, nawet nietypową, poczuć korzyści, jakie może przynieść uprawa roślin, pokazać, jak każdy, bez względu na warunki, może włączyć rośliny do swojego życia.

Może to odpowiedź dla szukających pomysłów ogrodników miejskich, niekoniecznie właścicieli ogrodu sensu stricto? Zobaczymy, jak rozwinie się ten kierunek na Chelsea.

W tym roku pokazano w tej kategorii 8 ogrodów.
Złoty medal i tytuł Best Space to Grow dla najlepszego w tej grupie, otrzymał Urban Flow Garden, Tony'ego Woodsa.

wtorek, 5 czerwca 2018

CHELSEA FLOWER SHOW 2018 - WYSTAWA I ZWYCIĘSKIE OGRODY

Jak wiecie, jestem wielbicielką angielskiej sztuki ogrodowej i, mimo niewątpliwej odmienności kultury czy klimatu w Anglii i u nas, uważam, że możemy się z jej obserwacji wiele nauczyć i inspirować się tamtejszymi ogrodami.
Okazją do tego są np. wielkie wystawy ogrodnicze jak Chelsea Flower Show w Londynie. Udało mi się po raz drugi być na tej imprezie.

Na początek kilka słów o samej wystawie, a dalej przedstawię główne nagrody, zapraszam.

wejście do pawilonu wystawowego, wokół którego rozlokowane są ogrody pokazowe


Organizatorem wystawy jest RHS, czyli Królewskie Towarzystwo Ogrodnicze. Niech Was nie zmyli nazwa - każdy z nas, ogrodników amatorów, może do tego towarzystwa należeć (oczywiście, wiążą się z tym różne profity i obowiązki). Piszę o tym, żeby zwrócić uwagę, jak szeroki zasięg mają działania tej instytucji.

RHS już ponad 200 lat pracuje nad podnoszeniem kultury ogrodniczej, a zakres jego działań jest szeroki. To procentuje!
Może i u nas powstanie kiedyś coś podobnego?

wtorek, 29 maja 2018

TO TYLKO ZAPOWIEDŹ RELACJI Z PODRÓŻY DO ANGLII

Jestem, wróciłam, naładowana wrażeniami po uszy! Wyjazd był szalony, bardzo intensywny, nie tylko ogrodniczo.

Zasadniczym punktem programu było, oczywiście, Chelsea Flower Show.
Jestem szczęśliwa, że mogłam uczestniczyć w tym wyjątkowym dla ogrodników wydarzeniu, że mogłam przyjrzeć się wielu pięknym aranżacjom ogrodowym, znaleźć ciekawe rośliny, które mogłabym posadzić u siebie (a znalazłam takie! tylko je spisałam, nic nie kupowałam). Nie przeżyłam jakiegoś spektakularnego zaskoczenia, ale napiszę o tym obszerniej niebawem.

Udało mi się także odwiedzić dwa słynne ogrody, których wcześniej nie widziałam, a zawsze o nich marzyłam: Sissinghurst i Great Dixter. To ikony sztuki ogrodowej i bardzo byłam ciekawa, czy mnie zauroczą. Które bardziej i dlaczego, napiszę wkrótce.

Dodatkowym bonusem był długi spacer po Isabella Plantation w Richmond Park w Londynie, a jest to niezwykle urokliwe miejsce. Sami zobaczcie:

woodland garden, leśny ogród
cudna, wielopniowa brzoza nad stawem, magiczny widok, od razu człowieka ogarnia spokój

środa, 23 maja 2018

MAJOWE NEWSY

Końcówka maja to zwykle w moim ogrodzie wyraźne zamknięcie etapu przygotowawczego do sezonu letniego.
O zwykłych moich zajęciach majowych pisałam tu, generalnie porządki wiosenne są zakończone (tak naprawdę, trzeba zacząć ich kolejną fazę, bo rośnie kolejne pokolenie chwastów).
Co miało zmienić miejsce, zostało przesadzone.
Pierwsza wizyta w Zielonych Progach za mną, a nowe byliny już rosną na swoich miejscach.
Zamknięciem tego etapu jest dla mnie obsadzenie donic na lato i wysadzenie pomidorów, co jest już za mną.

Witaj, lato!

suchodrzew Maacka
pięknie kwitnący suchodrzew Maacka

środa, 16 maja 2018

MÓJ OGRÓD TO MAGICZNE MIEJSCE

Wiadomość z ostatniej chwili - zmarła genialna ogrodniczka Beth Chatto.
To wielka strata dla miłośników ogrodów, a Jej zasługi dla ogrodnictwa są ogromne.

Tak niedawno pokazywałam Jej ogród, który miałam szczęście zobaczyć minionego roku!
I zachwycałam się, że to jeden z najpiękniejszych ogrodów, jakie widziałam.

Bo Beth Chatto, jak nikt inny, potrafiła wyczarować cuda w najbardziej niesprzyjających warunkach.

zieloność wiosennego ogrodu